Problems.

337 47 19
                                        

Udawanie nie jest takie trudne

Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.

Udawanie nie jest takie trudne. Zwłaszcza, że nikt nie zwraca na ciebie uwagi, bo każdy ma swoje problemy.

Jimin czuł się źle. Na prawdę było gorzej niż kiedykolwiek. Co prawda sytuacja z Yoongim pomogła mu zasypiać, ale nie na długo. Szczęście trwało raptem dwa dni, a potem było już tylko gorzej. Z dnia na dzień czuł, jak zapada się coraz niżej i niżej, a jego koszmary zaczęły przybierać na sile.

Nigdy przedtem nie pamiętał swoich snów. Co się działo w nocy, to tam zostawało i nie interesowało go to. Jednak, gdy pojawiły się te okropne sny, zaczął zagłębiać się w sferę umysłową. Zorientował się, że w ciągu jednej nocy potrafi mieć pięć różnych snów. Każdy z nich jednak kręcił się wokół jednego.

Woda.

Wszędzie była ta okropna woda. Nie pozwalała mu się ruszyć. Nie ważne jak bardzo próbował i starał się, to sen żył własnym życiem i zawładnął nim. Nie był już w stanie się uwolnić.

  Z tego wszystkiego znów nie wyszedł z domu. Ba! On nawet z pokoju się nie ruszył nawet na krok. Jedyne co robił, to siedział na łóżku opatulony kołdrą i wlepiał te zaspane oczy w ekran laptopa. Musiał się przecież czymś zająć, a nie mógł cały dzień spać. Zwłaszcza, że gdy tylko zamykał choć na chwilę oczy, to pojawiały mu się te nieprzyjemne koszmary. Dlatego nie miał zamiaru już nawet spać. Wiedział, że znów będzie krzyczał i płakał przez sen, a tego nie chciał.

  Po raz kolejny się nad sobą użalał. Siedział w domu i dołował się jak głupi zamiast ruszyć się i spotkać się z przyjaciółmi w szkole. Wiedział przecież, że może na nich liczyć. Zawsze mu pomagali, więc dlaczego tym razem miałoby być inaczej? Po prostu nie chciał im zawracać głowy swoimi problemami i tak mieli już dużo swoich. Po za tym wolał by się o niego nie martwili.

-Jimin! Do jasnej cholery, wyłaź! - ż dołu dobiegł go znajomy głos. Yoongi znów przyszedł, żeby uratować go przed samym sobą.

  Nie czekał na pukanie do drzwi. Od razu podbiegł do nich i otworzył je szeroko, by móc przywitać swojego chłopaka, bo po tamtym zdarzeniu chyba tak mógł na niego mówić. Cały czas cieszył go ten obrót sytuacji, bo w końcu mógł być w całości mu oddany. To chyba miłość.

Jednak Yoongiemu nie było tak wcale do śmiechu. Wiedział o jego problemach, więc nieobecność na lekcjach była podejrzana i jednoznaczna. Nie widział go raptem dwa dni i martwił się jak głupi, bo cholera kochał go i nie mógł pozwolić, żeby jego wiewiórka cierpiała. Choć wiedział, że zbyt dużo to nie może zrobić by mu pomóc.

-Dlaczego cię nie było dzisiaj? -bez zbędnych powitań wszedł do pokoju i rzucił marynarkę mundurku na krzesło przy biurku. Od razu usadowił się na łóżku i patrzył wyczekująco na blondyna.

-Bez powodu. Po prostu nie miałem ochoty. Ja-

-Nie pierdol. -mruknął lekko poirytowany. Wiedział bardzo dobrze, że Jimin nigdy nie olewa szkoły. Była dla niego najważniejsza i starał się mieć najwyższe oceny jakie istnieją. Co tu dużo mówić, w pierwszej klasie popłakał się, bo dostał piątkę z matematyki. Po za nią miał same szóstki, więc nie mógł mieć idealnej średniej. Dlatego nie wchodziło w grę olewanie szkoły bez powodu.

-Nic mi nie jest. Po prostu... źle spałem. -westchnął ciężko i usiadł okrakiem na jego kolanach. Chciał jakoś odwrócić jego uwagę od swoich problemów i lęków. Nie uśmiechało mu się znów opowiadanie mu swoich popieprzonych snów i słuchanie, że nie ma się czego bać, bo wszyscy żyją.

Przecież to wszystko wiedział. Codziennie się upewniał, czy aby na pewno sen nie stał się prawdą i został sam. Każdego ranka przeglądał lokalną prasę, Internet i oglądał wiadomości. Za każdym razem modlił się, żeby nie zobaczyć jakichś informacji o śmierci szóstki młodych chłopaków. Na szczęście jeszcze nic takiego się nie stało, ale cały czas miał z tyłu głowy te wszystkie obawy.

-Wiesz, że jesteś rozkoszny? -Yoongi zamruczał, czując na swojej szyi te gorące usteczka, które tak bardzo uwielbiał. Mimo wszystko wiedział, że nie może się w takiej chwili poddać. -Potrafisz mnie niesamowicie podniecić, ale... -chwycił go za biodra i przerzucił na łóżko obok, zawisając nad nim. -Chciałbym najpierw dowiedzieć się, co takiego cię zatrzymało w domu, hm? -sunął dłonią po jego brzuszku pod koszulką.

-Yah! -zadrżał pod dotykiem tych lodowatych palców. -Ja p-po p-prostu... ugh... znów mam te koszmary. -westchnął ciężko zrezygnowany, gdy Yoongi zabrał dłonie i usiadł obok. Miał ten neprzenikniony wyraz twarzy, który sugerował, że intensywnie myśli. Jeszcze mu brakowało komputera i tych okularów, a wyglądałby jak prawdziwy informatyk analizujący jakieś głupoty, których Jimin nigdy nie rozumiał.

-Dlaczego nie zadzwoniłaś? Przecież bym przyszedł i z tobą posiedział. -przeczesał dłonią miętowe kosmyki i oparł  się plecami o błękitną ścianę.

Jimin się nie odezwał, jedynie podniósł się do siadu, żeby zaraz wgramolić się na jego kolana. Czasami był na prawdę takim uroczym blond dzieciaczkiem, którego szło zacałować na śmierć. Yoongi często łapał się na nieprzyzwoitych myślach że swoim chłopakiem w roli głównej, ale ostatnio przestało mu to przeszkadzać. Przyzwyczaił się, że wiecznie jest na niego napalony, a jego myśli nie mogły kręcić się wokół czegokolwiek innego. Nie potrafił już przeżyć dnia bez choć stu myśli o tym rozkosznym kociaku.

-Następnym razem zadzwonię. -ujął twarz starszego w te swoje malutkie łapki i delikatnie ucałwał jego usta.

W takich chwilach Min rozpływał się, a gdyby nie siedział, nogi by mu się pod nim uginały. Był niesamowicie szczęśliwy, że ma Jimina i nic, nawet jego problemy nie mogły tego zniszczyć.

-Żebym nie musiał cię ukarać. -mruknął, całując go namiętnie i czule, jednocześnie ugniatając jego pośladki. Te dwa jędrne ząbki czosnku przyprawiały go o zawał, gdy tak idealnie woasowywały się w jego dłonie.

Ich pocałunek szybko przerodził się w namiętny taniec języków, a towarzyszyły mu tylko co rusz wypuszczane z ust młodszego ciche jęki. Obu coraz bardziej robiło się gorąco, a w spodniach było już niemiłosiernie ciasno. Do tego biodra Jimina, które tak idealnie się ocierały o te Yoongiego, mogły szybko sprawić, że obaj dojdą zbyt szybko.

-We-weź mnie... błagam.. Yoongi... -jęczał tuż przy jego uchu, gdy ten mieścił jego szyję.

-Byłeś niegrzeczny. Nie wiem, czy powinienem. -mruknął w jego szyję, powoli podciągając jego koszulkę ku górze. Zaraz jednak oderwał się od niego, by pozbyć się zbędnego materiału i u niego i u siebie. W rezultacie obaj byli już w samych bokserkach.

-P-pragnę cię! -pisnął, gdy poczuł dłoń swojej miętówki na kroczu.

-Dzień dobry! -nagle drzwi otworzyły się z hukiem, a do pokoju wparował nie kto inny, tylko Hoseok. Na jego ustach malował się szeroki, promienny uśmiech, ale w momencie, gdy zobaczył w czym przerwał, aż mu z rąk siatka z jedzeniem wypadła.

-Jezu, nie drzyj się, idioto. -zaraz za nim wszedł Namjoon i reszta chłopaków. Oczywiście wszystkich zatkało, łącznie z dwójką siedzącą na łóżku w niezmienionej pozycji.

-Ja pierdolę... W końcu. -jako pierwszy odezwał się Jin, który momentalnie znalazł się obok nich. Przyglądał się im trochę zbyt nachalnie. Jak taka psycho fanka, która tylko czeka aż się w locie zaczną trząchać.

-Jin. Jesteś straszny. -po chwili wszyscy po za Yoongim wybuchli śmiechem. Nadal nie wiedział, co ich tak bawiło, bo jemu tak wesoło nie było.

A/N: Dzisiaj tak miło i przyjemnie bez dram  ^^

SecretOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz