Y/N siedziała zanurzona w wygodnym fotelu w salonie kończąc książkę polecaną przez Jina, kątem oka zauważyła, że cała grupa mafii Kim-Min przysiadła na kanapy obok niej.
- Księżniczko- powiedział Namjoon zwracając uwagę kobiety - chcielibyśmy z tobą porozmawiać.
Kobieta odłożyła książkę na stolik kawowy i uważnie przyjrzała się wszystkim chłopakom, nie wiedzieć czemu zauważyła, że każdy z nich przygląda się jej ze zdenerwowaniem.
- Coś się stało?
- Pamiętasz jak mówiłam ci o Irene, porwanej siostrze Jina, Yoongiego, Jimina i Jungkooka?
- Tak, pamiętam.
- Odnalazłem ją- powiedział Namjoon a był teraz tak bardzo zestresowany, iż ręce trzęsły mu się strasznie.
- To chyba dobra wiadomość, prawda?- powiedziała dziewczyna nie rozumiejąc zdenerwowania męża.
- Bardzo dobra.
- To dlaczego wszyscy jesteście zdenerwowani?
- Bo Irene to ty.
W salonie zapanowała głęboka cisza, nikt nic nie mówił. Każdy z mężczyzn dokładnie obserwował reakcję Y/N. Kobieta złączyła brwi i rozejrzała się po wszystkich zgromadzonych jakby w poszukiwaniu wyjaśnienia, po czym odetchnęła głęboko i zwróciła się do lidera.
- Namjoon, nie wiem dlaczego to robisz, ale to nie jest śmieszne.
- To nie jest żart - odpowiedział natychmiast Jimin.
- Nie mogę być waszą siostrą.
- Ale nią jesteś.
- Jimin, moi rodzice pozbyli się mnie jak miałam 5 lat, zostawili mnie samą w...
- Nasi rodzice nigdy by się ciebie nie pozbyli, byłaś naszą księżniczką - przerwał jej Jin.
- Gdy miałaś 5 lat do willi wtargnęła mafia którą wytępiliśmy 3 tygodnie temu, wtedy cię porwali a nasza matka zginęła próbując cię odbić. Nasz ojciec szukał cię latami, a gdy zmarł robił to Namjoon- powiedział Yoongi - i w końcu po latach cię odnalazł.
- Namjoon?
- Kiedyś jechałem z Ianem z lotniska, zadzwonił jego telefon i pokazało się twoje zdjęcie. Zauważyłem twoje znamię.
- Znamię?
- Przy obojczyku, takie same jak znamię JK.
Na te słowa Jungkook wstał z kanapy, podszedł do dziewczyny, uklęknął przed nią i odsłonił swój obojczyk.
- To znamię mamy od urodzenia, dokładnie takie samo, dokładnie w tym samym miejscu.
Kobieta, nawet nie zdając sobie z tego sprawy, wyciągnęła dłoń w kierunku chłopaka i pogładziła jego skórę. Brunet uśmiechnął się do niej na co ta zabrała rękę a on wstał i usiadł na miejscu obok V.
- Jest wiele ludzi ze znamionami - powiedziała kobieta próbując myśleć logicznie.
- Masz rację, ale tego samego dnia pojechałem za twoim ojcem do waszego domu i gdy spałaś pobrałem twoje DNA do badań. Jesteś w stu procentach spokrewniona z chłopakami.
- A więc wiedziałeś o tym od samego początku? - powiedziała dziewczyna patrząc na swojego męża i nie dowierzając.
- Tak
- Cały ten czas mnie okłamywałeś - stwierdziła cicho nie mogąc w to uwierzyć.
- Nie, nie, nie. Proszę nie myśl w ten sposób - rzekł lider podchodząc do żony, padając przed nią na kolana i biorąc jej ręce w swoje.
- A jak mam myśleć? Wiedziałeś o wszystkim, wszyscy wiedzieliście? - skierowała pytanie do chłopaków.
- Dowiedzieliśmy się dopiero po twoim porwaniu - odpowiedział Jin.
- A więc ich też okłamywałeś - stwierdziła patrząc na swojego męża.
- Proszę daj mi to wyjaśnić - powiedział lider całują delikatnie ręce kobiety, gdy ta machnęła głową, zaczął swoją opowieść. Mówił jeszcze raz całą historię którą opowiedział swoim braciom nie pomijając żadnego szczegółu. Tak bardzo chciał, aby jego żona zrozumiała jego stronę. Aby wiedziała, że wszystko to zrobił dla jej bezpieczeństwa, że kłamstwa którym ją obdarzał służyły tylko i wyłącznie do tego, aby ją chronić.
- Czy teraz rozumiesz dlaczego musiałem trzymać to w tajemnicy? - powiedział brunet kończąc swą opowieść.
Gdy opowiadał cały czas patrzył Y/N w oczy, aby miała pewność, iż mówi prawdę. Kobieta słuchała uważnie ani razu mu nie przerywając.
- Tak rozumiem- powiedziała cicho po czym spuściła wzrok na swoje kolana.
- Proszę nie bądź na mnie zła, nie widziałem innej drogi, aby zapewnić ci bezpieczeństwo.
- Nie jestem zła - powiedziała patrząc uważnie na męża - jest mi przykro.
- Przepraszam...
- Nie- przerwała mu kobieta przykładając palec do jego ust- jest mi przykro, że przez tyle miesięcy musiałeś z tym żyć sam. Jest mi przykro, iż mnie okłamywałeś, ale potrafię to zrozumieć. Jest mi przykro, że tak wiele czasu żyłeś w stresie związanym z moją osobą, a ja o tym nie wiedziałam. Dziękuję, że zapewniłeś mi bezpieczeństwo.
Gdy skończyła mówić lider ucałował ją delikatnie w usta po czym pogładził dłonią bo policzku szepcząc: Mój anioł. Jestem takim szczęściarzem.
- My też jesteśmy szczęściarzami, mając tak wyrozumiałą siostrę- przerwał ten moment Suga.
- Irene- wyszeptała Y/N zyskując uwagę wszystkich - ciężko mi się będzie przyzwyczaić.
- Nie musisz się przyzwyczajać- powiedział Jin- dla nas zawsze będziesz naszą księżniczką.
- Tak bardzo za tobą tęskniliśmy, przez te wszystkie lata siostrzyczko - powiedział Jimin.
- Wiem, że ciężko ci będzie to wszystko przyswoić i się przestawić, ale uwierz skarbie, przez te wszystkie lata używaliśmy wszelkich środków, aby cię znaleźć - powiedział Yoongi.
- Potrzebuję trochę czasu, aby poukładać to wszystko w głowie.
- To całkiem zrozumiałe - powiedział Jimin - ale, jeśli się zgodzisz, możemy cię przytulić?
Y/N uśmiechnęła się i wstała z fotela pomagając się podnieść mężowi który wciąż klęczał przed nią, po czym wyciągnęła ręce w stronę Jimina który podbiegł do niej i, uważając na żebra które jeszcze się nie zrosły, przytulił dziewczynę. Nie trwało długo jak rozpłakał się w jej objęciach nie mogąc dłużej powstrzymać łez. Gdy kobieta zrozumiała, że płacze zaczęła głaskać go uspokajająco po włosach, reszta braci widząc to podeszła do nich i przytuliła mocno.
- W końcu wszyscy jesteśmy razem - powiedział Jin spoglądając na młodsze rodzeństwo ze łzami w oczach, ale prawdziwym uśmiechem na ustach - RODZINA.
CZYTASZ
RODZINA
Fanfiction" Nie zrobię Ci krzywdy, dopóki będziesz przestrzegać ustalonych zasad i norm. Patrz na mnie gdy do Ciebie mówię. Namjoon delikatnie podniósł głos biorąc w jedną rękę podbródek Y/N podnosząc go do góry, aby ta w końcu na niego spojrzała ." Opowiadan...
