26

664 23 0
                                        

Namjoon

Gdy rano otworzyłem oczy zobaczyłem Y/N śpiącą spokojnie w moich objęciach. Nie mogąc się powstrzymać pocałowałem ją w czoło przez to dziewczyna się obudziła.
- Dzień dobry Jagiya.
- Dzień dobry Joonie- powiedziała zaspanym głosem po czym nagle zmarszczyła twarz i chwyciła się za podbrzusze.
- Jak się czujesz skarbie?- powiedziałem odgarniając jej włosy z oczu.
- Dobrze, tylko trochę boli mnie brzuch.
- Potrzebujesz leku?
- Nie, dam sobie radę - powiedziała wstając z łóżka, lecz zobaczyła na nim krew.
- Jjja przepraszam - powiedziała po czym spuściła głowę.
- Nie przejmuj się tym kochanie, to normalne po pierwszym razie, idź się umyj a ja ściągnę pościel - powiedziałem spokojnie dając jej buziaka w policzek, po czym uciekła do łazienki z rumieńcami na twarzy a ja nie mogłem się nie uśmiechnąć na jej niewinność.
Gdy zeszliśmy na śniadanie Suga siedział przy fortepianie w salonie i grał piękną melodię czemu przysłuchiwał się Jin stojąc kawałek dalej z lekkim uśmiechem na twarzy.
- Dziękuję, że to dzisiaj zagrałeś Yoongi - powiedział gdy blondyn skończył grać - wiesz jak poprawić mi humor.
- A trzeba go było poprawić? - powiedziałem zwracając uwagę chłopaków.
- O hej wam!- powiedział Jin
- Hyung wczoraj dostał kosza - powiedział Suga wstając od instrumentu.
- Przykro mi, wiem, że zależało ci na tej dziewczynie.
- Najwyraźniej tylko mnie - westchnął brunet.
- Pięknie grasz Yoongi- powiedziała Y/N- co to była za melodia? Wydaje mi się, że skądś ją znam.
- Nasza mama często ją nuciła gdy nas usypiała - odpowiedział Suga.
- Aaaa jestem taki głodny! - wykrzyknął Kook schodząc z piętra razem z pozostałymi - chodźmy już jeść bo zwariuję!
- My to już dawno zwariowaliśmy - powiedział Jimin - przez te twoje ranne wrzaski. Nocne zresztą też, nie wiem co wasza dwójka wyprawiała późnym wieczorem, ale aż musiałem założyć słuchawki.
- Akurat wczoraj nic nie robiliśmy - odparł ten "zarzut" V.
- A jak nie my, to znak, że liderowi się poszczęściło! - wykrzyczał najmłodszy pokazując swój króliczy uśmiech i tanecznym, bardzo niestosownym krokiem, podążył do jadalni śmiejąc się w głos. Y/N wzniosła oczy ku niebu a na jej policzkach pojawiły się czerwone rumieńce.
- Muszę zainwestować w lepsze słuchawki - westchnął Yoongi- skoro mój pokój jest najbliżej waszego.
- Jak już będziesz kupował, to dla mnie też - skwitował Jimin podążając za blondynem do jadalni - moje wczoraj ledwo dały radę.
Gdy już zostaliśmy sami w salonie objąłem żonę a ta na mnie spojrzała.
- Chyba byliśmy wczoraj za głośno.
- Oni tylko tak żartowali Jagiya, nasze ściany są wygłuszone, nie mogli nic usłyszeć.
- To skąd...
- Jimin zapewne przechodził obok naszych drzwi, bo tylko tak mógł coś usłyszeć, więc dzisiaj postanowił sprawdzić czy dobrze myśli.
- O..., czyli moje rumieńce nas wydały? - powiedziała kierując wzrok na podłogę, lecz po tym jak zacząłem się śmiać spojrzała na mnie.
- Jagiya, nie musimy się z tym kryć, nie jesteśmy dziećmi tylko małżeństwem a chłopaki doskonale to wiedzą, ale lubią sobie pożartować. Nie powinnaś tak się tym przejmować - na te słowa Y/N potaknęła głową i uśmiechnęła się.
- Chodź skarbie, bo ten napakowany królik wszystko nam zje.
- Królik? - powiedziała dziewczyna z miną jakby coś sobie przypomniała. A mi w jednej chwili zrobiło się gorąco, bo przypomniałem sobie naszą rozmowę z plaży:

- Y/N? Pamiętasz coś z twojego wczesnego dzieciństwa? Twoją prawdziwą rodzinę?
Kobieta na to pytanie przystanęła na piasku i wpatrzyła się w morze. Gdy już myślałem, że nie odpowie na moje pytanie powiedziała: nie pamiętam mojej prawdziwej rodziny. Miewam sny o niej, ale nie wiem czy to prawda. Tak właściwie moje pierwsze wspomnienia to chodzenie po ulicach jakiegoś większego miasta. Tata dowiedział się w sierocińcu, że znaleziono mnie nieprzytomną na ulicy, wezwano służby a gdy nikt się po mnie nie pojawił przyprowadzono do bidula.
- Powiedziałaś, że miewasz o niej sny - drążyłem temat - jakie na przykład?
- Hmm- zamyśliła się - jakaś kobieta a raczej piosenka którą nuci, jakiś chłopiec który płacze, ktoś inny nazywał go króliczkiem, duży różowy pokój i biały miś ubrany w fioletową sukienkę, tak właściwie to wszystko.

- i ta melodia - dopowiedziała dziewczyna głęboko zamyślona.
- Y/N skarbie - powiedziałem ze sztucznym uśmiechem wyrywając ją z zamyślenia - wszystko w porządku?
- Tak tak po prostu przypomniał mi się mój sen. Dlaczego nazwałeś go królikiem?
Zaśmiałem się sztucznie ukrywając kołaczące serce: Sama widziałaś te zęby, dobrze, że ma tatuaże na rękach zamiast futra, bo jak je marchewkę albo skacze obunóż to typowe królisko.
- Chyba coś w tym jest - zaśmiała się kobieta po czym podążyła do jadalni, a ja odetchnąłem z ulgą.
Ten sekret musi nim pozostać jeszcze trochę.

RODZINA Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz