Środa. Od godziny jestem w pracy.
Matt bez przerwy narzeka na ból głowy a ja nie wiem jak mu pomóc.
Usiadłam na kanapie w salonie, a chłopiec położył głowę na moich kolanach. Miał ze sobą misia którego nie wypuszczał ze swoich małych rączek.
Oglądał właśnie jedną że swoich ulubionych bajek,kiedy zaczął straszliwie płakać.
-Boliii... Boli - mówił przez łzy, łapać się za głowę.
Mnie też bolało, ale serce, kiedy widziałam jak małe dziecko cierpi, to chyba taki kobiecy instynkt opiekuńczy.
Posadziłam Matthew na kolanach. Położył swoją głową na moim ramieniu i powoli zaczął się uspokajać, aż w końcu całkowicie przestał płakać. Jego oddech zrobił się równomierny i bardzo spokojny. Spojrzałam na niego kątem oka. Spał.
____________________________
Nie chciałam tego robić, ale zdecydowałam się zadzwonić do Daniell i zapytać go chociaż gdzie trzyma jakiś środek przeciwbólowy.
Odebrał po dwóch sygnałach.
- Melanie? Coś się stało? - zapytał.
- Właściwie to tak. Odkąd przyszłam Matt narzeka na ból głowy. Obecnie śpi, ale nie sądzę żeby potrwało to długo. Czy masz może w domu jakieś środki przeciwbólowe dla dzieci?
- Nie mam. Postaram się przyjechać do domu jak najszybciej. - Powiedział szybko. W słuchawce słyszałam jakieś szmery i charakterystyczny dźwięk przekladanych kartek.
-Czekam. - odpowiedziałam i się rozłączyłam.
Martwiłam się o chłopca. To niesamowite w jak krótkim czasie się do niego przywiązałam. Jeszcze kilka tygodni temu izsnalabym to za kompletny absurd, ale teraz nie wyobrażam sobie dnia bez jego osoby.
➖➖➖➖➖➖➖➖➖➖➖➖➖➖➖
Matt obudził się kilka minut przed przyjściem Daniella z lekarstwem.
Kupił po drodze jakiś syrop dla dzieci na ból głowy. Oboje namęczyliśmy się, by nakłonić Matta do wzięcia go. W ostateczności Dan obiecał mu w zamian nowy zestaw lego.
Kiedy chciałam już iść do domu, właściwie to stałam już ubrana przy drzwiach i zamieniłam kilka zdań z Daniellem, z salonu wybiegł Matt, który widząc mnie gotową do wyjścia, zaczął płakać.
Oczywiście jego ojciec szybko zareagował, biorąc go na ręce i pytając o co chodzi.
Natomiast on jakby ignorując go, zwrócił się do mnie.
- Nie idź.. - Mówił przez łzy.- Zostań - Wystawił rączki w moim kierunku.
Oczywiście moje serce jak zwykle zmiękło do granic możliwości, dlatego chyba nikogo nie zaskoczę mówiąc, że zostałam.
Ściągając z siebie dopiero co ubrane warstwy odzieży, spoglądam na Daniella, który zamiast coś powiedzieć po prostu się uśmiecha. Zauważyłam, że robi to bardzo często.
Kilka godzin później
Cały dzień spędziłam z Mattem i jego ojcem. Siedziałam tam do późnego wieczoru.
Chłopiec usnął mniej więcej o dwudziestej, gdy chciałam wyjść zostałam zagadana przez Dana. I tak oto właśnie, jestem w domu dopiero o po dzwudziestej drugiej.
Przez to wszystko nie usłyszałam nawę dźwięku przychodzących sms-ów.
Od : Tony
Jak tam z Panem "wykręcam się wyjściem do zoo by tylko spędzić z tobą czas?"
Cały Tony, zawsze szuka dziury w całym, nawet jeśli jej tam nie ma.
Od: Tony
Ahh jesteś tak zajęta, że mi nawet nie odpiszesz. Gdzie Cię teraz zabrał? Do wesołego miasteczka czy cyrku?
Od: Tony
Pieprzony Wembley mnie wygryzł, tylko teraz pytanie który.
Do : Tony
Zajął byś się narzeczoną, jestem pewna że Cię potrzebuje.
A jeśli chodzi o zoo to poszłam tam że względu na Matthew, mówiłam ci że mam do niego słabość.
Od: Tony
W takim razie ten fagas i jego syn są w zmowie.
Do: Tony
Idź juz spać, bo PLECIESZ GŁUPOTY!!
Napisałam ostatnią wiadomość po której śmiało mogłam stwierdzić, że Tony jest nienormalny, chociaż w gruncie rzeczy, wiedziałam to nie od dzisiaj.
CZYTASZ
"Opiekunka"
RomancePo stracie pracy Melanie szukała nowej posady, a jedyną przystępną ofertą okazała "opiekunka". Daniell jest dwudziesto ośmio letnim samotnym ojcem. Prowadzi jedną z największych firm w Chicago. Matka jego trzy letniego synka zrzekła się praw zar...
