Rozdział 15 - Czy mogę mu zaufać?

8 2 0
                                        

Wstałem o 6:00, od razu poszłem do łazienki się odświeżyć po nocy, gdy wyszedłem z łazienki, to mama i tata jeszcze spali, więc zastanowiłem się, czy to normalne, że wstają tak późno, po czym stwierdziłem, że jeśli coś jest nienormalne, to moja wstawanie bardzo wcześnie rano, jakbym był wciąż był na służbie wojskowej. Ale co ja na to poradzę, nie moja wina, że tak przestawił mi się zegar biologiczny. O 8:00 wstał mój tata, a jako że jest weekend, to nie trzeba iść do pracy, to bardzo dobrze, kolejny dzień spędzimy razem. Zjedliśmy śniadanie i wróciliśmy do mojego opowiadania.
Tak jak myślałem, kilka dni po moim powrocie do Polski napisały do mnie wszystkie osoby z mojego zespołu, Brytyjczyk mi się nawet pochwalił, że dostał awans i teraz jest dowódcą drużyny. W zasadzie kontakt z nimi się później urwał, domyślałem się, że dostali pewnie jakieś zadanie, lub coś takiego, ale nie przejmowałem się tym za bardzo. Tylko Melanie pisała kilka razy dziennie upewnić się, że nie zamierzam odwalić czegoś głupiego, ale ona jest przecież moją przyjaciółką od dłuższego czasu.
Z rodzicami zjedliśmy obiad, mama od mojego powrotu robi mi tylko te rzeczy, które wie, że lubię, ale ona nie wie, że przez wojsko nauczyłem się lubieć wszystko, co jest jadalne, więc może ją jutro zaskoczę i spytam o coś, czego wcześniej nienawidziłem jeść? Po obiedzie i jakichś piętnastu minutach odpoczynku stwierdzam, że pójdę sobie pobiegać, bo mimo że żołnierzem już nie jestem, to mimo wszystko chciałbym zachować swoją formę. To wcale nie tak, że jestem w stanie biec sprintem przez kilkanaście kilometrów bez zmęczenia. Wychodzę na dwór i zauważam przed drzwiami kartkę z jakimś napisem, podnoszę ją i czytam:

Wiem, jaka jest twoja sytuacja, myślę, że jestem w stanie Ci pomóc. Spotkajmy się w Starbucksie o 16:00.
S.

Poznaje to pismo, nie pomyliłbym go z żadnym innym, to Smoker, myślałem, że ten zdrajca zginął w Moskwie, ale nie. Stwierdzam, że w sumie to nie mam nic do stracenia i mogę tam iść, to i tak jest po drodze. Docieram tam na kilka minut przed umówionym czasem i zamawiam sobie gorącą czekoladę, bo kawy nie piję, czekam na Smokera. Ten pojawia się niemal idealnie na czas, na jakieś pięć sekund przed 16:00 i od razu przysiada się do mojego stolika. Wiem, że po tym co się stało nie masz żadnych powodów, żeby mi ufać, ale mam coś na swoje wytłumaczenie - tak zaczyna rozmowę, ja przez chwilę zastanawiam się, czy chce to ciągnąć, ale stwierdzam, że można, więc nakazuje mu ręką, żeby kontynuował - Faktycznie miałem umowę z Rosjanami, żeby Cię zabić, ale nie przez to, że z nimi współpracowałem, tylko z powodu tego, że wiesz coś, czego wiedzieć nie powinieneś - sam nie wiem, czy mówi to szczerze, czy nie, bo patrzy mi w oczy mówić te słowa, ale z drugiej strony on może być przecież mistrzem kłamania. Co takiego wiem, czego nie powinienem wiedzieć i jest to tak ważne, że chciałeś się mnie pozbyć?! - pytam się go. Milczy... Po chwili zaczyna mówić - jak miałeś trzynaście lat, to podczas zabawy w lesie wpadłeś do takiego dziwnego pomieszczenia, pamiętasz? - pamiętałem to, byłem wtedy w trakcie treningu biegowego - to pomieszczenie, to nie było to, co myślałeś, to nie była pozostałość po wojnie z Rosją w 2025 roku, to było coś zupełnie nowego, wejście to tajnej siedziby , w której omawiane były sprawy pokoju między Rosją i Polską, słyszałeś to - faktycznie słyszałem wtedy jakieś głosy, o tym, co zrobić, żeby nie doszło do kolejnej wojny. Słyszałem, że mówili coś o tym, że nikt nie może się dowiedzieć o tych rozmowach. Tak mocno niefortunnie się złożyło, że akurat, gdy chciałem się wydostać z dziury, to pod moją stopą złamał się patyk, trzask. Rozmowy umilkły, zacząłem uciekać, ale ktoś mnie i tak złapał, wtedy nie wiedziałem kto - ja ciebie złapałem.
Rozmowa trochę nam zeszła z tematu, bo pokazał mi nagranie, które nagrał kamerką, więc mu uwierzyłem. Po chwili się mnie zapytał, dlaczego nie jestem na służbie i co tobie od kilku dni w Polsce, przecież masz zbroję, no i jesteś wzmocniony przez T02. Przez chwilę milczę, po czym odpowiadam - przezemnie przepadła szansa na koniec tej wojny, w moim sektorze zestaw przeciwlotniczy, jedyny, którego nie dezaktywowaliśmy, wywalili mnie z wojska i czeka mnie sąd wojskowy - po reakcji Smokera domyślam się, że on wiedział, tylko sprawdzał, czy jestem w stanie powiedzieć mu prawdę. Ale ty wiesz, że ten pilot i tak dotarł do Chin i wojna się kończy? - tymi słowami sprawił, że bardzo się ucieszyłem, nie będzie wojny, będzie spokój na świecie, będzie można odpocząć!
Rozmawiamy jeszcze przez chwilę, po czym stwierdzam, że powinienem wracać do domu, ale zanim wychodzę Smoker wyciąga z plecaka coś, czego mi bardzo brakowało - karabinek M4, na dodatek ma wszystkie dodatki, które do niego dołożyłem - Skąd ty masz MOJĄ broń?! - Smoker uśmiecha się i mówi - Mam swoje wtyki. A teraz leć do domu.
Przejście przez miasto z długą bronią podpiętą do pasa jest czymś, co z całą pewnością zwraca uwagę, więc mogłem się czegoś spodziewać. Po dotarciu do domu rodzice patrzą na mnie jakbym postradał zmysły, nie jestem w wojsku, ale mimo wszystko posiadam karabin szturmowy. O 18:43 rozlega się dzwonek, więc otwieram drzwi, a przed nimi stoi policja, mają broń i celują we mnie. Pan pójdzie z nami - mówią i wtedy dociera do mnie, jaki błąd popełniłem trzymając broń przy pasie i idąc prosto do domu, a nie przez pola - zabiorę tylko plecak i zaraz przyjdę - odpowiadam, ale nie - Pan pójdzie z nami tak jak pan jest, bez broni - dobrze więc, wołam do rodziców, że trochę mnie nie będzie i że wszystko im potem opowiem, po czym wychodzę za drzwi. Zanim jednak daje się skuć, to przyzywam zbroję i nakazuje jej wzięcie karabinu. Ma mnie śledzić z ukrycia na wszelki wypadek. Wydawanie jej rozkazów jest bardzo łatwe, mam wstrzyknięte czujniki ruchu pod skórą rąk, więc pewne gesty wywołują pewne wydarzenia.
Przeszukaliśmy cały Pański dom, piwnice i podwórko, nigdzie niema broni, którą miał Pan przy sobie, co się z nią stało? - na te słowa się uśmiecham, gram z ogniem - Nie znajdziecie jej, albo czekajcie, to ona znajdzie was, jeśli coś mi zrobicie - nie wiedzą o czym mówię, co wnioskuje po ich minach, ale cóż, wiedza o SEA Sunrise nie jest powszechnie znana - broń sama nie chodzi żołnierzu, więc nam tu nie ściemniaj, będziesz tu przetrzymywany do czasu, w którym odbędzie się sąd nad twoimi poczynaniami w wojnie między Chinami, a Tajwanem - będzie tak jak oni chcą, nikt nie postawi się w mojej obronie, bo nikt niema do tego powodu, słowo przyjaciela niewystarczy, a dowód na mnie, to wrak samolotu. Po chwili jeden z ich żołnierzy sięga po coś leżącego na stole, na początku nie zdaje sobie sprawy z tego, co to jest, dopiero, gdy ten podchodzi w moją stronę zauważam, że jest to pałka do kopania prądem, będę torturowany.

Next generation - Project SoldierOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz