Rano byłam nie do życia. Nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić. W końcu usiadłam w kuchni, przeglądając notatnik Igora. Chłopak nadal spał.
Do Karo: Wszystko już dobrze z kotką. Potem Ci opowiem wszystko.
Pokręciłam głową. Czytałam teksty napisane przez Igora, śpiewając pod nosem. Chciałam, żeby chłopak się obudził, a z drugiej strony bałam się tego.
Nie wiedziałam co mam mu powiedzieć, nie wiedziałam też jak on się będzie zachowywał. Igor był dość, można powiedzieć że nie przewidywalny. I nie miałam na myśli jakiś zaburzeń czy jakiej przemocy, po prostu nigdy nie można było się domyślić co powie lub jak się zachowa.
W końcu nie wytrzymałam i położyłam się do sypialni. Ułożyłam głowę na poduszce, nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
~§~
Obudził mnie dopiero dźwięk telefonu. Podniosłam głowę i przyłożyłam słuchawkę do ucha.
- Spałaś? - usłyszałam głos Adriana.
- Kurwa spałam - przetarłam twarz dłońmi - Która godzina?
- Po 9:00.
- Musiałam zasnąć o 6:00, jak się położyłam na chwilę - Wstałam z łóżka.
- Nie spałaś całą noc?
- Nie mogłam, siedziałam przy nim.
- Też nie spałem z nerwów. Dobrze, że chociaż ty się trochę przespałaś. A co z Igorem?
- Nie wiem właśnie, idę zobaczyć - wstałam z łóżka i poszłam do salonu - Nie ma go.
- Jak to go nie ma?
- Nie wiem kurwa - obeszłam całą kuchnię, łazienkę, balkon - Nigdzie go nie ma. Boże... Moja torebka - zobaczyłam, że leży na ziemi - Nie mam pieniędzy w portfelu.
- Nie pierdol, że wziął kasę i sobie poszedł.
- Najwidoczniej tak. Spróbuje do niego zadzwonić - Rozłączyłam się i wybrałam numer Igora - Dalej Igor - mruknęłam słysząc sygnał połączenia.
Nie odebrał. Spróbowałam jeszcze raz. Nadal nic.
Oddzwoniłam do Adriana.
- Nie odbiera.
- Kto by się spodziewał. Pewnie poszedł gdzieś na miasto chlać, wiesz jaki jest Igor.
- Dokładnie wiem jaki jest Igor, przez to się martwię. Zadzwoń może do chłopaków, może poszedł do któregoś.
- Dobra.
Od Adrian: Niby nic nie wiedzą.
Wyłączyłam telefon, rzucając go gdzieś na kanapę. Zaczęłam nerwowo chodzić po salonie.
Mijały godziny, a Igora nadal nie było w domu, ani u żadnego ze swoich przyjaciół. Czułam się okropnie. Czemu poszłam wtedy spać. Siedziałam w kuchni odpalając ostatniego skręta jakiego miałam. Do wieczora było jeszcze dość dużo czasu, więc miałam ogromną nadzieję, że wróci do mieszkania. Nie widziałam sensu w pisani sms-ów czy wydzwanianiu do niego, skoro i ta wiem, że nie odbierze. Nie chciałam też aby był ze mną Adi, wolałam być sama.
Kiedy zbliżała się północ, probowałam sobie wmówić, że Bugajczyk to Bugajczyk i sobie poradzi, siedzi gdzieś w knajpie i piję, a wróci nad ranem. Jednak to cholerne uczucie w brzuchu, towarzyszyło mi od rana. Wykąpałam się i zajęłam się kotem.
- Też się martwisz o Pana, co? - mówiłam do Armi, głaszcząc ją, gdy ta spała na moich kolanach. Rzadko to robiła.
Przeniosłam się z nią do sypialni, położyłam ją obok siebie w łóżku i próbowałam zasnąć. Niw wychodziło mi to. Leżałam bezczynnie, gapiąc się w sufit i nasłuchując odgłosy z klatki schodowej. Cisza.
Wykorzystałam nie przespaną noc na naukę. Było mi ciężko na sucho, jednak nie miałam nic przy sobie. W środku nocy postanowiłam włączyć telewizję na jakieś gówno byleby tylko zająć czymś głowę. Włączyłam na wiadomości.
- Śmiertelny wypadek w centrum Warszawy - usłyszałam nagle - Pijany przechodzień został śmiertelnie potrącony przez samochód w samym środku stolicy.
- O kurwa - podgłośniłam.
- Kobieta zmarła na miejscu - dodała prezenterka chwilę potem, a ja odetchnęłam głęboko.
- Jebana telewizja - wyłączyłam szybko urządzenie i spojrzałam na zegar.
3:46. Zgarnęłam paczkę papierów z stolika i wyszłam na balkon. Usiadłam, opierając się o szybę i odpaliłam używkę. Paliłam tak długo aż dotarłam do filtra. Odpaliłam drugiego papierosa, potem trzeciego.
Podniosłam się, po czym wróciłam do środka. Byłam głodna, ale jeśli bym cokolwiek zjadła od razu bym to zwróciła więc nawet nie próbowałam.
Postanowiłam, że pójdę na zajęcia. Zaczęłam się powoli ogarniać. Wzięłam szybko prysznic, umyłam się i zrobiłam jako taki makijaż. Nim się obejrzałam była już odpowiednia godzina do wyjścia.
Po 20 minutach byłam już na miejscu. Zobaczyłam dziewczynę idącą w moją stronę.
- Cześć kochana - przytuliła mnie na powitanie.
- Hej - odwzajemniłam uścisk.
- Nie wyspałaś się?
- Trochę - uśmiechnęłam się - Ale jest w porządku.
Od razu po studiach poleciałam do pracy. Ustawiłam się za kasą, obsługując klientów.
- O Magda - podeszła do mnie kierowniczka.
- Tak? - odwróciłam się do niej z uśmiechem.
- Wiesz co jest z Igorem?
- Rozchorował się i to dość porządnie. Mogłabym wsiąść za niego zmiany. A na zmianach, gdzie mamy być razem mogę być sama, poradzę sobie.
- Jesteś pewna - położyła rękę na moje ramię.
- Tak, jasne.
- Dobrze. Znasz chyba jego rozpiskę - skinęłam głową - Jeśli nie dałabyś rady to powiedz, a Igor niech ogarnie sobie zwolnienie od lekarza.
- Oczywiście.
Westchnęłam i wróciłam do pracy.
CZYTASZ
Cała Ty ~ Igor "ReTo" Bugajczyk *ZAKOŃCZONA 1/2*
FanfictionPapierosy Narkotyki Sex Alkohol Rzeczy "zakazane", a jednak tak bardzo ludzkie Zawiera sceny 18+, przekleństwa, alkohol, narkotyki
