— Jedna noga bardziej do przodu. — Powiedział, po czym podszedł do mnie i złapał dłońmi za moją nogę. — O tak.
— Ale proszę bez macania mojej dziewczyny mi tu. — Wtrącił Travis, który stał poza ringiem i wpatrywał się w naszą dwójkę.
— Te zazdrośnik! — Krzyknął mój brat, czym zwrócił uwagę całej naszej trójki. — Chodź, pomożesz mi i Mattowi rozpakować suplementy!
Po tych słowach Travis niechętnie, ale ruszył w kierunku Justina. Byłam mu wdzięczna za to, że go zabrał, ponieważ mogłam w końcu skupić się na treningu. Tak, treningu. Po tym jak pierwszy raz udało mi się zobaczyć, jak Christian trenuje jednego z zawodników, byłam na tyle tym zafascynowana, że i ja postanowiłam spróbować swoich sił. Błędem było zabranie na pierwszy trening Travisa, który stał i z zazdrości co chwilę rzucał jakimś tekstem. Z rozbawieniem na twarzach odprowadziliśmy z Christianem Travisa wzrokiem i powróciliśmy do naszych zajęć. W praktyce nie było już to takie łatwe, jak wyglądało, kiedy się przyglądałam. Równe półtorej godziny Christian starał się zaprezentować mi, choć cień podstawy.
— Zaraz wypluje płuca. — Zdyszana opadłam w jednym z narożników i chwyciłam za bidon z wodą.
— Ale jak na pierwszy raz poszło ci naprawdę dobrze. — Pochwała Christiana przyjemnie popieściła moje ego. — Widzę w tobie potencjał mała. — Dodał z uśmiechem na ustach i wyciągnął do mnie dłoń, by pomóc mi wstać.
— Dziękuję. — Chwyciłam jego dłoń i stanęłam na nogi. Dopiero wtedy poczułam, jak każdy mój mięsień płonie. — O matko.
—Na pocieszenie powiem, że jutro będzie gorzej. — Zaśmiał się Christian, zbierając swoje rzeczy.
Następnie oboje zeszliśmy z ringu. Po krótkiej pogawędce i ustaleniu dalszego treningu, pożegnaliśmy się. Korzystając z tego, że Travis nadal zajmowany był przez Justina i Matta, poszłam prosto do damskiej szatni i pod prysznic. Szorując swoje ciało uśmiechnęłam się sama do siebie. Proszę bez macania mojej dziewczyny. Oficjalnie zaczęliśmy spotykać się z Travisem ponad dwa tygodnie temu, a on tego dnia po raz pierwszy nazwał mnie swoją dziewczyną. Zrobiło mi się bardzo miło. Z początku miałam pewne obawy, czy to aby nie ze szybko. Aczkolwiek koniec końców kto nie ryzykuje, szampana nie pije. Nie mieliśmy nic do stracenia, a do zyskania mogliśmy mieć naprawdę wiele. Tym bardziej, że czułam w głębi siebie, że to naprawdę może nam się udać. Po wyjściu z szatni, cała trójka stała już przy recepcji.
— Jest i nasza mała wojowniczka. — Zaśmiał się Matt, gdy podeszłam do nich, a Travis objął mnie ramieniem i pocałował w głowę. — Widziałem przez moment twój trening i jestem pod wrażeniem. Takie chude rączki, a tyle w nich siły.
— Teraz to moja siostra będzie broniła nas, a nie my jej. — Dołączył Justin i z uśmiechem na ustach oderwał wzrok od monitora, by spojrzeć na mnie i puścić mi oczko, na co pokręciłam głową.
— Wieczorem jest ognisko. — Zaczął Travis. — Masz siłę i ochotę, żeby iść?
Spojrzałam na każdego z chłopaków z osobna. Zaczęłam zastanawiać się nad tą propozycją. Może i trening był dość męczący, jak na pierwszy raz. Ale z drugiej strony to, że mogłam się wyżyć sprawiło, że cała negatywna energia spłynęła po mnie razem z potem. Byłam zmęczona, ale szczęśliwa i miałam ogromną ochotę na wieczór z przyjaciółmi.
— Zgoda.
Postaliśmy jeszcze chwilę, by dogadać wszystkie szczegóły i wraz z Travisem opuściliśmy siłownię. Chłopak odwiózł mnie do siebie, a sam pojechał do swojego domu by się ogarnąć. Patrząc na to, że wzięłam prysznic na siłowni, miałam sporo czasu. Postanowiłam więc wrzucić rzeczy z treningu do pralki i udałam się do kuchni, by odgrzać sobie obiad. Niedługo później dołączyłam do mamy, siedzącej w salonie i oglądającej jakąś turecką telenowelę. Byłam głodna jak wilk i z prędkością światła zaczęłam wciągać swój obiad.
CZYTASZ
You smell like love.
Teen FictionCały czas wmawia nam się, że nie powinno wchodzić się drugi raz do tej samej rzeki. A za razem mówią również, że należy dawać ludziom drugą szansę, ponieważ i my kiedyś możemy takowej potrzebować. Jednocześnie mówiąc również, to doskonale znane nam...
