8

658 20 1
                                        

Namjoon

Było już dość późno gdy wszedłem do sypialni, chciałem jeszcze porozmawiać z Y/N, ale ta zapewne już śpi. Gdy otworzyłem pokój uderzył mnie chłód w pomieszczeniu, drzwi na balkon były otwarte, a na nim stała dziewczyna w samej bluzce i legginsach. Wziąłem koc z garderoby i poszedłem do niej otulając ją nim. Na początku lekko się wzdrygnęła, musiała nie słyszeć moich kroków, po czym delikatnie opatuliła się kocem mówiąc ciche "dziękuję".
- Dlaczego stoisz na balkonie, późnym wieczorem i do tego w środku marca? Jest strasznie zimno, przeziębisz się - powiedziałem spokojnym głosem, choć strasznie mnie denerwowało to, że nie myślała w tym momencie o swoim zdrowiu.
- Lubię spędzać czas na powietrzu - odparła cichym głosem bez emocji.
- Rozumiem, ale następnym razem ubierz się cieplej. A teraz wejdź do środka. W pokoju jest jak w lodówce.
Gdy tylko to powiedziałem dziewczyna spojrzała na swoje stopy i weszła do środka.
- Wiem, że jest już późno, ale chciałbym z tobą porozmawiać - powiedziałem zamykając balkonowe drzwi i wskazując Y/N kanapę aby na niej usiadła, co też zrobiła. Zająłem miejsce na fotelu obok i spojrzałem na nią. Miała sine usta i całe czerwone ręce, zapewne od zimna. Co bardziej mnie zdziwiło, to krem który miała na twarzy, nie był to zwykły krem na noc, a taki który ma w sobie podkład. Czyżby dziewczyna chciała coś ukryć? Po makijażu ślubnym nic już nie zostało, więc musiała go nałożyć niedawno. Nie będę na razie się o to wypytywał, nie chcę jej straszyć, może sama mi powie.
- Po twoim zachowaniu na ślubie, domyślam się, że zapewne nie chciałaś tego małżeństwa i zgodziłaś się na nie tylko dlatego, że twój ojciec nalegał.
Y/N spojrzała tylko na swoje dłonie umacniając mnie w tym przekonaniu.
- Wiedz, że miałem swoje powody, aby prosić Iana o twoją rękę. Powody których teraz ci nie zdradzę, ale kiedyś je poznasz.
Kobieta dalej patrzyła na swoje ręce, co bardzo zaczęło mnie denerwować. Z mimiki twarzy można przeczytać wiele rzeczy, dlatego nie cierpię, jak rozmawiam z kimś a ta osoba na mnie nie patrzy.
- Oczy na mnie księżniczko! - powiedziałam ostrzej na co Y/N od razu zwróciła twarz w moim kierunku.
- Chcę, abyś wiedziała, że posiadłość ma bardzo dobrą ochronę, więc nie radzę ci stąd uciekać, bo na pewno cię znajdę, a wtedy nie będzie miło. Bardzo szybko potrafię się zdenerwować, a kiedy wybucham gniewem wiele osób cierpi, więc nie naruszaj jakichkolwiek zasad. Rozumiesz?
- Tak, rozumiem - odpowiedziała dziewczyna patrząc prosto w moje oczy.
- Dobrze, a teraz kładźmy się już spać, jest bardzo późno - powiedziałem kierując się w stronę wielkiego łóżka stojącego na środku pokoju. Usiadłem na nim widząc, że Y/N nawet nie podniosła się z kanapy.
- Y/N choć.
- Mogę spać na kanapie- odparła Y/N znowu patrząc na swoje dłonie.
- Jesteś moją żoną, więc będziesz spała ze mną w łóżku- po tych słowach kobieta nerwowo przygryzła swoją wargę a na jej policzkach pojawiły się rumieńce, wtedy zrozumiałem dlaczego moja żona chce spać na kanapie. Podeszłem do niej, wziąłem za rękę i zaprowadziłem na łóżko sadzając ją na nim, a sam przyklęknąłem przed nią.
- Y/N nie dotknę cię bez twojego pozwolenia - powiedziałam spokojnym głosem, no co ta od razu zerknęła w moje oczy - będziemy obok siebie spali i tylko to, do czasu gdy pozwolisz mi na więcej. Rozumiesz?
- Tak - odpowiedziała cicho, na co delikatnie się uśmiechnąłem. Wygłosiłem cały referat, a od niej usłyszałem kilka słów. Nie należy chyba do osób gadatliwych.
Wstałem, po czym poszedłem na swoją stronę łóżka i położyłem się, chwilę potem to samo zrobiła dziewczyna i zgasiliśmy światła.

RODZINA Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz