Ja:
I jak weekendzik?
Obrońca Marcela:
Męczący
Spytalbym się jak twój ale mnie to nie obchodzi
Ja:
Awww jak uroczo
Ale ci powiem ze sobota spędziłem z Niallem a w niedziele pilnowałem jego synka
Obrońca Marcela:
Biedne dziecko
Ale zresztą
Napewno piszesz w innej sprawie niż zapytanie o mój weekend
Ja:
Zastanawiam się jak szybko ci się Marcel poskarży
Obrońca Marcela:
Hmm o tym jak przywaliles jego głowa w szafki czy może tym ze ten twój blond kolega zabrał jego jedzenie
Ja:
Szybki jest drań
W sumie z tego co widzę klika coś na tym swoim telefonie
Ma szczęścia ze stoi koło Liama
Obrońca Marcela:
Masz coś do Liama?
Ja:
Psuje często moja zabawa przez obronę tych pokrak
Obrońca Marcela:
Przynajmiej on jest przyzwoity
Ja:
A co ja niby nie jestem?
Obrońca Marcela:
Robiąc to tym biednym dzieciakom pokazujesz jak zostałeś wychowany
A może poprostu leczysz kompleksy malutkiej osoby
Ja:
Tak naprawdę chuja o mnie wiesz A się wypowiadasz
Czy widziałeś kiedykolwiek jak zachowuje po za szkołą
Jaki jestem dla mamy albo rodzeństwa
A może chowają się gdzieś po kątach kiedy zajmuje się małym Isaiah
Tak naprawdę gówno wiesz A się odzywasz
Obrońca Marcela:
Ja się odzywam a nic nie wiem?!
Dlaczego ty słabszych od siebie gnebisz co?
Może oni w domu sa normalni
Nie wiesz jak maja a traktujesz ich jak gorszych
Skąd wiesz ze taki kujonowaty Marcel nie ma w domu sportowej bryki i lasek na peczki co?
Oceniasz po wyglądzie A nie chcesz ich poznać
Ja:
Po co mam marnować mój cenny czas na nic nie znaczące osoby
Obrońca Marcela:
To dlaczego marnujesz bo na mnie?
Ja:
Bo mnie intrygujesz.
Buziaki💋
CZYTASZ
Sarcasm Street
FanfictionDwa lata temu Louis Tomlinson był szkolnym kujonem dręczonym przez Harrego Stylesa, szkolnego bad boya. Mając tego dość ubłagał rodzinę do wyprowadzki z rodzinnego Doncaster do Londynu. Z szkolnego kujona zmnił się w bad boya i od tego czasu on dręc...
