<Lucy>
Rano, choć nie wiem, czy godzinę trzynastą można tak nazwać, obudziłam się i wykonałam rutynowe czynności. Jako że była sobota to postanowiłam wyjść na miasto i spotkać się z Ay. Znaczy... Chyba sobota. Nie sprawdziłam, bo chciałam się jak najszybciej z nim spotkać i jakoś tak wyszło. Jeśli był środek tygodnia to trudno. Dla mnie była sobota i koniec.
Czułam się dziwnie. Ubrałam się w jasne kolory, kiedy zwykle chodzę w czarnych. Ay prawdopodobnie zawału by dostał, gdybym ubrała się cała na biało.
Ciekawi mnie jego mina, kiedy mnie zobaczy, heh.
W sumie to nawet nie wiem, skąd miałam w szafie jasne ubrania, ale miałam to gdzieś. Wyszłam i ruszyłam w stronę baru, w którym mieliśmy się spotkać. Nagle usłyszałam dźwięk sms'a. Spojrzałam na komórkę i wyświetliła mi się wiadomość.
Nieznany: Hejka
Ja: Spierdalaj
Zmieniłam mu nazwę.
Jakiś psychol: Łamiesz mi serce :'(
Ja: Bardzo się z tego cieszę.
Jakiś psychol: Dlaczego jesteś dla mnie taka...
Ja: niemiła, chamska, wredna?
Jakiś psychol: Tak
Ja: Bo cię nie znam?
Jakiś psychol: A chcesz mnie poznać? :D
Ja: Nope :P
Jakiś psychol: Niszczysz nadzieję :'(
Ja: Gdybyś miał odwagę się pokazać to, co innego zostałoby zniszczone.
Jakiś psychol: co takiego?
Ja: Twoja twarz
Jakiś psychol: Gdzie idziesz?
Ja: Skąd wiesz, że gdzieś idę?
Jakiś psychol: Być może wiem wszystko, a może po prostu cię teraz widzę :)
Ja: Druga opcja wydaje się bardziej prawdopodobna.
Jakiś psychol: Czy ty coś sugerujesz???
Ja: Tak
Jakiś psychol: Jesteś wredna :(
Ja: powinieneś mnie zostawić w spokoju, zanim stanie ci się krzywda.
Jakiś psychol: ...
Jakiś psychol: Nie musisz być taka agresywna!
Ja: Muszę.
Jakiś psychol: Nie dla mnie. Cr?
Ja: Zastanawiam się, dlaczego ci w ogóle odpisuje.
Jakiś psychol: Bo jestem zajebisty. Powiesz mi, gdzie idziesz?
Ja: Nie i nie pisz do mnie.
Po tej wiadomości wyłączyłam telefon. Doszłam już do baru, więc weszłam i podeszłam do stolika, przy którym siedział mój przyjaciel. Nie zmienił się, odkąd ostatni raz go widziałam. Cały czas miał te swoje czerwone rozczochrane włosy i zielone oczy, które przypominały mi świeżą trawę. Podeszłam do niego z uśmiechem.
— Cześć marchewko! — przywitałam się i przytuliłam go.
— Cześć gwiazdeczko! — Również się przywitał. Gdy się od siebie odkleiliśmy, to usiedliśmy i zaczęliśmy rozmowę.
CZYTASZ
Czas nie leczy ran
FanfictionLucy jest chamska, arogancka i stara izolować się od ludzi, najbardziej jak się da. Zmieniła się po rodzinnej tragedii i zdradzie bliskich jej osób. Czy przeniesienie jej do Liceum Fairy Tail zmieni ją? Polepszy jej życie czy pogorszy? Może znajdzie...
