TOM
Wysiadłem z samochodu i spojrzałem na zamknięte okno. Podkręciłem głową i przeszedłem do drzwi, by zapukać, jednak ktoś mnie wyprzedził. Jakiś nieznany mi mężczyzna wyszedł z szerokim uśmiechem z mieszkania Celly.
Kim był? I dlaczego miał taki wielki uśmiech na twarzy?
– Tom, co tu robisz? – spojrzała na mnie zaskoczona. W jej pięknych oczach nie było już tego blasku.
Nie tęskniła za mną? Pocieszyła się jakimś mężczyzną?
– Kto to był, Celly?
Odwraca wzrok. Patrzę na to, na co ona. Na przestarzałe kartki, na których jest coś napisane. Pismo wygląda świeżo i napewno musi być Celly. Moja cynamonka ma piękne, skośne pismo.
– Oh, to był mężczyzna, który wyda moje wiersze. – tłumaczy z lekkim uśmiechem. Ja również się uśmiecham.
Podchodzę bliżej, chcąc dotknąć jej dłoni, jednak ta jak najszybciej się odsuwa, patrząc na mnie z pustką. Dlaczego?
– Em... jak było we Francji?
– Dobrze, poznałem dużo ludzi. – w tym Vicione, z którą nadal mam kontakt. Dlaczego o niej nie wspominam? Przecież moja znajoma nie jest tajemnicą.
Tom, czemu ukrywasz Vicione? Pytam sam siebie w myślach, przymykając oczy. Co było z nami nie tak?
– Nie poznałeś jakiejś znajomej? – pyta, chowając kartki do skórzanego, czarnego zeszytu.
– Vicione. Jest jedynie znajomą. Nic nas nie łączy.
– Czemu mi się tłumaczysz, Tom? Nie łączy nas nic specjalnego. Jedynie ten głupi układ.
Co stało się z moją Celly? Co zrobiłem nie tak? Czy to moja wina? Nie tęskniła za mną?
– No tak... – odwracam wzrok. Czemu jest między nami tak niezręcznie, do cholery? – Wrócę już do domu. Miłej nocy, cynamonko.
– Wzajemnie, Tom.
Wychodzę z myślą, że jesteśmy tylko układem.
🌼
CELLY
Łzy ciekną po moich policzkach. Czemu byłam taka chamska? Przecież go, do cholery, kocham. Właśnie... kocham. Tęskniłam za nim tyle dni, a on nie wysłał żadnego listu. Od Roberta dowiedziałam się, że jest zajęty pracą i swoją nową znajomą – Vicione. Vicione, Vicione, Vicione.
Ciekawe, czy o mnie wiedziała. Bo, co jeśli nie? Co jeśli Tom nigdy o mnie jej nie wspomniał? Co jeśli dopuścili się tego wszystkiego?
Oh, zazdrość jest tak zła. Tak bardzo zła. Ta cholerna emocja prowadzi do samych złych rzeczy. Nie powinna istnieć. Potrząsam głową i idę w stronę łazienki, rozbierając się.
Gorąca woda wypełnia wannę, a para unosi się nad nią. Zanurzam się w wodzie, zaciskając żeby, by nie wydać okrzyku bólu. Przyzwyczajam się do temperatury i zamykam oczy, jednak natychmiast je otwieram. Bryce, Tom, Vicione. Bryce przy mnie. Tom i Vicione razem.
Cholera, cholera, cholera!
Zanurzam się cała wraz z głową. Nie łapie uprzednio wdechu. Jeden, dwa, trzy, cztery, pięć, sześć... czuję, że brakuje mi powietrza. Nie wynurzam się, jednak wiem, że muszę. Te pieprzone obrazy powoli znikają. Siedem, osiem, dziewięć, dziesięć.
Wynurzam się.
Wychodzę, niemal się wywracając.
Mężczyzna wrócił.
R.V.R
CZYTASZ
Ciao Amore· |18+|
De TodoTom Delcon nie był zbyt wylewny w uczucia, nie lubił wanilii, a za każdym razem, gdy widział swoje rodzeństwo zbierało mu się na wymioty. Mimo iż byli dorośli, nadal zachowywali się jakby mieli po dziesięć lat. Miał uraz do statków, ponieważ gdyby n...
