Rozdział 10

3K 240 24
                                        

Niall POV

Zayna nie widziałem od 2 dni choć Liam był u nas codziennie, chłopcy ustalili że pojedziemy pod namioty, nie miałem na to ochoty, ale Luke by mi nie odpuścił więc bez zbędnego gadania spakowałem się. Liam miał po nas przyjechać tuż po śniadaniu, którego praktycznie nie tknąłem, od dłuższego czasu w ogóle nie miałem apetytu. Do rzeczywistości przywrócił mnie klakson samochodu, czyli Liam już podjechał, wzięliśmy bagaże, pożegnaliśmy się z domownikami i wyszliśmy, od razu spojrzałem na samochód i zobaczyłem Zayna na miejscu pasażera, może uda mi się z nim porozmawiać na tym wyjeździe. Schowaliśmy nasze rzeczy do bagażnika i razem z Luke'iem usieliśmy z tyłu samochodu, Liam przywitał się z nami i uśmiechnął się w naszą stronę, za to Zayn burknął coś i nawet nie zaszczycił nas spojrzeniem. Cóż wrócił stary Zayn. - A Ty mu w tym pomogłeś. - Krzyczało moje sumienie. Włożyłem słuchawki do uszu i oparłem się o szybę. 

Nawet nie wiem kiedy zleciała podróż, Luke obudził mnie że jesteśmy na miejscu, wypakowaliśmy bagaże i zaczęliśmy rozkładać namioty, które jak się okazało były czteroosobowe, w każdym były dwie komory w których mogły spać dwie osoby. Ja oczywiście zająłem komorę z Lukiem, a naprzeciwko nas był Liam i Zayn, w drugim namiocie byli Ash, Michael i Jake. Po rozpakowaniu się poszliśmy nad jezioro się rozejrzeć, muszę przyznać że było tu ładnie, spore jezioro, długi pomost, kąpielisko i błoga cisza. 

Wieczorem zrobiliśmy ognisko, Luke siedział obok mnie i podawał mi co chwilę nową puszkę piwa, a ja bezwiednie każdą przyjmowałem. Czując już efekty działania alkoholu rozejrzałem się wokół siebie, zobaczyłam oddalającą się od ogniska sylwetkę Zayna.

- Co mu jest? - rzuciłem.

- Nie mam pojęcia, już było lepiej, myślałem że się zaaklimatyzował, ale jego dupkowate zachowanie wróciło. - westchnął Liam.

- Pójdę z nim pogadać. - stwierdziłem i wstałem ze swojego miejsca.

- Jesteś pewny? - uniósł brew.

- Taak, wypiłem trochę więc nawet jak mnie obrazi to oleję to. - machnąłem ręką i lekko chwiejnym krokiem poszedłem śladami mulata.

Było strasznie ciemno i kilkukrotnie potknąłem się o jakieś korzenie, rozglądałem się szukając chłopaka i zauważyłem jego sylwetkę na pomoście, siedział na jego końcu i palił papierosa. Podszedłem do niego i usiadłem obok, chłopak nawet nie spojrzał na mnie, atmosfera między nami była cholernie napięta, co zaczęło mnie strasznie irytować.

- Zayn? - próbowałem zwrócić jego uwagę - Halo Zayn! - pomachałem dłonią przed jego twarzą, chłopak westchnął, wyrzucił papierosa i spojrzał w moją stronę.

Nie wytrzymałem i złączyłem nasze usta, ja zainicjowałem pocałunek, ale ku mojemu pełnemu zdziwieniu mulat go nie oddał, wręcz odsunął się ode mnie i wstał, ja powtórzyłem jego ruch, a łzy zebrały się w moich oczach.

- Zayn czemu? - spytałem cicho.

- Odwzajemniasz moje ruchy tylko jak jesteś pijany, to nie tak że ja też mam uczucia nie? - warknął - Daj sobie spokój Niall, masz dziewczynę, ja nie mam zamiaru się wtrącać. - odparł nie wyrażając żadnych uczuć.

Spojrzałem na niego i nie miałem pojęcia co mu na to odpowiedzieć, Zayn zostawił mnie samego na pomoście. Miałem ochotę krzyczeć i pierwszy raz przyznałem sam przed sobą, że jestem zagubiony w stosunku do mojej orientacji, bo w momencie w którym Zayn mnie odepchnął poczułem dziwną pustkę, której nigdy nie czułem, nawet podczas kłótnie z Holly. 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Role się odwróciły?

Co ten Niall xD

ziallxziall

Holiday madness || ZiallOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz