<Lucy>
Obudziłam się w tym samym pokoju. Stwierdzam, że to, co się stało, to nie jest zły sen. Niestety albo i stety. No cóż, co poradzić? Mówi się życie. Moje jest wyjątkowo złe, ale nie mam na to zbytnio wpływu. Tak po prostu jest. Leniwie wstałam i stwierdziłam, iż jest następny dzień szósta rano. Poszłam do sąsiedniego pokoju, by sprawdzić plan lekcji. Ziewnęłam przeciągle, drapiąc się po karku.
Podeszłam do biurka i spojrzałam na kartkę. Pierwsza jest matematyka, potem japoński, angielski, historia i wychowawcza. Nienawidzę języków obcych, ale skoro to tylko angielski to dam jakoś radę.
Zaczęłam się pakować, co zajęło mi dziesięć minut, po czym podeszłam do szafy, by się ubrać. Wybrałam czarną luźną bluzkę z nadrukiem wbitego noża koło serca. Do tego czarne rurki i tego samego koloru trampki. Włosy związałam tym razem w luźnego warkocza. Nie malowałam się, bo po co? Nie potrzebuję tego.
Wyszłam z pokoju. Zerknęłam tylko na śpiące współlokatorki i poszłam do sklepu. Byłam w nim po dwudziestu minutach. Kupiłam sobie kilka zupek chińskich, bułek, kilkanaście tabliczek czekolady, trzy zgrzewki dwulitrowej coli, i jeszcze parę innych pierdół. Potem wyszłam ze sklepu i poszłam z powrotem do akademika. Jakiś koleś przechodzący obok mnie spojrzał na mnie, jakby chciał mi zaproponować pomoc, ale prychnęłam i odwróciłam głowę. Nie potrzebuję nikogo pomocy. Jestem silna, bo czasami trenowałam boks z moim jednym z niewielu przyjaciół. Ostatnio coraz rzadziej to robiłam, bo nie miałam na to ochoty. To pomaga mi rozładować negatywne emocje, więc chodziłam do sali, przeważnie, gdy byłam zła.
Po chwili doszłam do akademika. Otworzyłam drzwi z kopa, bo ręce miałam zajęte, i weszłam. Poszłam z moimi „małymi" zakupami do łóżka i zaczęłam je rozpakowywać i chować do szafy, pod łóżko. Gdy już skończyłam, spojrzałam na zegarek. Była siódma dwadzieścia, a moje „koleżanki" wstały i były już przygotowane do wyjścia.
Ja natomiast zupełnie je zignorowałam. Położyłam się na łóżku i zaczęłam słuchać muzyki ze słuchawkami w uszach. Zamknęłam oczy i odpłynęłam w świat muzyki. Zupełnie jak tamtego dnia.
Szłam właśnie ze słuchawkami w uszach, do parku gdzie miałam się spotkać z Hiro. Zupełnie odpłynęłam. Nie słyszałam nic prócz słów piosenki. Otworzyłam oczy i zobaczyłam Hiro, który biegł z przerażeniem w oczach w moją stronę. Już miałam krzyknąć, ale...
Moje wspomnienie zostało przerwane przez wibrujący telefon. Spojrzałam na ekran i nie mogłam uwierzyć w to, co widzę. Ten numer... Jak on do kurwy nędzy śmie do mnie po tym wszystkim dzwonić?! Jak?!
Gdy go spotkam, to tak mu przyj... przywalę, że się nie pozbiera. Mogę to obiecać na moją czekoladę. Chociaż nie. Czekolada jest więcej warta niż to coś. No, ale niestety zrobię to dopiero po szkole, której nienawidzę całym sercem. Eh... No kiedyś trzeba tam iść co nie?
Wzięłam swoją torbę i wyszłam z pokoju, wcześniej zamykając go na klucz. Potem ruszyłam do szkoły. Po drodze myślałam nad tym, czy nie ma w okolicy jakiegoś studia tatuażu. Miałam w planie zrobić sobie kolejny. Jeden mam zrobiony na całą rękę. Jest to głowa wilka i pod nią kilka dat. Są one dla mnie cholernie ważne. Dlaczego? Tego dowiecie się innym razem.
Tak, więc byłam przed klasą i miałam zamiar wejść, ale chwilę postanowiłam tam postać i potem denerwować nauczyciela. Stałam tam dziesięć minut, a potem kopnęłam drzwi od klasy, a one poleciały i uderzyły z hukiem o ścianę obok, przy okazji pozbywając się klamki. Ups?
Wszystkie pary oczu zwróciły w moją stronę. Ja uśmiechnęłam się wrednie i spojrzałam na nauczyciela.
— T-ty jesteś tą nową uczennicą? — spytał chyba jeszcze trochę przestraszony.
— Nie. Jestem kosmitą, który przyjechał na tę planetę, by pożreć wasze małe móżdżki — powiedziałam z ironią. Nauczyciel zrobił się czerwony ze złości. Hah, czyżby człowiek o słabych nerwach?
— A można wiedzieć, kosmitko gdzie byłaś? — spytał zirytowany, starając się uspokoić, co udało mu się po kilku sekundach. Wow, czyli ma mocne nerwy, a to znaczy, że będę miała niezły ubaw.
— No pierw byłam w brzuchu mojej mamy, potem chyba w szpitalu, następnie trafiłam do domu, a potem... — Chciałam go zagadać, a tak naprawdę ledwo się powstrzymywałam od śmiechu.
— Dość! Gdzie byłaś przed chwilą?! — krzyknął zirytowany.
— Przed klasą — odpowiedziałam, jakby to była najnormalniejsza rzecz pod słońcem, dodatkowo wzruszając ramionami.
— To czemu, żeś nie weszła?!
— Bo mi się nie chciało.
— A do dyrektora zechce ci się iść?!
— A czemu za takie coś do dyrektora? — spytałam lekko zdziwiona.
— Kazał mi cię do niego wysłać, gdybyś zaczęła sprawiać nawet małe problemy — prychnął. Czyli wszystko jasne.
— Jasne — odpowiedziałam na jego dawne pytanie, uśmiechając się delikatnie. W każdym razie cel osiągnięty.
— To dalej! — krzyknął, a ja ruszyłam w stronę gabinetu Dyrka, chociaż tak naprawdę szłam na ślepo. Układ szkół prawie zawsze był taki sam, więc wystarczyło iść na czuja.
— Chuj — powiedziałam cicho, przed wyjściem z sali.
— Słyszałem to! — krzyknął, a ja byłam kilka metrów od klasy.
— I dobrze! — odkrzyknęłam.
Byłam tam po pięciu minutach. Nie chcąc rezygnować ze swoich nawyków, kopnęłam drzwi, otwierając je.
— Yo! — krzyknęłam, szczerząc się do siwowłosego staruszka, który na mój widok o mało co zawału nie dostał.
— Co ty tu robisz?! — krzyknął.
— Obecnie? Stoję.
— Dlaczego nie jesteś na lekcji?!
— Bo nauczyciel mnie wygonił z klasy i kazał tu przyjść.
— Co zrobiłaś? — spytał zrezygnowany.
— Spóźniłam się na lekcje, pokłóciłam się z nauczycielem i nazwałam go chujem — odpowiedziałam szczerze.
— Dlaczego? — jęknął, a ja wzruszyłam ramionami. — I co ja mam teraz zrobić co?
— Możemy pograć se w internetowego pokera! — krzyknęłam podekscytowana.
— Przepraszam? A to niby dlaczego? — spytał, patrząc na mnie z niedowierzaniem.
— A chce się panu siedzieć i mi prawić kazanie, które i tak nic nie da? Możemy z resztą sporo na tym zarobić. — Przetarłam ręce i ożywiłam się, udając entuzjazm.
— Okej — odpowiedział po chwili zastanowienie, ciężko wzdychając.
CZYTASZ
Czas nie leczy ran
FanfictionLucy jest chamska, arogancka i stara izolować się od ludzi, najbardziej jak się da. Zmieniła się po rodzinnej tragedii i zdradzie bliskich jej osób. Czy przeniesienie jej do Liceum Fairy Tail zmieni ją? Polepszy jej życie czy pogorszy? Może znajdzie...
