19. Kłamstwa i prawdy

132 6 30
                                        

Waleria
Miesiąc później

Okazało się że maluszek musi zostać przez miesiąc w szpitalu na szczęście miesiąc minął i w końcu go zobaczę, ale zanim rodzice wejdą zdążyłam paręnaście razy napisać do Jace'a

Do Jace'a:
Obrażony jesteś? Tak?

I aż się zdziwiłam że dostałam od niego wiadomość

Jace:
Nie 🙃

Do Jace'a:
To czemu przez calutki miesiąc się nie odzywałeś?? :///

Jace:
Hello jesteś w Polsce a ja w Stanach i nie chciałem żebyś traciła pieniądze na rozmowę 😬

Do Jace'a:
Istnieją jeszcze social media m.in Mess albo Instagram bądź FaceTime

Jace:
No tak 😬 trudno, kiedy przylatujesz?

Do Jace'a:
Za parę dni już będę ❤️

Nie dostałam od niego już żadnej odpowiedzi, akurat do domu weszła mama, tato i maleństwo ❤️

- O jeziuuuuuuu jaki słodziak - Powiedział Olek

- Macie już dla niego imię? - Spytałam

- Oczywiście, Przywitajcie sie z Marcinem - Uśmiechnęła sie Mama

- Oh god ładne - Powiedziałam

- Zawieźć cię na lotnisko? - Spytał Ojczym

- Za dwa dni mam lot dopiero - Powiedziałam

- Kupiliśmy cię w ramach prezentu ponieważ dobrze wiemy że tęsknisz już za przyjaciółmi jak i za ojcem - Odpowiedziała Mama

- What? Serio? - Spytałam nie dowierzając

- Chyba że chcesz zostać - Odpowiedział Karol

- Z chęcią bym została aleeee Boje się że mój chłopak jest na mnie zły - Powiedziałam

- Jace jest na ciebie zły? - Spytał Olek

- Nie wiem chyba tak - Odpowiedziałam

- Ale mówiłaś mu że wyjeżdżasz do Polski tak? - Spytała mama

- No tak - Odpowiedziałam

- Dobra idź się pakuj lot masz za dwie godziny - Powiedział Karol

Dzień później, po locie

- Dzień dobry poproszę taksówkę na lotnisko w los Angeles *dokładna nazwa* - Powiedziałam do telefonu

- Dobrze za pięć minut będzie - Odpowiedział pan taksówkarz

Wow zdziwiłam się bo zazwyczaj to trzeba było czekać pół godziny lub godzinę, pewnie jest gdzieś niedaleko

Widziałam że podjeżdża więc poszłam i otworzyłam drzwi

- Dzień dobry - Uśmiechnęłam sie

- Dzień dobry, gdzie pani chce jechać? - Spytał

* Podała adres*

Podjechałam pod dom, wzięłam walizki i poszłam do domu

- Halo jest tu ktoś? - Spytałam wchodząc niepewnie

Nie słyszałam nikogo, czyżby ich nie było

- SIEMANKO!!! - Krzyknęli wszyscy wyskakując za blatu kuchennego

Te same DNA inne kraje || Córka Coopera BarnesOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz