Pairingi: NamJin, YoonMin, VHope, TaeKook
Gatunek: angst, lekki smut
Opis: Co się stanie jeśli nie wszystko pójdzie tak jak powinno?
Jin przystał na propozycję przyjaciół i będzie tego żałował do końca życia. Czy jego związek z Namjoonem przetrwa...
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
Hoseok nigdy nie miał problemów ani ze sobą, ani z nikim innym. Był raczej pogodnym chłopakiem, którego wszyscy lubili. Zawsze dostawał to, czego tylko chciał i to tyczyło się każdego aspektu jego życia. Może od urodzenia miał jedno małe problematyczne zjawisko, czytaj brak rodziców na codzień, ale do tego się przyzwyczaił. Przecież wszystko układało się idealnie, więc nie mógł jęczeć, że mu brakuje rodzicielskiej miłości.
Miłości nigdy za wiele, skoro otrzymywał ją tylko od jednej osóbki, którą był jego, jeszcze, chłopak. Przez te wszystkie zdarzenia sam już nie wiedział, co ma myśleć. Dlaczego rzeczy, które robił Tae były tak okropnie sprzeczne? Z jednej strony pieścił się z nim i mówił te wszystkie słodziutkie słówka, które roztapiały jego serce. Z drugiej natomiast znikał gdzieś z Jungkookiem i kto wie, co oni tam robili, a wiedział, że na sto procent się coś działo. Zwłaszcza, że Tae coraz częściej przybierał purpurowe kolorki na twarzy w towarzystwie młodego.
Mimo wszystko nie miał jakichś szczególnie poważnych dowodów. Do czasu, gdy nie spotkał ich w jednym z większych sklepów spożywczych. Rzadko miał okazję robić zakupy, zawsze ktoś je za niego robił, ale gdy już mu przyszło do tak problematycznego zajęcia, wszystko musiało się zepsuć.
Co prawda ani Tae, ani Kook go nie widzieli, ale on na każdym kroku w budynku ich spotykał. To nie tak, że jakoś szczególnie ich śledził i nawet nie chciał na nich wpaść. Potrzebował w spokoju zrobić zakupy i to się liczyło.
Wszystko było w porządku, aż do momentu, gdy wyszedł ze sklepu i ruszył w stronę swojego domu. Nie miał daleko, więc nie spieszył się jakoś szczególnie. Nawet zapalił sobie papierosa dla odprężenia. Musiał wyrzucić sobie z głowy to niefortunne spotkanie. Jednak nie mógł.
-Tae... -zamarł w jednym miejscu, gdy minął jedną ze ślepych uliczek.
Po chwili się jednak cofnął dwa kroki i zatrzymał, przodem do uliczki. Przyglądał się dwóm chłopakom, którzy niemalże połykali się wzajemnie. Widział te chude dłonie, wsuwające się pod koszulkę jego Tae.
Wtedy nie wytrzymał. Upuścił reklamówki z zakupami, które od razu rozsypały się po chodniku i podbiegł do nich. Nie zastanawiał się nad tym, co robił. Czuł się paskudnie zdradzony nie tylko przez miłość swojego życia, ale też przez przyjaciela. Jak mogli mu coś takiego zrobić? Dlaczego właśnie jego chłopaka Kook sobie upodobał? Przecież jest tyle innych wolnych osób, które by chciały jego atencji. On musiał ukraść właśnie jego Tae.
Reagował automatycznie, nie dopuszczając do siebie żadnego racjonalnego myślenia. Musiał jakoś odreagować to wszystko, a że pod ręką, dosłownie, była twarz Jungkooka, sprawcy całego zamieszania, nie powstrzymywał się.
Odciągnął zaskoczonego młodego od twarzy Tae i wymierzył mu siarczystego prawego sierpowego, żeby zaraz kopnąć go kolanem w brzuch. Wszelkie życiowe szczęście z niego wyparowało i zastąpił je okropny ból w klatce piersiowej.