Memory.

239 37 16
                                        

-Zamkną cię? -Yoongi aż oderwał się od skrobania smsów w telefonie

Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.

-Zamkną cię? -Yoongi aż oderwał się od skrobania smsów w telefonie. Nie mógł uwierzyć, że ten najmądrzejszy, najstarszy i najdojrzalszy Kim Seokjin zrobił coś tak głupiego. Jego mózg nie mógł przyswoić myśli, że jego przyjaciel był takim buntownikiem. Co prawda robił już wiele głupich rzeczy, ale zazwyczaj wszyscy go do tego zmuszali i dopiero po kilkugodzinnym błaganiu się zgadzał.

-Nie. Udałem głupiego i zagubionego dzieciaka. -wzruszył ramionami i lutnął w głowę swojego chłopaka, gdy usłyszał z jego ust ciche "Wcale nie musiałeś udawać. "-Powiedziałem, że czekam na komendanta Yanga, bo miał powiedzieć coś o sprawie. To kazali mi wracać do domu, bo skończył już pracę. -zjadł ostatni kawałek kanapki.

-Zastanawiające jest to, że nie zdziwiło ich, że przyszedłeś o pierwszej w nocy. -tym razem to Yoongi się zaśmiał i zaraz oparł plecami o ścianę.

Siedzieli na dachu w ich standardowym miejscu. Niestety skład był nieco okrojony, bo jedynie byli tam we czwórkę. Papóżki nierozłączki, czyli państwo Kim, Yoongi, no i Hoseok, który i tak nie kontaktował, siedząc na barierce i paląc kolejnego truskawkowego blanta. Aż przykro się patrzyło na to, jakim wrakiem człowieka był. Nikt jednak nie był w stanie mu pomóc. Już przecież próbowali i skończył o się to demolką domu. Pani Jung, gdy wróciła do domu, dostała niemalże ataku epilepsji na widok potłuczonych wazonów przywiezionych z Chin.

-Nie wiem co wy się tak przejmujcie. Chill. Nikt się nie dowie, że to my. Hihi. -Hoseok roześmiał się, rozkładając ramiona i kierując twarz ku słońcu. Zaraz jednak spuścił głowę. Mimo wszystko nie był w stanie patrzeć bezpośrednio na tą świetlistą gwiazdę.

-Jesteś beznadziejny. -miętowowłosy podszedł do niego i wyjął mu z dłoni skręta, po czym go zgniótł i wyrzucił. Miał już serdecznie dosyć tego idioty i smrodu marihuany, który rozchodził się po niemalże całym dachu. -Wypalisz sobie wszystkie szare komórki, a nie zostało ci ich zbyt wiele.

-Ty chory pojebie! To był mój ostatni! -wychylił się za lecącym skrętem i niemalże wyleciał za barierki. Na szczęście Yoongi nadal stał obok i go przytrzymał, żeby nie spadł z dachu.

-Tak dalej nie może być. Gdyby Tae ciebie teraz widział, to brzydziłby się tobą. -Min podniósł go do pionu, trzymając za kołnierzyk.

-On nie żyje i już mnie nie zobaczy. -odepchnął go od siebie i wszedł do budynku. Zagotowało się w nim, ale nie mógł sobie pozwolić na wybuch emocji przy przyjaciołach. Jeszcze by kogoś pobił, a tego nie chciał.

-Trzeba coś z nim zrobić. Jin, myślę, że trzeba powiedzieć pani Jung. -Namjoon poprawił się na miejscu, obejmując chłopaka. Cały czas zastanawiał się nad jakimś alternatywnym rozwiązaniem, ale nic mu nie przychodziło do głowy.

-Nie sądzę, żeby to był dobry pomysł. Jeszcze go gdzieś zamkną. -westchnął ciężko i zamknął oczy. Martwiła go ta sytuacja, bo zmierzała tylko w jedną stronę. Hoseok był załamany i jedyne, czego chciał to Tae, który był nieosiągalny. Była tylko jedna droga do niego.

SecretOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz