- Jak przebiega terapia?
Zapytałem gdy oboje odłożyliśmy skrzypce.
- Dobrze. Zaczynam "rozumieć swoje emocje".
- Cieszę się.
Rozejrzałem się. Cela wyglądała tak samo jak za pierwszym razem, tylko teraz z prawdziwą szybą między nami.
- Wiesz, Sherlock. Zaczynam Cię doceniać. Odkryłam jak wiele mamy wspólnego. - Chodziła po pomieszczeniu powoli, jak tygrysica w klatce. - Jesteśmy właściwie tacy sami. Genialni, niezrozumiani, samotni.
Nie wiedziałem do czego dąży.
- Oh, nie patrz tak na mnie, bo to prawda. To, że teraz masz Johna, nie znaczy jeszcze, że nie jesteś samotny.
Milczałem, wiedząc, że w każdym słowie może być haczyk. Jednak pozwoliłem jej kontynuować. Ryzykowna gra, jak wybieranie tabelki z trucizną.
- Teraz pewnie się zastanawiasz, skąd wiem... - Miała rację. - To proste braciszku. Grałeś dziś zupełnie inaczej, choć tę samą melodię. Myślałeś o nim. Nie dotykałbyś tak strun, myśląc o kimś innym... ale John odejdzie, to tylko kwestia czasu.
Odwróciłem się, żeby wyjść. Sherlock Holmes nie grywał w takie gry.
- Tak jak odszedł od Mary. - Dodała.
- Nie odszedł od Mary.
- Ale chciał... wystarczył jeden uśmiech kogoś normalnego. Bez nadzwyczajnych umiejętności i sekretów.
- To byłaś ty.
- Ale on nie wiedział. - Cały czas spacerowała po pokoju, jakby się skradała. - Tacy jak ja, ty czy nawet Mary, czasami jesteśmy potrzebni, czasami jesteśmy dziwakami, a czasami atrakcją. Jesteś atrakcją dla Johna Watsona. Precedensem. Ale nie perspektywą całego życia. Przecież ileż można oglądać ten sam film w kółko i w kółko i w kółko i w kółko. Twój żołnierzyk zapragnie stabilizacji, a ty nigdy nie będziesz przykładnym tatusiem ani partnerem. Nie rozumiesz miłości i nie wiesz co to sentyment. Masz Johna, bo jest on twoją złotą rybką. Czy to humanitarnie zamykać rybkę w akwarium tylko dla swojej przyjemności? Tylko dlatego, że rybka będzie wdzięczna, że została wybrana? Mógłbyś go przynajmniej nie zwodzić, tylko puścić wolno, zanim za bardzo się zaangażujesz.
Zacisnąłem palce mocniej na smyczku, który trzymałem. Zdawałam sobie sprawę, że ona chce mnie po prostu wytrącić z równowagi, zdekoncentrować. Nie mówiła prawdy, jej perswazje na mnie nie działały.
- Zagrajmy coś jeszcze raz zanim wyjdę. - Zmieniłem temat.
- Dobrze braciszku, ale nie myśl o Johnie, bo za bardzo gubisz rytm.
CZYTASZ
Powroty || JOHNLOCK || po 4 sezonie
Fanfiction#221bpowroty Wydarzenia po czwartym sezonie. Piszę to właściwie dla siebie, bo choć skończyłam oglądać Sherlocka już dawno, zakończenie nie daje mi spokoju. I believe in johnlock, nawet, a przede wszystkim po trudnych chwilach z ostatniego sezonu. P...
