47. Do zobaczenia w kosmosie [...]

50 0 0
                                        

Waleria
Dwa dni później

Nasza czwórka Właśnie siedziała w jakiejś kawiarnii w Los Angeles i rozmyślaliśmy nad naszymi życiami

Dziwnie jest w chuj

- Ej wiecie co? - Spytałam - Wiecie co łączy tą kolację i pogrzeb?

Poczekałam aż ktoś coś powie bądź pokręcił głową

- Martwa cisza - Uśmiechnęłam się i lekko Zaśmiałam

Nikt poza mną się nie uśmiał, coś nie grało i ja się dowiem ale nie wiem kiedy

- Umarł ktoś? - Spytałam

- Czy ja jestem martwa? - Dodałam po chwili

- Walka weź trochę spoważniej - Powiedział Krystian

- No halo chce się jakoś wyrwać z tego cringe'u - Powiedziałam - Mnie coś chyba ominęło gdy nie było mnie w La

- Zostaniesz ciotką - Powiedziała Laura byle jak

- Nie mów że jesteś w cią- OMG! Kochana gratulacje! - Uśmiechnęłam się do przyjaciółki - Ale tu coś o innego chodzi

- Jak dorośniesz to ci powiemy - Powiedział Krystian

- Co- Co?? Halo Laura jest w ciąży czemu się nie cieszycie? - Spytałam bo serio nie wiedziałam o co chodzi

- Cieszymy się ale nie chcieliśmy tak szybko mieć dzieci - Powiedziała Laura

- Moi rodzice też nie myśleli tak szybko i co jakoś jestem żywa - Powiedziałam

Co prawda to prawda, sama moja mama mówiła że nie myślała że po tak krótkiej znajomości z Cooper'em dojdzie do łóżka a później do ciąży, jednym słowem mówiąc NAJPIERW ROBILI PÓŹNIEJ MYŚLELI tak samo jest w tej sytuacji znając Krystiana najpierw robił później myślał

- Czyli byłaś nieplanowana? - Spytał dotychczas siedzący cicho Jace

- Dokładnie - Powiedziałam - Moja mama sama miała zaledwie 19 lat jak mnie urodziła więc Laura ty tu nie marudź

- No ale ciebie urodziła w Polsce a co ja mam powiedzieć? - Spytała Laura

- Mylisz się, urodziłam się w Stanach - Powiedziałam - Przez dwa lata się wychowałam w Stanach więc nooo

Dostałam esa był to Esemes od John'a

John M: Byłaś kiedyś w kosmosie?

Ja: Wtf? Nie xD

John M: To będziesz miała okazję ale symulator ✌🏻

Ja: A okej 👍🏻

Schowałam telefon do kieszeni, wstałam od stolika i se wyszłam z kawiarni, wsiadłam w samochód Jace'a tam poczekałam na niego

Długo w sumie nie czekałam bo po dziesięciu minutach przyszedł, myślałam że zacznie jechać ale on tylko wsiadł i zaczął się na mnie patrzeć

- Waleria wszystko okej? - Spytał Jace patrząc się uważnie na moją twarz

- Nie, nic już nie jest w porządku - Powiedziałam opierając głowę o ręce

- Wiesz że mi możesz powiedzieć? - Powiedział Jace

- Wiem ale.. przydałby mi się teraz jakiś dobry psycholog - Powiedziałam

- Wiesz na planie był dob... - Nie dałam mu dokończyć

- ,,Na planie" no właśnie mnie to wszystko wykańcza, to że ty i Coop jesteście aktorami to to mnie wykańcza najbardziej, wszyscy ci paparazzi co nie ważne czy pójdę gdzieś z tobą czy sama to i tak oni są, to jest już wkurzające uwierz - Powiedziałam

- Czyli teraz chcesz na jakiś czas odciąć się od mediów? - Spytał Jace

- Nie, nie odciąć, poprostu odpocząć na jakiejś wyspie gdzie nie ma aż takiego ryzyka od paparazzi - Powiedziałam i się na niego popatrzyłam

- Okej.. możemy polecieć na na przykład Hawaje albo gdziekolwiek indziej tylko żebyś ty była szczęśliwa - Uśmiechnął się Jace - I żebyś w końcu nie miała zniszczoną psychikę przez to

- Wiesz co kiedyś było to już się tego nie odwróci - Powiedziałam i się lekko zaśmiałam - Proszę cię... Jak najszybciej na Hawaje ale bez Krystka i Laury, tylko my i ciepły powiew wiatru

- Obiecuje że możliwe że znajdę najszybszy lot - Uśmiechnął się i krótko mnie pocałował

Krótki mega krótki a dlatego że...

A poprostu krótki :)

Do następnego paaaa

Miłego Dnia/Wieczoru/Nocy 🙈

Te same DNA inne kraje || Córka Coopera BarnesOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz