1. Babciu, poznaj Samuela.

43 7 0
                                    

— Myślisz, że powinnam powiedzieć jej od razu o nas? Wie tylko, że przyjeżdżam z kimś, nie wspominałam, że jesteś moim chłopakiem, uznałam, że lepiej to powiedzieć, niż pisać, ale chyba to nie był dobry pomysł.

— Cóż, nie znam jej, nie wiem, jak zareaguje. Wiem o niej jedynie tyle, co mi opowiadałaś...

— Cassie?!

— Babciu! — puściłam swój kufer i podbiegłam do babci, objęłam ją czule.

— Kotuniu, ale ja się za Tobą stęskniłam! — powiedziała, obejmując mnie mocno.

— Ja też tęskniłam, nawet nie masz pojęcia jak!

Felix podszedł do Samuela, który taszczył teraz dwa spore kufry.

— Dzień dobry, to ja może wezmę kufer Cassie, jestem Felix, profesor Dumbledore wspominał mi o panu.

— Dzień dobry, rozumiem. Miło mi pana poznać, ale proszę mi mówić po imieniu, Samuel jestem.

— Felix. — podał rękę, a Samuel uścisnął ją.

— Babciu, to jest Samuel, mój chłopak.

— Miło mi Cię poznać Samuelu.

— Cała przyjemność po mojej stronie pani Harris.

— Proszę mów mi Mara lub babciu Maro.

— Dobrze, babciu Maro.

— Wspaniale, was widzieć. Skoro już jesteśmy w komplecie, to chodźmy, obiad już niemal gotowy.

Kilka chwil później byliśmy już pod wieżowcem, przez całą drogę nie mogłam się oderwać od rozmowy z babcią, która również opowiadała mi o wszystkim, co działo się w czasie mojego pobytu w szkole.

— Cassie masz tu klucze, zaprowadź Samuela i przyjdź, pomożesz mi nakryć do stołu. Samuelu, wypakuj się spokojnie i widzimy się na obiedzie.

— Dobrze. Dziękuję za zaproszenie.

Wlokłam swój kufer i szłam z Samem do windy.

— Miły chłopak — wtrącił Felix.

— Miły, ale czy ona nie jest za młoda, by mieszkać z nim tak blisko? Nadal nie jestem do tego przekonana.

— Maro, mówiłem Ci, że czarodzieje są dorośli, kończąc siedemnaście lat, już tylko dwa lata jej zostały niespełna, poza tym, musisz sama przyznać, że dobrze patrzy mu z oczu, a Cassie jest w niego zapatrzona jak w obrazek.

— No tak, to prawda. Ciężko mi przywyknąć, że już dorasta, dopiero co była taka malutka, pamiętam, jak by to było wczoraj.

— Czas płynie, całe życie przed nimi, to jej chłopak, nie narzeczony, więc spokojnie zdążysz się przekonać, jaki jest, ale wydaje się ułożony.

— Jesteśmy czternaste piętro, ostatnie, tu będziesz mieszkać przez najbliższe tygodnie — uśmiechnęłam się do niego — wybacz, nie wiem, jak za bardzo wygląda wnętrze, bo dawno mnie tu nie było, ale mam nadzieję, że trochę magii załatwi sprawę i pomoże się urządzić.

Otworzyłam drzwi i zdziwiłam się bardzo, bo mieszkanie było czyste, pachnące, świeże i wyglądało jakby dopiero co przeszło remont, dokładnie jak w dniu, gdy pierwszy raz je zobaczyłam z Isabel. Jedyne co się zmieniło, to kolory niektórych ścian jak ta naprzeciwko, która niegdyś była biała, a teraz w gołębim kolorze.

— O, myślę, że nic nie trzeba zmieniać.

— No, jak uważasz, ale to — spojrzałam na klucz i numer na drzwiach — dziwne.

— Co?

— No, tu nie wygląda tak, jak wyglądało jeszcze ubiegłego lata. Mieszkanie jest odświeżone, ściany są pomalowane.

— Widocznie babcia Mara i Felix wynajęli kogoś do remontu.

— Najwidoczniej. Tak czy inaczej, będzie Ci tu dobrze, mam nadzieję. Nasze mieszkanie jest tuż pod tym, więc jak się zadomowisz, przychodź na obiad. Aha i nie zdziw się, jak Melody czasami będzie stukać w okno mniejszej sypialni — wskazałam na lewo od wejścia — tam kiedyś był mój pokój i może się mylić.

— Żaden problem. Penny, wszystko ok? Jesteś jakaś spięta.

— Co...? Tak, wybacz, po prostu, dziwnie się czuję tu po takim czasie, ale przywyknę. Znów będziesz mieszkać tak blisko, a jednak będziemy osobno — uśmiechnęłam się ponuro — w dodatku babcia z Felixem tak na stałe tuż za ścianą. To do prawdy będzie ciekawe doświadczenie.

— Rozumiem, ale zawsze wpadaj tu do mnie, jak tylko będziesz chciała zostawić ich samych, odpocząć, zrelaksować się czy coś.

— Pewnie, widzimy się za godzinkę.

— Dobrze. Kocham Cię.

— A ja Ciebie — Powiedziałam i cmoknęłam go w usta.

Ślizgonka z wyboru 5Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz