- Chyba ją coś boli. - wyciągnęłam nagle rękę, żeby chwycić telefon i napisać tej landrynie co o niej myślę, ale Shawn w ostatni momencie odsunął urządzenie z mojego pola widzenia.
Teraz nagle się odzywa? Gdzie była kiedy rozpaczał i pisał o niej piosenki?
- E-e-e. - Shawn pokręcił głową, a ja przymrużyłam oczy. O co mu chodzi? - Nie będę jej odpisywać, jeśli przestaniesz mnie szantażować. - założył ręce na piersi.
- Teraz ty mnie szantażujesz! - zeskoczyłam z łóżka i podeszłam do kanapy na tyle, a chłopak szedł za mną.
- Ale ty zaczęłaś.
- Shawn, mam to gdzieś. - wzruszyłam ramionami. - To ja rozkazuję w tym związku. - odpowiedziałam z uśmiechem, a później zdałam sobie sprawę, że to nie brzmiało zbyt miło. Kiedy zrobiłam się taka wredna i zazdrosna?
Shawn nie odpowiedział mi nawet uśmiechem, jedynie podniósł brwi. Poczułam się jak totalna idiotka i pewnie też tak wyglądałam. Nigdy nie chciałam być tą zazdrosną laską, która nie pozwala chłopakowi rozmawiać z innymi dziewczynami. Widocznie nią zostałam.
Między nami odbijała się tylko głucha cisza. Czuję, że muszę coś powiedzieć.
- Oczywiście nie mówię poważnie.. No wiesz... - zaczęłam tłumaczyć. - Nawet tak nie myślę. Po prostu zażartowałam. - pokiwałam głową i podrapałam się po głowie. Shawn jedynie lekko podniósł kącik ust, a po jego oczach widziałam, że wie jak ma zareagować.
- Taka z ciebie feministka? - prychnął, a ja w myślach wyskoczyłam przez okno. Jestem okropną hipokrytką.
- Przecież żartowałam. - przewróciłam oczami. - Czemu tak dramatyzujesz? - spróbowałam zrzucić winę na niego. Ugh, i do tego egoistką.
Otrząsnął się zamyślony i rzucił tylko ciche ,,whatever". Przewróciłam oczami tak, by nie widział i westchnęłam cicho. Usiadł na kanapie i zaczął klikać coś na telefonie. Może pisał do Stelli? Kto wie, może ona nie była taka zazdrosna i egoistyczna.
- Shawn... nie bądź zły... - usiadłam mu na kolana i pocałowałam w policzek, zahaczając o kącik ust, na co potrząsnął głową i spojrzał na mnie ze zdenerwowaniem w oczach.
- Lily, możesz przestać? - prawie krzyknął i zdjął moje nogi z jego ud. Zmarszczył brwi. - Czemu taka jesteś? - odepchnął mnie od siebie, a ja poczułam się jak idiotka po raz kolejny.
- Jaka? - założyłam ręce na piersi i wstałam. Wiedziałam, że to moja wina, ale nie miałam w sobie wystarczająco pokory, żeby przeprosić. Byłam sto razy gorsza niż Stella.
- Nie traktuj mnie jak psa, bo nim nie jestem. - spojrzał na mnie poważnie. - Rozumiem, że możesz mieć swoje humorki, ale to cię w żaden sposób nie usprawiedliwia, żeby zachowywać się jak suka.
Przepraszam, czy Shawn właśnie nazwał mnie suką?
- Czy ty właśnie-
- Gdyby jakiś chłopak tak zachowywał się do swojej dziewczyny, byłabyś oburzona. Jak widać nie znasz pojęcia podwójne standardy. Naprawdę cię uwielbiam, ale nie wiem co się z tobą dziś stało. - przerwał mi i spojrzał się gniewnym wzrokiem. Wszystko co powiedział było prawdą.
Może i tak się zachowywałam, ale on nie ma prawa mnie tak nazywać.
Choć może ma? Ugh, nie mam zielonego pojęcia.
- Wiesz co Shawn? - oburzyłam się. - Może i się tak zachowuję, ale przynajmniej nie traktuję cię jak wyjście awaryjne, kiedy moja druga połówka się do mnie nie odzywa. Ciekawe, że zauważyłeś mnie wtedy, kiedy Stella zniknęła. - po raz kolejny zrzuciłam na niego winę, bo nie miałam żadnego argumentu.
CZYTASZ
road trip | shawn mendes
FanficLily, Shawn, Cameron, Rosie i Eliot to przyjaciele od zawsze. Kończąc szkołę średnią, postanawiają zrobić coś, co zapamiętają do końca życia. Wyruszają w podróż przez połowę kraju starym kamperem rodziców. Dla młodych ludzi z osiemnastką na karku i...
