Pairingi: NamJin, YoonMin, VHope, TaeKook
Gatunek: angst, lekki smut
Opis: Co się stanie jeśli nie wszystko pójdzie tak jak powinno?
Jin przystał na propozycję przyjaciół i będzie tego żałował do końca życia. Czy jego związek z Namjoonem przetrwa...
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
Powoli otworzył oczy i zobaczył tylko ciemność i pustkę. Nie był w stanie określić gdzie jest, jaki jest dzień i czy w ogóle jest dzień. Nie pamiętał też, żeby kładł się spać. Co gorsza, nie mógł sobie przypomnieć co robił przez ostatnie dni. Wszystko było spowite we mgle, która rozstępowała się tylko na krótkie chwile, gdy przychodziła jego ukochana miętówka. Wszystko po za tymi drobnymi gestami, pocałunkami, czy zwykłym dotykiem było zamazane. Nic się tak właściwie nie liczyło. Cały czas czekał aż będzie mógł go znów zobaczyć.
-Yoongi? -z jego ust wydobył się lekko zachrypnięty głos. Musiał długo nic nie pić, więc jego gardło paliło przy każdym najmniejszym słowie. Tak, jakby samo z siebie wyschło. -Gdzie jesteś? -odchrząknął i powoli wstał, rozglądając się po... W sumie nie wiedział czym. Czy był w jakimś pomieszczeniu, czy na zewnątrz? Tego nie wiedział.
Dopiero po chwili zorientował się, że widok przesłania mu opaska, zawiązana na oczach. Jednak gdy spróbował ją zdjąć, coś spętało jego ręce i umieściło za plecami. Nie mógł się ruszyć. Uwolnić, a co gorsza zobaczyć swojego oprawcy.
Wtedy zrozumiał, że to nie było takie złe, bo najgorsze zaraz nadeszło. Poczuł jak pod nagimi stopami pojawia się woda. Z powolnego wzbierania się, znacznie przyspieszyła i zaraz była na poziomie kolan Jimina.
-Pomocy! Wypuśćcie mnie! -krzyczał, wiercąc się, bo jego nogi też były jakby przymocowane do podłoża. Jednak nikt go nie słyszał. Nikt nie przyszedł na pomoc.
Biodra.
Zaczynał coraz bardziej panikować, gdy i jego mięśnie przestały reagować na jakiekolwiek sygnały. Nie mógł się już w ogóle ruszyć nawet na milimetr. Jedyne co mógł zrobić, to stać i patrzeć się, jak woda okala coraz bardziej jego ciało.
Ramiona.
W jednej chwili jakby wszystkie połączenia nerwowe przestały pracować i teraz nie czuł już nic po za przerażającym zimnem i uczuciem wszechogarniającej wilgoci. Była tylko jedna rzecz jaką mógł w tej chwili zrobić, czekać na koniec, bo kiedyś to musiało się na pewno skończyć. Może w końcu się utopi i umrze. Wtedy jego problemy by znikły. On by znikł. Byłby święty spokój
Yoongi.
Zacisnął mocno powieki. Nie mógł tutaj umrzeć tak po prostu. Jak poczułby się jego ukochany? Utrata kogoś tak bliskiego byłaby straszna i krzywdząca. Nie mógł pozwolić na to, żeby jego miętowy miś tak cierpiał. Już wystarczająco dużo bólu miał i on i wszyscy inni przez śmierć Tae.
Szyja.
Czuł jak woda powoli zaczyna zatapiać go, a nogi ugrzęzły na dobre w podłożu. Ręce nadal były związane i nie był w stanie nic wymyślić. Miał pustkę w głowie, która nie chciała za wszelką cenę się zapełnić.