CELLY
Tydzień później
Wróciłam wreszcie do Nowego Jorku. Do mojego kota, mojego domu. Mój kochany zwierzak od razu zaczął się do mnie przytulać, co z przyjemnością oddałam. Czułam na sobie wzrok Cariusa, jednak nie zamierzałam się nawet odwracać. Wiedziałam, że chciałby mi tyle wygarnąć, jednak nie miał już na to wszystko siły.
– Weź prysznic, a ja cię rozpakuje, waniliko. – mówi, a ja od razu zrzucam z siebie spódnice, a po drodze próbuje odpiąć guziki.
Nalewam do wanny wrzącej wody, a potem się zanurzam. Uśmiecham się, gdy gorąca woda otula moje ciało i mam ochotę zostać tutaj na zawsze.
Zamknęłam oczy i pomyślałam o Tomie. W końcu będę musiała z nim porozmawiać i wyjaśnić kilka spraw. Potem myślę o Xerienie. Spędziłam z nim pół roku w jednym domu i staliśmy się super przyjaciółmi.
Ale nadal czuję to samo do tego jednego.
🌼
TOM
Patrzę przez okno na niewielką cukiernie. Patrzę, jak Celly tam wchodzi i idzie w stronę mojego domu z dwiema maślanymi bułeczkami i kawą.
– Usiądź, proszę.
Siada i uważnie mi się przygląda. Ja również to robię. Zmieniła się trochę, jej włosy stały się dłuższe, cera ładniejsza, a ona sama w sobie wyładniała i stała się ponownie tym małym słoneczkiem.
– Opowiadaj jak było.
– W miarę dobrze. Było dobre jedzenie, dobre miejsce do spania, było naprawdę pięknie i słonecznie. Żałuj, że cię nie było! – chciała powiedzieć coś jeszcze, jednak od razu przerwała. – A ty?
– Co ja?
– Jak jest u ciebie? Znalazłeś sobie jakąś super dziewczynę marzeń? – pyta, szeroko się uśmiechając. Mimo iż bije od niej entuzjazm i szczęście, jej oczy mówią, że cholernie by nie chciała, żebym kogoś miał.
– Niee, niezbyt jestem kimś innym zainteresowany, cynamonko.
Kiwa głową, dopijając swoją kawę. Dzisiaj była ubrana w zieloną sukienkę. Pięknie na niej leżała. Chciałem strasznie jej powiedzieć, jak pięknie wygląda, jednak z całych sił się powstrzymywałem. Nie chciałem zepsuć tej ciszy między nami, chociaż wydawała się trochę niezręczna. Przyglądam jej się, gdy z uśmiechem patrzy przez okno. Jest taka... piękna, uśmiechnięta, urocza.
– Będę już iść. Carius na mnie czeka w domu. Musimy dogadać kilka rzeczy.
– Okej, przyjdź jeszcze kiedyś. Wtedy, kiedy będziesz mieć ochotę. Całe dnie jestem w pracy.
– Nie chce ci zbytnio przeszkadzać, ale dziękuję. Do zobaczenia, Tom.
– Do zobaczenia, cynamonko.
Uśmiecha się szeroko, a potem wychodzi. Siadam i patrzę przez okno, wyłapując jej wzrok. Jej tęczówki świecą się w słońcu, a Celly wyciąga telefon, a ja dostaję wiadomość.
Celly:
Strasznie mi cię brakuje. Do zobaczenia niedługo.
R.V.R
:)
CZYTASZ
Ciao Amore· |18+|
RandomTom Delcon nie był zbyt wylewny w uczucia, nie lubił wanilii, a za każdym razem, gdy widział swoje rodzeństwo zbierało mu się na wymioty. Mimo iż byli dorośli, nadal zachowywali się jakby mieli po dziesięć lat. Miał uraz do statków, ponieważ gdyby n...
