Siedziałem na łóżku z laptopem na kolanach. Kończyłem kolejny zaległy wpis. Rosie usypiała w kołysce.
Sherlock wszedł do pokoju po cichu i położył się na plecach.
- John, nudzę się. - Usłyszałem.
Zanurzyłem palce w jego lokach.
- Muszę to skończyć.
Westchnął.
Bawiłem się jego włosami, drugą ręką pisząc.
- Jooooohn, zrobisz to później.
- Zrobię to teraz i będę mieć wolny wieczór.
- Już jest wieczór.
- Poczekaj, zajmie mi to dwie minuty.
Przeniosłem swoją dłoń znowu na klawiaturę, jednak Sherlock sięgnął po nią i umieścił znowu w swoich włosach.
Zamknąłem laptopa i odłożyłem go. Klęczałem na łóżku. Patrzyłem teraz na Sherlocka z góry, opierając ciężar ciała na dłoniach. Nie wiedziałem co jest lepsze, patrzenie na ten ideał, czy całowanie tych idealnych ust. Wybrałem to drugie.
Uwielbiałem Sherlocka w tym oszołomionym stanie. Świadomość, ze ja mu to robię była świetna.
- Nie wierzę, że możemy być tak szczęśliwi... - Powiedziałem.
Sherlock uśmiechnął się. Poczułem jego oddech.
- Ja też nie. - Szepnął.
Położyłem się obok niego. Złapał mnie za rękę. Obaj patrzyliśmy się w sufit.
Uniosłem jego dłoń razem z moją i pocałowałem. Boże, jestem taki szczęśliwy.
Sherlock nagle zerwał się z łóżka i usiadł na moim brzuchu. Chciałem coś powiedzieć, ale działo się to tak szybko.
Zaczął całować mnie najpierw w usta, potem po policzkach i szczęce. Nie wiem czemu, ale uwielbiał to. Czasami po prostu nie mógł przestać.
- Sherlock. - Powiedziałem, śmiejąc się.
Był strasznie narwany i niecierpliwy. Całował mnie po szyi, obojczykach i gdzie tylko mógł sięgnąć bez zdejmowania koszulki.
Uwielbiałem to, gdy nie dawał mi spokoju. Gdy nie mogłem złapać oddechu albo ze śmiechu, albo przez pocałunki, albo przez obie te rzeczy na raz.
Nagle zaskoczył ze mnie z przerażeniem.
- John, przepraszam. Kompletnie zapomniałem.
- Nic się nie...
- Pokaż.
Pociągnął moją koszulkę i odsłonił brzuch. Ciemne sinaki nadal pokrywały większość skóry.
- Już nie boli.
Nie uwierzył.
- Przepraszam.
- Naprawdę nie boli.
- Nie kłamiesz, prawda?
Kiwnąłem głową.
Położył chłodną dłoń na moim brzuchu uważnie przyglądając się mojej twarzy. Oprócz zimna, które mną drgnęło, nie czułem nic.
Popatrzył na mnie jeszcze chwilę, a później zaczął całować mnie tak jak przed chwilą, tyle, że po brzuchu.
Wolałem dotyk jego ust. Były ciepłe, wręcz rozpalone.
- Sherlock, przestań. - Powiedziałem, sam nie wierząc w moje słowa. - Sherlock...
Uniósł głowę.
- Boli?
Zaprzeczyłem.
- Więc o co chodzi.
CZYTASZ
Powroty || JOHNLOCK || po 4 sezonie
Fanfiction#221bpowroty Wydarzenia po czwartym sezonie. Piszę to właściwie dla siebie, bo choć skończyłam oglądać Sherlocka już dawno, zakończenie nie daje mi spokoju. I believe in johnlock, nawet, a przede wszystkim po trudnych chwilach z ostatniego sezonu. P...
