Waleria
Gdy ojciec z Julie wyszli, zostałam sama z Ripley
- Ripl od jak dawna tato chodzi z tą kobietą? - Spytałam
Nie będę ukrywać, kobieta przy pierwszym spotkaniu wydaje się spoko, kompletne przeciwieństwo Liz
- Nie wiem od dwóch tygodni, jakoś tak - Uśmiechnęła się Ripley - Gdzie ciocia Laura?
- Lau pojechała do swojej siostry - Uśmiechnęłam się w stronę siostry
Wzięłam ją na ręce i poszliśmy do mojego pokoju, tam mam różne zabawki dla niej, odstawiłam małą na łóżko i siadłam obok niej
- Walera, masz może kontakt z moją mamą? - Spytała niewinnie Ripley, usłyszeć było można u niej smutek
- Tato nie odwiedzał jej? - Spytałam
- Nie... Zabronił w ogóle rozmawiać o niej, ja chcę spotkać się z mamą - Powiedziała Ripley, no przykro mi się właśnie zrobiło
- Dziwne że ci zabronił, w końcu to twoja mama - Powiedziałam na głos, a nie w myślach, zbyt szybko wypuszczam parę z ust
- Wiesz może o co się pokłócili? - Spytała Ripley
- Em... Sprawy dorosłe siostrzyczko - Powiedziałam lekko uśmiechnięta
Okej ja rozumiem że Coop i Liz się rozstali bo Cooper nie wytrzymał już z nią ale no.. powinien się zgodzić na to że raz przynajmniej w tygodniu Liz będzie mogła widzieć Ripley
- A co jak moja mama nie żyje i tato to wszystko wie i o tym nie mówi? - Powiedziała to raczej bardzo strasznie, aż ciarki mi przeszły
- Spokojnie tak nie jest, ostatnio przez przypadek ją spotkałam - Powiedziałam - Jak chcesz to możemy się przejść może akurat gdzieś ją znajdziemy
- Ja wiem gdzie ona mieszka - Powiedziała Ripley
Prawdę mówiąc nie chciałam tam iść ale ze względu na Ripley się zgodziłam, zeszliśmy na dół, ubraliśmy kurtki i buty i wyszliśmy
W tym momencie dowiedziałam się że ona mieszka paręnaście domów dalej odemnie, a mogłam tego nie wiedzieć i żyło mi się wtedy wspaniale ahh
Zapukałam i otworzyła mi, Ripley odrazu się rzuciła na jej szyję
- Mamaaa! - Krzyknęła Ripley gdy przytulała swoją mamę
- Cześć mała, cześć Waleria - Uśmiechnęła się Liz - Czemu mnie nie odwiedzałaś kochanie?
- Ojciec mi zabronił - Powiedziała Ripley
Liz się na mnie popatrzyła złowrogim spojrzeniem
- Możemy wejść i porozmawiać? - Spytałam niepewnie
- Oczywiście - Powiedziała Liz
Weszłyśmy do środka, ominelysmy przedpokój kierując się chyba do kuchni i tak też poszłyśmy do kuchni
- Ripley idź do pokoju zabaw a ja sobie porozmawiam z Walerią - Uśmiechnęła się Liz do Ripley a ja połknęłam ślinę z przerażenia
Ripley posłuchała się swojej mamy i poszła gdzieś wzdłuż korytarza, Liz wskazała na krzesło przy stole więc usiadłam
- Mówiłam ci żebyś nic a nic nie mówiła Cooper'owi - Powiedziała Liz
- Przysięgam że nic nie mówiłam - Powiedziałam wstając
- Usiądź, na spokojnie pogadamy - Powiedziała Liz
Usiadłam.
- Proszę mnie nie obwiniać o coś czego nie zrobiłam, nie jesteście już razem jakiś miesiąc a my spotkalysmy się tydzień temu wtedy dopiero pani mi to powiedziała - Powiedziałam - Z resztą Cooper ma już jakąś laske
- Oh Wait what- - Powiedziała Liz
- To co pani słyszy - Powiedziałam
- Nie wierzę - Powiedziała i zaczęła chodzić wzdłuż kuchni
- Sama w to nie wierze i przyznaję szczerze że jakoś fajna się wydaje - Powiedziałam
- No nic, zostawisz mi Ripley do wieczora przynajmniej? Wiesz dawno ją widziałam - Powiedziała Ripley
- Niestety, za godzinę przyjeżdża po nią Cooper - Powiedziałam
- Dobra trudno, obiecaj że jak Ripley będzie u ciebie to będziesz mi ją podwozić - Powiedziała Liz
- Nic nie obiecuję, chociaż dla siostry zrobię wszystko bo wiem że ona pani potrzebuje - Uśmiechnęłam się po raz pierwszy normalnie do Liz, co jest ze mną nie tak?
- Ripley chodź już, zaraz tatuś przyjedzie! - Krzyknęłam gdy byłam już obok drzwi
- Nie mogę zostać u mamy na parę dni? - Spytała Ripley
- Bardzo chcę żebyś miała dobrze ale wątpię że tato się zgodzi - Powiedziałam
- Prosiuuu - Zrobiła minę szczeniaczka, fuck na mnie to źle działa
- No dobra tylko to ja będę mieć przechlapane nie ty - Powiedziałam przytulając siostrę na pożegnanie
- Trudno - Zachichotała. Ah jak ja ją kocham
- Do widzenia - Powiedziałam i wyszłam
Szłam przez ulicę kopiąc jakieś kamyki pod nogami, od dziecka to mam gdy napotkam jakiś kamyk nie przejdę obok niego obojętnie nie zostawię go poprostu tylko zaczynam go lekko kopać w stronę którą idę, uwielbiam to i tyle
Gdy weszłam do domu drzwi były nie zamknięte na klucz to oznaczało jedno że chłopaki są już i się nie myliłam odrazu w kuchni ujrzałam Jace'a, zamknęłam po cichu drzwi i na paluszkach poszłam w stronę kuchni, widziałam że Jace coś gotuje i to mi się podoba haah
Gdy byłam już za nim, rękami zaslonilam mu oczy
- Hmm niech zgadnę Waleria - Zaśmiał się i odwrócił się w moją stronę
- Co gotujesz? - Spytałam patrząc w jego oczy, ręce miałam owinięte na jego szyi
- Coś na podwójną randkę - Uśmiechnął się Jace
- Laury nie ma więc odpada Krycha - Powiedziałam
- Aj ty nigdy nie dasz mi dokończyć - Zaśmiał się Jace a ja popatrzyłam na niego ze zdezorientowaniem - Sean wraz z Katriną przychodzą
- Oo to super - Uśmiechnęłam się
Jak myślicie... Cooper będzie zły że Ripley została u Liz?
Oraz jak myślicie Liz zmieniła się od rozstania z Cooper'em?
Do następnego paaaa
Miłego Dnia/Wieczoru/Nocy 🙈
CZYTASZ
Te same DNA inne kraje || Córka Coopera Barnes
Novela JuvenilTakiej opowieści to ja jeszcze nie widziałam na POLSKIM wattpadzie dziewczyna która w wieku 2 lat wyprowadziła się wraz z mamą do Polski do kraju mamy, nigdy dotychczas nie poznała swojego biologicznego ojca zawsze myślała że ten facet z którym jes...
