Otworzyłem oczy. Niestety przeżyłem noc. Od razu chwyciłem do ręki telefon, ignorując dziewczynę leżącą przy mnie. Nie chciałem na nią nawet patrzeć, tam powinna być ona.
Przez ostatnie dni miałem straszne problemy z snem. Potrafiłem budzić się kilka razy w nocy z byle powodu, nie mogąc później zasnąć.
Za oknem było już jasno, a czas na telefonie pokazywał godzine 7:00 rano. Przetarłem twarz rękami, siedząc chwilę na skrawku łóżka. Po chwili już mnie nie było w pokoju.
W siedzibie spacerange miałem być dopiero pod wieczór. Miałem dostać od nich jakąś nową menagerkę. Nie chcieli mi powiedzieć kim ona będzie, a mnie samego też to nie obchodziło.
Chciałem iść tylko podpisać umowę i wyjść. Nic więcej.
Chwytając paczkę fajek, wyszedłem na balkon. Nie miałem nawet do kogo napisać. Zdziech pewnie jeszcze spał, a nikogo innego za bardzo nie miałem. Spaliłem szybko papierosa, wracając do Aurelii.
- Połóż się jeszcze - mruknęła zaspana, gdy podłoga zaskrzypiła.
- Właśnie wracam - zrezygnowany położyłem się na łóżku.
Szybko jej głowa znalazła się na mojej klatce piersiowej.
- Kocham Cię Igi - powiedziała cicho.
- Boże Igi - prychnąłem, bawiąc się kosmykiem jej włosów.
- Coś nie tak?
- Nie mów tak po prostu, dziwnie.
~§~
Podjechałem pod budynek. Nie byłem tutaj pierwszy raz, więc szybko trafiłem w odpowiednie miejsce. Wszedłem do biura, witając się z każdym pokolei.
- Słuchaj, nie wiem czy chcesz podpisać umowę dopiero po...
- Jebać, daj mi tą umowę. A ona już podpisała?
- Podpisała - skinął Krzysiek.
Podpisałem się na umowie, mając ochotę już stamtąd wyjść.
- To już wszystko? - wstałem z ciemnej kanapy.
- Nie, jeszcze...
- Wybaczcie za spóźnienie, ale korki w tej jebanej Warszawie - do pomieszczenia wparowała szczupła brunetka.
- O kurwa - powiedzieliśmy jednocześnie patrząc na siebie, a mnie wbiło w siedzenie.
- To jest właśnie twoja no już od teraz menegerka. Magda Kamińska - ucieszył się Krzysiek - Ale widzę, że już się chyba znacie.
Zapadła cisza. Dosłownie cisza.
- Ja was może zostawię...
- Nie wierzę kurwa, gdzie ta umowa - nogi miałem jak z waty, jednak zacząłem nerwowo przeglądać wszystkie szafki w pomieszczeniu, gdy dziewczyna stała pod ścianą.
- Logiczne, że ją zabrał.
- Japierdole - uderzyłem w jedną z szuflad, zamykając ją tym.
- Igi..
- Powiesz mi co ty odpierdalasz? Najpier koncert.... Teraz to.
- Myślisz, że wiedziałam, że to z tobą będę pracować? Nic mi nie chcieli powiedzieć. I serio uważasz, że sama przyszłabym na twój koncert? Masz mnie aż za taką szmatę?
- Szczerze po tym co wtedy widziałem to dziwne, że pytasz.
Oczywiście, że nie miałem.
Modliłem się, aby tylko nie dostać załamania nerwowego. Serce waliło mi jak pojebane, a w głowie działa się po prostu burza.
- Słuchaj Igi to co wtedy zrobiłam było najgorszą rzeczą, którą zrobiłam w całym swoim życiu.
- Nie mam nawet ochoty słuchać twojego pierdolenia, okej? Jak widać wtedy byłaś z siebie dumna.
Mało brakowało, żebym się rozpłakał. W oczach Madzi widziałem to samo. Nic się nie zmieniła.
- Wiesz, że umowy są już podpisane? Na rok.
- No co ty nie powiesz? Serio kurwa? - spytałem ironicznie - Muszę stąd wyjść.
Ominąłem dziewczyne, wychodząc z pokoju, później schodząc szybko na dół. Wyciągnąłem paczkę papierosów z kieszeni, po czym wyjąłem ostatniego szluga. Odpaliłem używkę, skupiając się tylko i wyłącznie na niej.
Jebany fart.
Byłem zły na osoby odpowiedzialne za to wszystko. Nie rozumiałem czemu to wszystko było tak zatajone.
Poczułem, że telefon w mojej tylniej kieszeni wibruje. Odrzuciłem połączenie, gdy zauważyłem że było od Aurelii.
- Nie teraz - mruknąłem pod nosem.
Długo biłem się z myślami czy wrócić do środkam. W końcu postanowiłem, że wyjaśnię to z Krzychem i będzie się dało jakoś unieważnić umowę.
Wróciłem do środka, szukając typka po budynku. Strasznie szumiało mi w uszach. Nie chciałem wracać do tego pokoju, jednak miałem resztkę nadzieji, że tam się on właśnie znajduje.
Gdy otworzyłem drzwi, zobaczyłem przed sobą ich dwójkę.
- Chcecie unieważnić umowę, tak? - spytał prosto z mostu, gdy zamknąłem drzwi.
- Mówiłam Ci przed chwilą, że tak - wtrąciła szybko poddenerwowana dziewczyna.
- Spokojnie - uspokił ją.
Nienawidziła tego, gdy ktoś obcy ją uspokajał.
- Dobrze by było - westchnąłem.
- Nie obchodzi mnie co było kiedyś między wami. Naprawdę nie mam pojęcia, miałem Ci ogarnąć menegerkę to ogarnąłem. Najlepszą jaką znalazłem. Pytałem Cię, czy chcesz najpierw ją poznać zanim podpiszesz umowę. Umowa to umowa.
- Nie no kurwa stary - prychnąłem.
- Bugajczyk to jest biznes. Myślę o swoich zyskach i zyskach mojej firmy. Powinnieneś dobrze o tym wiedzieć.
- Czyli nie da się już nic zrobić? - dopytała.
- Nie da - pokręcił głową.
- Nie, pierdole to - jeszcze szybciej niż wcześniej wyszedłem stamtąd.
Wsiadłem w auto, wyjeżdżając z parkingu. Wyciągnąłem telefon.
Do Aurelia: Jadę, możesz się szykować. Wychodzimy dzisiaj wieczorem do klubu, co ty na to?
Kliknąłem wyślij, rzucając telefon na siedzenie pasażera.
CZYTASZ
Cała Ty ~ Igor "ReTo" Bugajczyk *ZAKOŃCZONA 1/2*
Fiksi PenggemarPapierosy Narkotyki Sex Alkohol Rzeczy "zakazane", a jednak tak bardzo ludzkie Zawiera sceny 18+, przekleństwa, alkohol, narkotyki
