11.

1.3K 46 1
                                    

Wielki dzień zbliżał się coraz bardziej. Po zrobieniu z Justinem dokładnej listy doszliśmy do wniosku, że nikogo nie może zabraknąć. W końcu nie był to byle jaki obiad, a jego oświadczyny! I tu pojawił się ogromny problem. Nie mieliśmy zielonego pojęcia, jak ściągnąć Kendall do LA. No bo przecież powiedzenie jej prawdy w ogóle nie wchodziło w grę. Znając Kendall i jej kłapanie językiem, na prawo i lewo, zaraz wygadałaby się komuś. Leżeliśmy oboje na kanapie, głowami oparci o zagłówek i w ciszy wpatrywaliśmy się w sufit.

— A wam co się stało? — Głos taty sprawił, że oboje się wzdrygęliśmy. Szczerze mówiąc usłyszałam nawet, kiedy wrócił do domu. — O czym tak uparcie myślicie? — Zapytał i zajął miejsce na fotelu naprzeciwko nas, nie przestając patrzeć w naszą stronę.

— Tak sobie odpoczywamy. Myślimy o życiu. — Zaśmiał się Justin i chwała mu za to, że zabrał głos. Mi odrazu zrobiło się gorąco, a on miał już wprawę w omijaniu prawdy.

Przyglądałam się bratu, gdy rozmawiał z tatą o ostatnim meczu koszykówki. Zwęziłam oczy i zaczęłam się zastanawiać. Jak wielkie odszkodowanie będzie musiał mi zapłacić za wystawienie mnie na taki stres i narażenie mojego zdrowia psychicznego, przez to co musiałam przechodzić przez ostatnie dni. W między czasie do domu wróciła mama. Postanowiłyśmy zrobić jakąś dobrą kolację i zjeść całą rodziną. Zabrałyśmy się za gotowanie, a Justin z tatą pojechali do sklepu po brakujące składniki. Cieszyłam się mogąc spędzić trochę czasu z rodziną. Ostatnimi czasy nie wychodziło to nam zbyt dobrze, przez obowiązki. Tak więc cieszyłam się i doceniałam każdą chwilę.

— Całkiem miły ten twój Travis. — Zaczęła mama dokręcając warzywa do sałatki.

— To prawda mamo. — Przyznałam kobiecie racje, a kiedy nasz wzrok zblokował się, posłałam jej ciepły uśmiech. Wstałam od stolika i podeszłam do blatu przy którym stała, by podać jej skrojone pomidory. — Do tej miski mam wsypać?

— Tak, tak. — Rzuciła krótko i odwróciła się do kuchenki, żeby przekręcić bekon. Jednak po chwili odwróciła się do mnie. — W ogóle widziałam dzisiaj Alexa. — Zaczęła, ale przerwał jej dźwięk upadających zakupów. Zwróciłyśmy się w stronę drzwi.

— Ty i te twoje dziurawe ręce. — Pokręcił głową tata i wyminął zdezorientowanego Justina, który zbierał zakupy z ziemi. Zresztą był w takim samym szoku jak i ja.

— O czym to ja.. Ah! Alex! Zmężniał, zmienił styl. Nawet ucięliśmy sobie krótką pogawędkę...

— Zaraz wrócę. — Przerwałam jej i czym prędzej wyszłam z kuchni.

Zrobiło mi się strasznie duszno. Pobiegłam do swojego pokoju i stanęłam przy otwartym oknie, by złapać oddech. Wszyscy. Wszyscy tylko nie ja zdążyli go już spotkać. Nie powinnam reagować tak emocjonalnie, a jednak zabolało. Od tak wdawał się w pogawędki z moją mamą, kiedy ja o mało co nie zginęłam przez niego. Cholera! Co on znów robił w mieście? Tyle dobrego, że tym razem nie miałam wątpliwości co do tego, że Justin również nic o tym nie wie. Zastanawiało mnie tylko czemu on taki był, czemu mnie unikał. Być może w ogóle nie chciał mnie już widzieć, nie interesowało go co u mnie. Szkoda tylko, że ze mną było zupełnie inaczej.

— Wszystko okej? — Zapytał Justin po tym jak wszedł do mojego pokoju. Słysząc to pytanie, poczułam dziwne pieczenie pod powiekami.

— Nie wiem Justin. — Powiedziałam cicho odwracając się do niego, z zaszklonymi oczami. — Nic już nie wiem.

— Chodź tu. — Podszedł i zamknął mnie w szczelnym uścisku, a ja po prostu pękłam.

Po raz pierwszy od jego odejścia doszłam do takiego stanu. Bolało. Niesamowicie bolało to w jaki sposób się zachowywał. Sama nie wiedziałam co mam o tym myśleć, jak się zachować. Stałam wtulona w mojego brata i płakałam jak dziecko. Od dawna nie byłam już w takim stanie, jak właśnie tamtego dnia. Było już tak dobrze. Wszystko zaczęło się układać. A on pojawiał się i znikał. W tamtym momencie przestałam czuć jakiekolwiek pozytywne odczucia co do jego osoby. Zaczęłam czuć złość i nienawiść. Musiałam wziąć się w garść. Zaszłam już tak daleko i nie mogłam pozwolić sobie na to, by znów sięgnąć dna. Tylko dlatego, że on zabawiał się w swoje szczeniackie gierki.

You smell like love.Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz