14. Sherlock POV

3.9K 447 40
                                        

John?! Z trudem otworzyłem oczy, lecz zanim światło przestało tak nachalnie wdzierać się do moich oczu, ja już wiedziałem, gdzie jestem. Znajomy, rytmiczny dźwięk kardiografu.

Jestem w szpitalu. Informacje dochodziły do mnie znacznie wolniej. Ktoś wbił mi nóż w lędźwia, pamiętam to. Prawdopodobnie chciał mnie unieruchomić i zabić. Nie zabił. W pobliżu był tylko John.

Gdyby napastnik przeżył, policja już byłaby tu czekając na moje przebudzenie. Zeznania byłyby niezwykle ważne.

Napastnik nie był zwykłym bandytą. Podszedł mnie jak profesjonalista. Jego cios był dokładnie wymierzony. Mógł nie być sam.

Gdzie jest John?

Gdyby nic mu się nie stało, byłby tutaj. Jestem pewien. Gdybym był w gorszym stanie od niego pani Hudson już siedziałaby w mojej sali powtarzając "biedny Sherlock".

A co jeśli...
Nie.
Nie, nie. Za każdym razem udawało mu się przeżyć. Tym razem musi być tak samo.

Kardiograf przyspieszył.

Poczułem to dziwne ukłucie, które ostatnio często odczuwałem. Mogłem je powiązać z silnymi emocjami. Jednak towarzyszyło mi ono w bardzo wybiórczych sytuacjach.

Ukłucie.
John.
Żyje
Oddycha
Jest
Na pewno
Ukłucie
John
Zamknąłem oczy
Chciałem poczuć jego puls

Nigdy o nikogo się tak nie bałem
Chciałem jakiegokolwiek znaku
Że mam rację

Proszę cię, John - mówiłem sam do siebie - udało mi się podnieść tyle razy dla ciebie. Tobie też się uda. Jeśli nie dla mnie, to dla Rosie. Zrób to dla niej.
Żyj.
Żyj, żebyśmy mogli dokończyć tamtą rozmowę. Obiecuję ci, że skończę ją tak, jak trzeba.
John
John
John
John
John
John
Ciężko było mi oddychać.

Cholerny kontekst emocjonalny. Jeśli w przypadku Molly przeszkadzał w myśleniu, tu zastępuje myślenie. Nie ma logiki, nie ma dedukcji, nie ma przyczyn, nie ma skutków, jest jedno imie i jedno pytanie.

Usunąłem.

Studnia. Euros. John. Mary. John. Ogień. Baker Street. Strzał. Moriarty. John. Płomienie. Rosie. Strzał.

Gdy ponownie otworzyłem oczy,  zobaczyłem panią Hudson nad moim łóżkiem.

- Oh, chłopcy. Zawsze wpadacie w najgorsze tarapaty.

John żyje - pomyślałem. Gdzie jest? I gdzie jest Rosie?

Pani Hudson usiadła przy mnie i wzięła mnie za rękę.

- Wszystko dobrze, Sherlocku.

Wiedziałem co to znaczyło.
"Z nim wszystko dobrze, Sherlocku".
Uśmiechnąłem się.

// Kolejny rozdział z którego nie jestem do końca zadowolona, ale chcę pisać kolejne, więc ten będę poprawiać. Fabularnie sie nie zmieni, ale opisy będą się tu rozbudowywać. Uczucia itp. //

Powroty || JOHNLOCK || po 4 sezonieOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz