Wracam do domu przed osiemnastą. Mijam się z matką w drzwiach, a potem zjadam zupę krem z marchewki i idę pod prysznic. Powinnam się pouczyć do powtórki z historii, ale nie mam siły. Pozwalam letniej wodzie spływać po moim ciele, wypłukuję z siebie emocje i cały ciężar dnia. Cieszy mnie, że pani Harolds nie zawiadomiła matki o moim omdleniu. Sama nie widzę powodów do obaw, oprócz tego, że zaczynam nie dawać sobie rady ze stresem i nie sądzę, żeby to było spowodowane pogorszeniem mojego zdrowia. Myślę, że stały za tym emocje.
Wychodzę z łazienki i przebieram się w piżamę. Pakuję książki na jutrzejsze zajęcia, a potem włączam na YouTubie dźwięk deszczu i wpatruję się w szarość za oknem. Chcę przywołać opady i nie budzić się o piątej rano z nadzieją, że Josh zwabi mnie na mokrą od rosy trawę i będziemy się wpatrywać w błękitne niebo. Rzucam się na łóżko i piszę wiadomość do Harry'ego, ale szybko ją wymazuję. Muszę od wszystkiego odpocząć. Porozmawiam z nim jutro. Taką mam nadzieję.
Zamykam oczy, ale to niemożliwe, żeby nie myśleć o niczym, a przynajmniej ja nie potrafię skupić się na niczym przyjemnym. Mój telefon na biurku zaczyna wibrować, ale ignoruję go. Może to osoba z nieznanego numeru wreszcie postanowiła przemówić albo matka zapomniała kluczy, nieważne. Jednak przy drugim połączeniu podnoszę się z nadzieją, że może to Josh zdobył mój numer, a ja usłyszę za moment najpiękniejszy głos na świecie. Biorę telefon do ręki, a na wyświetlaczu pojawia się Zack Przystojniak. Uśmiecham się kąś liwie, lekko unosząc prawy kącik ust i choć kompletnie nie rozumiem, po co mógłby do mnie dzwonić, a nawet uważam, że nie ma ku temu powodów, odbieram.
– Cześć, Grace.
– Cześć, Zack – odpowiadam takim samym, niepewnym tonem głosu.
– Chciałem tylko dowiedzieć się, czy wszystko w porządku. Wiesz, a propos Twojego zemdlenia.
– Jest już okay. Po prostu źle sypiam ostatnio – tłumaczę się, chociaż chyba nie powinnam. – Dzięki za troskę.
Jeśli za telefonem Zacka nie kryje się nic więcej poza zwyczajną troską, mogłabym się nawet rozczulić na ten gest, ale milczenie po drugiej stronie daje mi do zrozumienia, że jest jeszcze coś, o co Zack chciałby mnie zapytać. Jeśli chodzi mu o Josha, mogę od razu powiedzieć, że nic nie wiem.
– Czy ten numer jeszcze się do ciebie odzywał? – pyta z lekkim skrępowaniem.
– Nie, ale gdyby ten numer mówił, pewnie powiedziałby o wiele więcej niż ten, kto z niego napisał – śmieję się, sama zaskoczona swoją żartobliwością.
Zack parska do słuchawki, ale szybko zmienia ton głosu na poważny:
– Pytam serio, Grace.
– Nie. Od tamtego czasu nie dostałam żadnej wiadomości.
– To dobrze. Pytam z czystej troski, bo wiem, że w ostatnim czasie masz sporo stresu.
Przewracam oczami, bo jakoś nie chce mi się wierzyć w dobroduszność Zacka. Myślę, że on wie kto to, a nagłe milczenie ze strony anonima nie jest przypadkiem. Jestem na dziewięćdziesiąt pięć procent pewna, że to Cloe. Pięć procent stanowi każdy, kto choć trochę mnie nie lubi. I wciąż nie mogę być pewna, że to nie Zack.
– Jest już lepiej – zapewniam na odczepne. Bo przecież nie jest, ale chyba nie potrzebuję przyjaźni z Zackiem. Nie chcę tego wszystkiego bardziej komplikować.
– To dobrze. Bo wiesz, chodzi mi też o to, że Josh za niedługo powinien być już sobą. Zbliża się trzeci rok, odkąd zniknęła jego siostra, i myślę, że on sobie z tym nadal nie radzi; że dlatego zachowuje się jak dupek. Nie bierz sobie tego do serca.
CZYTASZ
piąta rano
Fiksi RemajaByłam dla niego kimś innym niż dla reszty świata. Pokazałam mu tę część siebie, której nie poznał nikt. Spędzałam z nim tą porę dnia, jaką przez całe moje życie dane było mi spędzać tylko ze sobą samą. On był dla mnie kimś obcym, a jednocześnie przy...
