Z grymasem na twarzy dotknęłam swojego karku, który był skrajnie obolały. Musiałam spać w nienaturalnej pozycji, że odczuwałam aż tak ogromny ból. Dochodziła godzina siedemnasta, co oznaczało, że z mojej "chwilowej" drzemki, przerodziła się ona w czterogodzinny sen. Czułam jednak, że mój organizm w końcu odpowiednio wypoczął. Po wszystkich sytuacjach, które wydarzyły się w przeciągu ostatnich dni, nie sypiałam zbyt dobrze.
Angela zapukała delikatnie do mojego pokoju, a po chwili jej głowa wychyliła się zza drzwi. Blady uśmiech wypłynął na jej twarz, by po chwili wejść do mojego pokoju.
— Wyspałaś się? — przytaknęłam tylko głową na jej pytanie. Babcia bawiła się skrawkiem swojej białej bluzki, a ja zauważyłam zdenerwowanie na jej twarzy. Zmarszczyłam brwi patrząc na nią wyczekująco. — Masz gości i pomimo tego, że zauważyłam, jak przez te kilka dni oddaliłyście się od siebie, proszę spróbuj jej wysłuchać. Wydaje mi się, że tego wszystkiego żałuje.
Nie zdążyłam nic odpowiedzieć, ponieważ babcia w mgnieniu oka opuściła mój pokój. Po chwili niepewnym krokiem do środka weszła Alba. Ewidentnie na jej twarzy można było zauważyć skruchę. Nie miałam jednak zamiaru wpadać w jej ramiona. Przecież przez ostatnie dni raniła mnie, jak nikt inny. W momentach, gdy potrzebowałam jej wsparcia, jej przy mnie nie było.
Wstałam ze swojego łóżka i stanęłam kilka kroków przed brunetką, by między nami trzymać dystans. Odchrząknęłam, ponieważ po tym czterogodzinnym śnie, marzyłam teraz o szklance wody. Alba z widocznym bólem w oczach spojrzała na mnie.
— Wiem, że cię zraniłam — brunetka przejechała swoimi dłońmi po twarzy, a po chwili przygryzła swoją dolną wargę. — Jeszcze nigdy nie zależało mi na kimś, tak jak na Pedro..
— To cię w żaden sposób nie usprawiedliwia. To ja jestem twoją przyjaciółką, a ty uwierzyłaś jej, nie mi. Skąd mam mieć pewność, że przy najbliższej okazji, znów nie będziesz trzymać strony Dolores? — Alba zbliżyła się o kilka kroków pokonując odległość, która nas dzieliła. Teraz stała dosłownie na wyciągnięcie ręki.
— Zrozumiałam, że popełniłam błąd..
— Mam ci za to pogratulować?
— Myślisz, że mi też było łatwo nie rozmawiać z tobą przez te kilka dni? Tęskniłam za tobą dzień w dzień, ale nie dość, że widziałam to zdjęcie to.. — głębokie westchnięcie wydostało się z jej ust. — Ja o wszystkim wiem Valeria. Wiem o tobie i Pablo.
Znieruchomiałam. Wtedy wszystko zaczęło układać się w jedną całość. Nie dość, że Dolores pokazała jej zdjęcie ze mną i Pedro, to powiedziała jeszcze o pocałunku moim z Gavim. Tylko ta tleniona małpa nakryła nas kiedyś w składziku na imprezie u Pilar. Nie było innej opcji.
Alba zauważyła zrozumienie na mojej twarzy, na co przytaknęła głową.
— Zabolało mnie to, że dowiedziałam się tego wszystkiego od Dolores, a nie od ciebie. Później pokazała mi to zdjęcie, a potem zjawiłaś się ty i wszystko co trzymałam w środku, po prostu wybuchło — jej szczupła dłoń wylądowała na moim ramieniu, a po jednym z jej policzków popłynęła pojedyncza łza, którą w mgnieniu oka starła drugą dłonią.
— Pomimo tego, że niemiłosiernie mnie zraniłaś, wybaczę ci. Nie oczekuj jednak, że będzie tak samo, jak było przed całą tą sytuacją. Wydaje mi się, że każda z nas potrzebuje trochę czasu — brunetka pociągnęła swoim nosem, powstrzymując dzięki temu kolejną falę łez. Spojrzała na mnie z ulgą, jednak w jej oczach, wciąż można było zauważyć ból.
— Czy mogę cię..
Nie pozwoliłam jej dokończyć, ponieważ objęłam ją delikatnie. Alba wtuliła swoją twarz w zagłębieniu mojej szyi, a na swojej skórze poczułam ciecz, która była łzami przyjaciółki. Wiedziałam, że pomiędzy nami wciąż można było odczuć dystans, jaki stworzył się przez te kilka dni. Wina jednak nie była jednostronna. Obie zawiniłyśmy. Zawiniłam ja, która mogła od razu jej opowiedzieć o sytuacji z Pablo, oraz Alba, która pomimo wszystkich przeciwności losu, powinna mi zaufać.
CZYTASZ
Broken| Pablo Gavi
Romance„ - Dlaczego nic nie mówiłaś? - Nie chciałam pozbawiać jej szczęścia. - A co z twoim szczęściem? Czy ono już się kompletnie nie liczy?" Valeria Ruiz, przylatuje na swoje upragnione wakacje w Barcelonie. Tylko ona, Babcia Angela u której będzie mies...
