05

731 20 2
                                        

Rok później

Poczułam jak moja głowa delikatnie odpada na dół z przemęczenia. Było po 23:00, a ja siedziałam w pracy robiąc nadgodziny. Ciężko było mi się skupić na czymkolwiek. Ocknęłam się, kiedy zadzwonił mój telefon. Wyciągnęłam go z kieszeni, od razu obierając.

- Halo?

- Dobry wieczór tobie.

- Igor, na prawdę nie mam ochoty słuchać twoich głupot - jękłam ze zmęczenia - Widzę, że ty już dobrze masz na bani.

- Tak jak zawsze. Obudziłem Cię?

- Nie, siedzę w pracy.

- Pojebana jesteś? Przecież jest prawie północ.

- Za coś trzeba żyć - westchnęłam - Mam do Ciebie sprawę, przyjdź do mnie.

- Jestem za 10 minut - rozłączył się.

Postanowiłam iść sobie zrobić kawę, więc wstałam od biurka idąc na zaplecze. Włączyłam ekspres do kawy, wybierając jedną z najmocniejszych. W końcu kawa się zrobiła, a ja wróciłam z nią do pracy. Niedługo potem usłyszałam pukanie w drzwi. Odkluczyłam je, wpuszczając chłopaka do środka i przytulając na powitanie.

- Japierdole ale jebiesz wódą - skrzywiłam się.

- Cóż na to poradzę. Jaką masz sprawę?

- Co masz przy sobie?

- Przy sobie nic, w mieszkaniu. Nad czym siedzisz? - chwycił fakturę, zaczynając ją czytać.

- Nie wiem, nie dotarłam jeszcze do tego. Zostały mi jeszcze jakieś 2 godziny roboty.

- Wiesz, że ten twój cały szef Cię wykorzystuje?

- No co ty nie powiesz - rzekłam sarkastycznie - Nie wiedziałam o tym - wzięłam łyk kawy.

- Ej mogę się gdzieś tutaj wysikać?

- Na zapleczu - kiwnęłam głową na tyły - pierwsze drzwi.

- Dzięki - odprowadziłam go wzrokiem do toalety, Bóg wie co mógł odjebać w drodze do niej.

Po chwili wyszedł, wyciągając z kieszeni fajki i zapalniczkę.

- Idziemy?

- Oczywiście, tylko wezmę kurtkę - wyszliśmy tylnym drzwiami.

Igor poczęstował mnie papierosem, po chwili mi go odpalając. Kiedy odpalił swoją używkę, zmierzył mnie wzrokiem od góry do dołu.

- Chodzisz do pracy w dresach?

- Przebrałam się po zamknięciu, tak wygodniej - wzruszyłam ramionami - Cholera zimno - mruknęłam.

- Coś na rozgrzanie? - wyjął z kurtki dwie setki lubelskiej cytrynowej.

- Coś jeszcze masz w tej kieszeni? - zaśmiałam się, zabierając jedną butelkę.

- Już nic ciekawego - odkręcił wódkę.

- Na zdrowie - zrobiłam to samo biorąc duży łyk - Dobrze, że te jebane kamery nie działają - prychnęłam, patrząc na jedną z wielu.

- Idziesz jutro na uczelnię?

- Raczej tak - pokręciłam głową - możliwe, że będę zdychała, ale mówi się trudno.

- Wiesz, podziwiam Cię kurwa.

- Dzięki, ja siebie też. Posłuchaj, dałbyś radę ogarnąć mi na jutro?

Cała Ty ~ Igor "ReTo" Bugajczyk *ZAKOŃCZONA 1/2*Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz