Słowa mojego brata odbijały się echem w mojej głowie. Nie mogłam uwierzyć w to co właśnie do mnie powiedział. Poczułam jak fala gorąca i zdenerwowania, przechodzi przez moje ciało. Patrzyłam z niedowierzaniem co rusz to na Justina, to na Matta. W pewnym momencie, gdy moje kolana zaczęły mięknąć, musiałam podeprzeć się o blat recepcji. Obydwoje patrzyli na mnie nie mówiąc nic, jakby czekali na każdy mój następny ruch. Nie mogłam stać bezczynnie. Nie kiedy po raz kolejny złamał obietnicę. Wzięłam głęboki wdech i resztkami sił zebrałam się do kupy.
— Co ty robisz? — Zapytał zdziwiony moim zachowaniem Justin, kiedy zaczęłam grzebać w swojej torebce.
— Nie będę stała bezczynnie, tak jak robicie to teraz wy. — Warknęłam, odrywając na chwilę wzrok od torebki, by spojrzeć na brata. Lecz chwilę później wróciłam do przegrzebywania mojej torebki, aż do momentu w którym udało mi się odnaleźć kluczyki. — Jadę go szukać. — Rzuciłam krótko i chwyciłam torbę z rzeczami od treningu, a następnie zaczęłam kierować się w stronę wyjścia. Jednak nim przekroczyłam próg siłowni zwróciłam się do nich. — Jadę go szukać, a wy dalej tak siedźcie z założonymi rękoma.
— Nie no Lilka nie wygłupiaj się, nie będziesz chyba jechała w takim stanie.
Spojrzałam na Matta z szerzej otwartymi oczami. Mój chłopak znów zniknął bez słowa po tym, jak obiecał, że więcej tego nie zrobi. A oni nie dość, że siedzieli bezczynnie, to jeszcze usłyszałam, żebym się nie wygłupiała. Parsknęłam śmiechem i pokręciłam głową z rozbawienia, a później bez słowa wyszłam z siłowni i skierowałam się do swojego samochodu. Zaraz po odpaleniu silnika i wyjechaniu z parkingu zaczęłam zastanawiać się gdzie mógł się zapodziać. Zaczęłam krążyć po mieście i wydzwaniać do niego, lecz ani razu nie podniósł słuchawki. Zdecydowałam by udać się w miejsce, gdzie co piątek odbywały się nielegalne wyścigi. Jechałam powoli po opuszczonym lotnisku, by nie przegapić żadnego zakamarka. Swoją drogą w ciągu dnia to miejsce w ogóle nie przypominało toru wyścigowego. Niestety nawet tam go nie znalazłam. Przystanęłam na chwilę by się skupić, lecz żadne miejsce nie przychodziło mi już do głowy. Ruszyłam więc w stronę swojego domu. Jednak, kiedy przejeżdżałam obok osiedla, na którym mieszkał Alex, coś zaczęło mnie tam przyciągać. Nie wiele myśląc wjechałam w nie i po znalezieniu wolnego miejsca, by zaparkować, ruszyłam do jego mieszkania. Nie wiedziałam co mnie czeka. Szczerze mówiąc, kiedy zaczęłam walić w drzwi już naprawdę zdenerwowana, spodziewałam się, że pocałuje klamkę.
— Co jest?! Pali się?! — Nagle, niespodziewanie w drzwiach stanął owinięty od pasa w dół ręcznikiem chłopak. Stał przede mną pół nagi, a woda z jego mokrych włosów, spływała po jego ciele. Widząc mnie zrobił zaskoczoną minę. — Lila?
— A kogoś innego się spodziewałeś? — Wyminęłam go wchodząc do mieszkania. Weszłam do środka i odwróciłam się w jego stronę, kiedy ten zamykał drzwi. — Gdzie ty do cholery znów byłeś? Co się z tobą dzieje? Nie potrafiłeś się odezwać do nikogo? Wszyscy myśleli, że znów zniknąłeś.
— Uspokój się hej. — Podszedł do mnie i złapał za ramiona. — Wszystko jest w porządku. Mówiłem ci, że miałem coś do załatwienia. Wróciłem późno, a telefon zostawiłem w samochodzie. Właśnie się ogarniałem i miałem zejść po niego.
Mówił przekonującym tonem, patrząc mi przy tym w oczy. Następnie posłał mi krótki uśmiech i zamknął w swoich ramionach. Będąc przytuloną przez niego przymknęłam oczy i wzięłam głęboki oddech. Obawiałam się najgorszego, kiedy to on po prostu zostawił ten cholerny telefon w swoim samochodzie. Będąc już spokojną i kiedy to negatywne emocje opuszczały moje ciało, objęłam go. Staliśmy tak przytuleni do siebie, aż nagle coś przerwało naszą chwilę. Dzwonek telefonu. Poczułam jak ciało Alexa napina się. Nie był to mój telefon. Uniosłam głowę i spojrzałam na niego, a ten przymknął oczy i zacisnął swój chwyt. Z trudem wyswobodziłam się z jego uścisku i zaczęłam zmierzać w kierunku z którego dochodził dzwonek.
CZYTASZ
You smell like love.
Fiksi RemajaCały czas wmawia nam się, że nie powinno wchodzić się drugi raz do tej samej rzeki. A za razem mówią również, że należy dawać ludziom drugą szansę, ponieważ i my kiedyś możemy takowej potrzebować. Jednocześnie mówiąc również, to doskonale znane nam...
