Rozdział 8 Powrót do złego

14 1 0
                                    

3 dni później Lipiec

Długo rozmawialiśmy z Adamem i zawiesiliśmy broń. Po co się złościć i obrażać, jeśli On zrozumiał swój błąd. Możemy kontynuować znajomość, tym razem nie dam się zwieść i nie będziemy razem, a ja nie będę mu ulegać i go utrzymywać. Dziś już jestem w Polsce, poleciałam osobno bez mojej ekipy, a z Adamem. Wymyśliłam, że mam jeszcze coś do załatwienia i że polecę sama później. Mój zespół niczego się nie domyślał, więc bez problemu wyruszyliśmy razem w podróż, następnie zaprosiłam Adama do siebie. Będę w Polsce tylko cztery dni, mam tu koncert. Wszyscy myślą, że przylecę jutro, zatem mam wolny dzień i urządziliśmy sobie z Adamem dwuosobową imprezkę przy alkoholu.

Tydzień później

Mam już dość tego przemieszczania się w te i we w te, czuję się przemęczona i chcę odpocząć, ale jak na razie nie mogę tego zrobić.

W Polsce odwiedziłam rodzinę i zajęłam się synkiem. Przez trzy dni byłam tylko dla niego, robiłam wszystko, by jak najdłużej przy nim być. Tak długo się nie widzieliśmy. Piątego dnia miałam mini koncert, a po nim, z moją grupą znów wyruszyliśmy dalej.

Wróciłam znów do Stanów, do naszego hotelu. Zasiadłam do laptopa, długo mnie nie było i chciałam wiedzieć co się dzieje na świecie. Oczywiście nie spodziewałam się, że zobaczę Marca i jego wywiad dla jakiegoś głupiego portalu internetowego. Co w nim było takiego? Nasze „życie". Stwierdził, że byłam zbyt na nim uwieszona, i że za bardzo wyobrażałam sobie naszą przyszłość z gromadką dzieci, że wprost nalegałam na ślub. Menda! Dał się poznać jako osoba pokrzywdzona i na dodatek zrobił ze mnie histeryczkę, z problemami przeszłości, które wciąż krążą wokół mnie, a on nie ma na to sił. Stwierdził również, że nadal jestem niestabilna emocjonalnie, i że próbowałam go wciągnąć w narkotyki. Przesadził, musiałam się wyżalić... najpierw do Adama.

Przybył do mnie bardzo szybko z posiłkami, czyli z wódką. Chętnie skorzystałam i nie wiem jak to się stało, ale po paru kieliszkach skorzystałam z propozycji zapalenia z nim jednego buszka. Nie wiem co mnie napadło! Rozluźniam się na maksa, a gdy to się stało zadzwonił do mnie Nick. Nie wiedziałam co zrobić, nie chciałam, by poznał, że palę, ale oczywiście moje głupie alter ego chciało się nieco zabawić. Rozchichotana i wyluzowana odebrałam telefon w super nastroju.

– Hej, długo nie rozmawialiśmy. Wszystko ok?- Zapytał.

– Teraz tak.- Odpowiedziałam żwawo.

– Co teraz robisz?

– Jestem z kolegą i już jest wszystko dobrze. Chyba przejdę się do tego kutasa, który zrobił ze mnie histeryczkę, i pokażę mu jak wygląda taka osoba.- Głośno się roześmiałam.

– Dobrze się czujesz? Coś piłaś?

– Nie, ale mam w sobie coś lepszego i bardziej uspokajającego.

– Coś ty zrobiła?!- Krzyczał.- Oszalałaś? Co Cię napadło?! Jesteś w domu?

– Jeszcze tak.- Założyłam balerinki.- lecz za chwilę mnie nie będzie.

– Nie rób nic głupiego, umiesz z tym walczyć, nie możesz znów...

– Halo?- Zachichotałam do telefonu, gdy rozłączyłam się z Nickiem.- Chyba nikogo nie ma, możemy iść, Adam.

– Wiesz co, Kama, musisz sama to zrobić. Chcesz, by znów nas razem zobaczyli?

– Wypinasz się na mnie?- Kolejny raz!

– Nie, ale jeśli Anka się o mnie dowie, wiesz co będzie?

Ma rację, muszę uważać, sama się z nim policzę. Po chwili odebrałam telefon od Ani, która dowiedziała się od Nicka, że coś mi odwaliło. Ależ to śmieszne, znów wszyscy chcą mnie ratować, a ja pragnę tylko przypierdolić mojemu „byłemu", który nagadał na mnie głupot w prasie. Czy to coś złego?

Odnajdźmy się 🔞Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz