Do Miami przybyliśmy gdzieś w okolicach szóstej wieczorem. Czemu do Miami? To był kolejny punkt naszej wycieczki zaraz po Orlando. Po drodze Shawn dostał kolejne kilka wiadomości od Stelli, na które już nie odpisywał. To nie tak, że go zmusiłam, by to robił. Po prostu tak postanowił.
Ludzie, widzowie, a może słuchacze (kto wie?) Shawna domagali się już kolejnego nagrania, jak ten brzdękoli na gitarze i melodyjnym głosem śpiewa utwór. W końcu osiągnął dość spory sukces jak na pierwszy filmik. Całe czterdzieści siedem tysięcy wyświetleń.
Oczywiście Shawn obiecywał, że doda coś niedługo, ale warunki panujące w camperze niezbyt na to pozwalają. Okej, dla chcącego nic trudnego, ale szczerze wątpię żeby to wypaliło. Poza tym nie ma sensu publikować coveru tylko żeby coś opublikować.
- Zaparkuj tutaj - Shawn zwrócił się do Camerona, tym samym budząc mnie z moich przemyśleń. - Później nie będzie miejsca, zobaczysz.
Siedziałam razem z chłopakami na przednich siedzeniach w camperze. Rosie już cały dzień spędza na swoim łóżku, wychodząc tylko do toalety i po jedzenie. Nie odzywa się do Camerona, więc mogę stwierdzić, że już nie są razem. Chyba tak, co nie?
- Jak nas okradną, to będzie tylko i wyłącznie twoja wina. - odpowiedział Cameron, idealnie prosto parkując przed molo.
- Nigdy nie byłam w Miami, tu jest przepięknie. - wyjrzałam przez okno, patrząc na zachodzące słońce na horyzoncie. Grupy nastolatków, idących z kocami i aparatami na plażę, samotni wędkarze i biegacze. Tu naprawdę można spotkać każdego.
Szybko poszukałam dłoni Shawna i splotłam nasze palce razem, na co chłopak dumnie się uśmiechnął. Spojrzałam w jego brązowe oczy i poczułam takie wewnętrzne uczucie spokoju i bezpieczeństwa. Chyba go kocham.
- Rosie, idziesz też? - Eliot stanął obok łóżka mojej przyjaciółki. - Cały dzień tylko tu gnijesz.
- Idę, czemu bym nie miała? - zeskoczyła z materacu i promiennie się uśmiechnęła, chyba specjalnie wkurzając Camerona. Chłopak nawet na nią nie spojrzał, tylko pierwszy wyszedł z campera. Zabrałam portfel i naładowany telefon i chwyciłam Shawna za rękę.
- Ostatni raz na plaży byłam z tobą w siódmej klasie. - przypomniałam mu, na co zmarsczył brwi.
- Nieprawda. - zaśmiał się. - Byliśmy pół roku temu razem ze Stellą jeszcze. Nie pamiętasz?
- Ze Stellą się nie liczy.
- Rosie, weź kluczyki. - Eliot rzucił blondynce. - Ja pewnie zgubię.
- Nie chcę mieć kluczyków, ja też zgubię. Weź je, Cameron. - podała Dallasowi, a ten nic jej nie odpowiedział. Chyba był na nią zły.
- To gdzie idziemy? - Shawn rozejrzał się po całym wejściu na plażę. Mimo wieczoru było naprawdę sporo ludzi.
- Coś zjeść. Zdecydowanie. - Eliot chwycił się za brzuch. - Jestem przegłodny. - położył dłoń na ramieniu Camerona i przyjacielsko go poklepał.
***
- Przepraszam, ty jesteś Shawn Mendes, prawda? - jakaś niska brunetka podeszła do mojego chłopaka z telefonem, na co byłam totalnie zszokowana. On z resztą też. Uśmiechnął się nieśmiale i chwycił mnie mocniej za rękę.
- Um tak, o co chodzi? - nerwowo się zaśmiał. Omg, czy to była jego jakaś fanka? Czy Shawn miał fanki?!
- Jestem Jane. Słyszałam jak śpiewasz i totalnie mnie to zwaliło z nóg. Masz naprawdę wielki talent! - szybko powiedziała, na co Shawn promieniście się uśmiechnął, przez cały czas nie spuszczając wzroku z oczu dziewczyny.
CZYTASZ
road trip | shawn mendes
FanfictionLily, Shawn, Cameron, Rosie i Eliot to przyjaciele od zawsze. Kończąc szkołę średnią, postanawiają zrobić coś, co zapamiętają do końca życia. Wyruszają w podróż przez połowę kraju starym kamperem rodziców. Dla młodych ludzi z osiemnastką na karku i...
