Rozdział 31

31 2 1
                                        

CELLY

Tydzień później

Wróciłam wreszcie do Nowego Jorku. Do mojego kota, mojego domu. Mój kochany zwierzak od razu zaczął się do mnie przytulać, co z przyjemnością oddałam. Czułam na sobie wzrok Cariusa, jednak nie zamierzałam się nawet odwracać. Wiedziałam, że chciałby mi tyle wygarnąć, jednak nie miał już na to wszystko siły.

– Weź prysznic, a ja cię rozpakuje, waniliko. – mówi, a ja od razu zrzucam z siebie spódnice, a po drodze próbuje odpiąć guziki.

Nalewam do wanny wrzącej wody, a potem się zanurzam. Uśmiecham się, gdy gorąca woda otula moje ciało i mam ochotę zostać tutaj na zawsze.

Zamknęłam oczy i pomyślałam o Tomie. W końcu będę musiała z nim porozmawiać i wyjaśnić kilka spraw. Potem myślę o Xerienie. Spędziłam z nim pół roku w jednym domu i staliśmy się super przyjaciółmi.

Ale nadal czuję to samo do tego jednego.

🌼

TOM

Patrzę przez okno na niewielką cukiernie. Patrzę, jak Celly tam wchodzi i idzie w stronę mojego domu z dwiema maślanymi bułeczkami i kawą.

– Usiądź, proszę.

Siada i uważnie mi się przygląda. Ja również to robię. Zmieniła się trochę, jej włosy stały się dłuższe, cera ładniejsza, a ona sama w sobie wyładniała i stała się ponownie tym małym słoneczkiem.

– Opowiadaj jak było.

– W miarę dobrze. Było dobre jedzenie, dobre miejsce do spania, było naprawdę pięknie i słonecznie. Żałuj, że cię nie było! – chciała powiedzieć coś jeszcze, jednak od razu przerwała. – A ty?

– Co ja?

– Jak jest u ciebie? Znalazłeś sobie jakąś super dziewczynę marzeń? – pyta, szeroko się uśmiechając. Mimo iż bije od niej entuzjazm i szczęście, jej oczy mówią, że cholernie by nie chciała, żebym kogoś miał.

– Niee, niezbyt jestem kimś innym zainteresowany, cynamonko.

Kiwa głową, dopijając swoją kawę. Dzisiaj była ubrana w zieloną sukienkę. Pięknie na niej leżała. Chciałem strasznie jej powiedzieć, jak pięknie wygląda, jednak z całych sił się powstrzymywałem. Nie chciałem zepsuć tej ciszy między nami, chociaż wydawała się trochę niezręczna. Przyglądam jej się, gdy z uśmiechem patrzy przez okno. Jest taka... piękna, uśmiechnięta, urocza.

– Będę już iść. Carius na mnie czeka w domu. Musimy dogadać kilka rzeczy.

– Okej, przyjdź jeszcze kiedyś. Wtedy, kiedy będziesz mieć ochotę. Całe dnie jestem w pracy.

– Nie chce ci zbytnio przeszkadzać, ale dziękuję. Do zobaczenia, Tom.

– Do zobaczenia, cynamonko.

Uśmiecha się szeroko, a potem wychodzi. Siadam i patrzę przez okno, wyłapując jej wzrok. Jej tęczówki świecą się w słońcu, a Celly wyciąga telefon, a ja dostaję wiadomość.

Celly:
Strasznie mi cię brakuje. Do zobaczenia niedługo.

R.V.R

:)





Ciao Amore· |18+|Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz