Obudziłam się w camperze, na kanapie Shawna. Na zewnątrz było już ciemno, ale słyszałam dobiegające stamtąd głosy. To byli moi przyjaciele. Ogromnie bolała mnie głowa i brzuch. Czułam, że coś jest nietak. Odwróciłam się, a obok mnie leżał już charapiący Shawn. Na ten widok mimowolnie się uśmiechnęłam.
Wyszłam na zewnątrz, gdzie faktycznie siedzieli Eliot, Cameron i Rosie. Na mój widok natychmiast spoważnieli.
- Jak się czujesz? - szybko podeszła do mnie Rosie i przytuliła. Zupełnie nie wiedziałam o co chodzi.
- Trochę boli mnie głowa, ale jest okej. - powiedziałam zgodnie z prawdą. Nie przypominam sobie nic z wyjątkiem tego blondyna - Nathana, z którym rozmawiałam o Shawnie.
- Gdzie jest Shawn, miał cię pilnować. - spytał Cameron.
- Śpi. - wzruszyłam ramionami i usiadłam obok przyjaciół. - Co właściwie się stało? - zapytałam, a każdy z nich spuścił wzrok. Potrząsnęłam głową. - Nie rozumiem.
- Shawn znalazł cię jak na jakimś zapleczu dobierał się do ciebie jakiś oblech. - wytłumaczył powoli Eliot. - Do niczego na szczęście nie doszło. - do oczu zaczęły napływać mi łzy, jednak nie chciałam przy nich płakać.
- Tak mi przykro, Lily. - przytuliła mnie Rosie. Przypomniałam sobie jedynie urywki. Obcy zapach, nieznajomy głos i ten obrzydliwy dotyk. Szybko wyrwałam się z objęć przyjaciółki i poleciałam do łazienki. Spojrzałam w lustro, gdzie dostrzegłam malinkę na szyi.
Poczułam, że zaraz zwymiotuję i tak też zrobiłam. W drzwiach stał Shawn z oczami pełnymi bólu. Ochlapałam twarz zimną wodą i szybko go przytuliłam.
- Przepraszam. - jęknął płaczliwie.
Po policzkach zaczęły mi spływać łzy. Gdyby nie on, nie wiem co by teraz ze mną było.
- Dziękuję ci. - powiedziałam szeptem chowając głowę w szyi bruneta. Czułam się tak bezpiecznie.
Shawn odciągnął mnie od siebie i złapał za rękę. Usiadłam na moim łóżku, a Shawn zaraz obok mnie. Po chwili reszta również się zebrała.
- Pamiętasz może kto to był? - Cameron spojrzał na mnie z politowaniem. Pokręciłam przecząco głową.
- Pamiętam jedynie. - westchnęłam cicho i przełknęłam ślinę, żeby się nie rozpłakać. - Że był taki obcy. - zmarszczyłam brwi. - I znał moje imię. Nie podobało mi się to.
Rosie pokręciła głową z niedowierzaniem.
- Lily, tak strasznie cię przepraszam, że nie było mnie z tobą. - posmutniała. - Pewnie inaczej by się to skończyło. - uśmiechnęłam się smutno.
- To moja wina. - przyznał Eliot, który stał obok mnie. - Mogłem bardziej uważać gdzie jesteś. Przecież samotnie dziewczyny w klubach prawie zawsze kończą kiepsko.
- Był blondynem. - przypomniał Shawn. - I umiał się bić. - dodał patrząc na buty. - Przepraszam - szepnął ledwie słyszalnie.
- Nathan. - przypomniałam sobie o blondynie, który obsługiwał mnie przy ladzie. - Poza tym, czekaj, biłeś się z nim? - zmarszczyłam brwi i dopiero teraz dostrzegłam lekkie zadrapanie przy brwi bruneta.
- Chyba nie miałem go tak zostawić. - powiedział, jakby to było oczywiste.
- Zaczął świrować jak zauważył, że cię nie ma. - odezwał się Cameron. - Natychmiast przeszukał cały parkiet i łazienki, aż znalazł cię na zapleczu. Ledwie co umiałaś ustać. - chciało mi się płakać.
CZYTASZ
road trip | shawn mendes
FanficLily, Shawn, Cameron, Rosie i Eliot to przyjaciele od zawsze. Kończąc szkołę średnią, postanawiają zrobić coś, co zapamiętają do końca życia. Wyruszają w podróż przez połowę kraju starym kamperem rodziców. Dla młodych ludzi z osiemnastką na karku i...
