Lily, Shawn, Cameron, Rosie i Eliot to przyjaciele od zawsze. Kończąc szkołę średnią, postanawiają zrobić coś, co zapamiętają do końca życia. Wyruszają w podróż przez połowę kraju starym kamperem rodziców. Dla młodych ludzi z osiemnastką na karku i...
Wyjechaliśmy z Dallas około południa. Następnie czekała na nas Alexandria i cztery i pół godziny jazdy. Zniknęłam z Teksasu z przeżyciem, którego na pewno nie zapomnę. A wydawał się taki miły.
Przemyślałam sprawę z Shawnem i myślę, że jestem gotowa? Hm, tego zbytnio nie wiedziałam. Związek z nim, na pewno nie byłby licealną miłością która traci się po kilku miesiącach. Zdawałam sobie sprawę, że to coś znacznie poważniejszego. Miałam przedtem chłopaka - Chrisa, ale zdecydowanie przy Shawnie czułam się o wiele inaczej. Czułam się bezpieczna i kochana.
Postanowiłam z nim pogadać. Zawsze stresują mnie takie rozmowy, ale lepiej to mieć już za sobą. Poszłam do niego. Leżał na łóżku i oglądał coś na telefonie. Na mój widok automatycznie usiadł i wskazał, żebym usiadła obok niego.
- Więc. - zaczęłam. - Przemyślałam to. - powiedziałam, a na twarzy chłopaka malowało się przerażenie. - Nie wiem czy będę dobrą dziewczyną, czy ktoś taki jak ty będzie na mnie zasługiwał. - zająkałam się, na co brunet złapał mnie za rękę. - Ale czuję się przy tobie bezpiecznie i bardzo dobrze. - uśmiechnęłam się lekko, a twarz Shawna się rozpromieniła.
Zbliżył się do mnie i mnie krótko pocałował.
- Teraz możemy się całować? - podniósł jedną brew, a ja mimowolnie się uśmiechnęłam.
- Przedtem też się całowaliśmy. - wzruszyłam ramionami.
- Ale zawsze mówiłaś ,,Nie możemy się całować, jesteśmy tylko przyjaciółmi". - powtórzył moje słowa, na co lekko zachichotałam.
- Bo przyjaciele nie mogą się całować! - powiedziałam z powagą.
- Więc teraz nie jesteśmy tylko przyjaciółmi? - uśmiechnął się do mnie łobuzersko, na co wzruszyłam ramionami ze śmiechem.
Przybliżyłam się do jego twarzy i złożyłam krótki pocałunek na jego ustach.
- Skoro się całujemy, znaczy, że nie. - chłopak uśmiechnął się do mnie promieniście.
Mimo, że każdy w był camperze, tak naprawdę nikt nie zwrócił na nas większej uwagi, z czego się cieszyłam. Położyłam się na kanapie razem z Shawnem i oboje patrzyliśmy w sufit.
- Czyli co teraz będzie? - zapytał Shawn. - Co się zmieni?
- Możesz mnie całować. - uświadomiłam mu, na co brunet lekko się zaśmiał.
- Oh, wiesz, nie o to mi chodzi. - założył ręce za głowę. - Czuję się jak przedtem.
Odwróciłam się w jego stronę i zmarszczyłam brwi.
- No dobra, może trochę lepiej. - dodał szybko, patrząc po mojej minie.
- Czyli już nie możesz na przykład spędzać czasu w klubach z jakimiś blondynami? - spytałam.
- Chyba na tym to polega. - wzruszył ramionami. Oh, jesteśmy najgłupszą parą na świecie. O ile już jesteśmy parą. Czy to oznacza, że mam chłopaka?
- Czyli jesteś już tylko mój i nie muszę się nikim tobą dzielić? - ucieszyłam się. - To przeurocze! - chłopak się zaśmiał się na moją wypowiedź.
- Zawsze byłem tylko twój. - zauważył, a ja przewróciłam oczami ze śmiechem.
- Dobrze wiesz, że nie lubię tandetnych tekstów na podryw. - spojrzałam na niego z podniesioną lewą brwią. - Poza tym byłeś ze Stellą, a ja z Chrisem. - dodałam. - Czyli nie zawsze byłeś mój.
- Z tobą czuję się znacznie inaczej niż ze Stellą. - uśmiechnął się.
- Myślisz, że jesteśmy w sobie zakochani? - skierowałam wzrok na sufit. - Czemu akurat teraz, a nie wcześniej?
- Może zawsze byliśmy w sobie zakochani, ale zbyt młodzi, żeby stwierdzić, że to coś więcej. - wzruszył ramionami. Może i miał rację. Od zawsze kochałam Shawna, chciałam, żeby go spotkały same najlepsze rzeczy i troszczyłam się o niego bardziej niż Rosie o swoje psy. Może po prostu potrzebowaliśmy czasu i jakiegoś wydarzenia, żeby samemu się przyznać?
Leżenie obok Shawna było najlepszą rzeczą na świecie. Głowę miałam położną na jego torsie i w ciszy wpatrywaliśmy się w sufit. Nie, nie był to rodzaj tej niezręcznej ciszy. Po prostu czułam się bezpiecznie i komfortowo. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
***
Ze snu wybudziło mnie burczenie brzucha Shawna. Sama zorientowałam się, że było już późne popołudnie, a ja nic nie jadłam. Czym prędzej poszłam do naszej ,,mini" kuchni i przygotowałam sobie coś do jedzenia. Usiadłam przy stoliku obok Rosie, która szeroko się uśmiechała.
- Więc już jesteście razem? - spytała ciekawsko.
- Nie wiem. - wzruszyłam ramionami ze słodkim uśmiechem.
- Nareszcie to zrozumieliście. - westchnęła Rosie. - Byliście do siebie od zawsze stworzeni, ugh. Ale lepiej późno niż wcale. - uśmiechnęła się do mnie. - Shawn to dobry chłopak.
- Wiem. - czy mogę już nazywać go swoim chłopakiem? Oh, jak dawno nie używałam tego określenia.
- To kiedy zrozumiałaś, że go kochasz? - zapytała mnie, a ja wzruszyłam ramionami.
- Tego też nie wiem. - blondynka zaśmiała się z mojej wypowiedzi. - Chyba jak zobaczyłam, że inne dziewczyny się do niego uśmiechają czy coś. Pomyślałam, że to ja chciałam być na ich miejscu. - powiedziałam szczerze. - Oh, dobra to było głupie.
- Nie, wcale nie! - przerwała. - To, że jesteś o niego zazdrosna i chcesz zawsze być obok niego, to znaczy, że go kochasz. - wytłumaczyła mi. - Lily Stewart kocha Shawna Mendesa. Już myślałam, że nie dożyję dnia, kiedy w końcu to powie na głos.
-------
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.