<Natsu>
Lucy wróciła po pół godzinie z lekarzem i rozpuszczalnikiem. Było to trochę dziwne, jak próbował mi tego kota odkleić, ale mniejsza.
Po tym wszystkim siedzieliśmy na kanapie. Czułem, że o czymś zapomniałem, ale nie wiedziałem o czym. Za to Luce chyba wiedziała, bo szczerzyła się jak głupi do sera. Postanowiłem, że spytam ją.
-Ne Lucy?
-No? -spytała, patrząc jak faceci nawalając się pięściami po mordach.
-Czy my o czymś przypadkiem nie zapomnieliśmy? -spytałem podejrzliwie, chcąc żeby się wygadała.
-No.
-A o czym? -spytałem znowu.
-Np. o tym, że mieliśmy iść do szkoły. -zaczęła się śmiać, a ja zbladłem.
-Cholera! -powiedziałem zły. -Lucy! Nie możemy od tak opuszczać zajęć! I tak jestem już zagrożony! Muszę chodzić! -powiedziałem jej z pretensją.
-To se chodź. Ja cię tutaj nie przetrzymuję. Nie jestem też twoją służąca, by ci przypominać, że do szkoły masz iść. Z resztą ogarnij się, bo gadasz jak Ayato kiedyś. -burknęła, ostatnie zdanie. Jak to możliwe, że jest słodka, przynajmniej według mnie, i denerwująca w tym samym czasie?!
-Lucy! -krzyknąłem.
-Dobra! -podniosła ręce do góry w akcie kapitulacji. -Jutro ci przypomnę. -mruknęła zirytowana.
-No... A teraz idę. -powiedziałem wstając.
-Gdzie? -spytała się Lu, nie odrywając wzroku od telewizora.
-Do Kebaba. -odpowiedziałem.
-Kup mi. -zażądała.
-Niby czemu? -spytałem oburzony.
-Mogę dać ci z milion powodów. -odpowiedziała, przy czym zaczęła ją otaczać czarna aura mordu. Przestraszyłem się.
-A-Aye. -pisnąłem, po czym wybiegłem z domu i zacząłem iść w stronę budki z kebabem.
<Lucy>
Jak tylko Natsu wyszedł zadzwonił telefon. Odebrałam.
-Hej Lucy. Czemu cię dzisiaj nie było? -usłyszałam w słuchawce głos Erzy.
-Hej. Nie było mnie, bo Natsu miał pewien problem. -powiedziałam rozbawiona. Chwilę byłą cisz w słuchawce, co mnie zaniepokoiło. Zaczęłam pić cole, która leżała na stole, czekając na jej odpowiedź.
-T-to wy ten teges?! -wyjąkała. Wyplułam całą cole na dywan i zaczęłam się krztusić.
-C-Co?! *kaszle* N-Nie! *kaszle* -wrzasnęłam między kaszleniem zażenowana. Co ona ma w tej rudej łepetynie?!
-Eh? To co się stało? -spytała zdziwiona.
- Kota mu do klaty przykleiłam klejem i musiałam lekarza wzywać. -zaśmiałam się. Znowu była cisza w słuchawce.
-Jakiego kota? -spytała niepewnie.
-Takiego niebieskiego, a co?
-To był Happy. -oznajmiła.
-Kto? -spytałam zdziwiona.
-Happy. Kot Natsu.
-Ah.
-Uważaj. -powiedziała.
-Czemu? -spytałam zdziwiona.
-Bo może się zemścić.
CZYTASZ
Czas nie leczy ran
Fiksi PenggemarLucy jest chamska, arogancka i stara izolować się od ludzi, najbardziej jak się da. Zmieniła się po rodzinnej tragedii i zdradzie bliskich jej osób. Czy przeniesienie jej do Liceum Fairy Tail zmieni ją? Polepszy jej życie czy pogorszy? Może znajdzie...
