f o r t y

1.6K 100 40
                                        

- Rosie, czy to jest? - nie zdążyłam dokończyć, bo Tony, który zauważył całą naszą grupę jakąś sekundę temu, uśmiechnął się promieniście do mojej przyjaciółki.

- Tony! - zawołała radośnie i natychmiast wyrwała się, by przywitać się z chłopakiem. Shawn i Eliot głupkowato się im przyglądali, a ja tylko się szczerzyłam. - Też przyszedłeś na koncert Justina? Co za zbieg okoliczności! - zaśmiała się i zarzuciła swoje długie, wcześniej wyprostowane blond włosy za siebie. 

- Co nie? Wiedziałem, że jeszcze się spotkamy. - powiedział. Na chwilę zapanowała cisza. Nikt zbytnio nie wiedział co mówić, ale Rosie jak zwykle ratowała sytuację.

- Oh, tak w ogóle to moi przyjaciele. - wskazała na naszą trójkę. - Lily już znasz, to jest Shawn, a ten blondyn to Eliot. - chłopcy wymienili się serdecznymi spojrzeniami.

Dobrze, że nie ma tu Camerona. Wolał zostać w camperze. Szczerze, jestem ciekawa co robi. Chyba wyczuł atmosferę i przypomniał sobie co się stało, jednak nadal nie porozmawiał o tym. Właściwie nic nie zrobił. 

- Więc jesteś tutaj na dłużej? - brunet uroczo podniósł brew i jednym ruchem ręki odgarnął malutki loczek znajdujący się na jego czole. Rosie wzrokowo przekazała mi, że mamy stąd iść. Aha.

- Właściwie to musimy iść, spotkamy się później, okej? - powiedziałam pospiesznie, a kiedy Eliot wydał z siebie głośne ,,niby gdzie?", Shawn uderzył go lekko łokciem w brzuch.

- Jasne, będziemy pod sceną. - blondynka się uśmiechnęła. - Zostajemy tutaj na trochę dłużej, żeby odpocząć. 

Zaczęliśmy się oddalać, a Rosie i Tony zlali się w tłumie ludzi. 

- Kto to niby był? - zdziwił się Eliot.

- Tony, ten chłopak, którego poznałyśmy. - wytłumaczyłam. Podeszliśmy do jakichś straganów i zaczęliśmy oglądać przypadkowe festiwalowe rzeczy.

Ta fioletowa peruka wygląda całkiem fajnie.

Shawn przymierzał jakaś opaskę z uszami, wyglądał jak zupełny idiota. Uroczy idiota.

- Podobam ci się teraz? - zadziornie podniósł jedną brew, a jego usta lekko się uchyliły. Do tego idealnie pasowała opaska myszki Minnie. Jasne.

- Jesteś głupi. - zaśmiałam się krótko, ale pocałowałam go w policzek i przybliżyłam się do jego ucha. - Zawsze mi się podobasz, Shawney.

Mój chłopak uśmiechnął się uroczo,  założył swoje ręce na mojej talii i przybliżył mnie do siebie.

Spojrzałam na Eliota, który tylko wykrzywił twarz i przewrócił teatralnie oczami.

- Choć powiem wam w sekrecie, że wolę was zamiast Rosie i Camerona. - mrugnął do nas jednym oczkiem i zaczął się oddalać. - Chodźmy pod scenę.

***

- No chyba żartujesz, że tu nie będzie żadnego Timberlake'a! Po co ja tu w ogóle przyszłam!? - wyrzuciłam ręce w powietrze i zrezygnowana zmarszczyłam brwi. Marnowanie czasu.

- Skąd miałam wiedzieć? - prychnęła Rosie, a Tony uśmiechnął się pod nosem.

- Nie odzywaj się do mnie. - przewróciłam oczami i obróciłam se do niej plecami. - Shawn, idziemy stąd. - złapałam go za rękę.

- Zdaje mi się, że ktoś do nas idzie. - mój chłopak odwrócił się, a oczy wszystkich skierowane były na Camerona.

road trip | shawn mendesOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz