Rozpędzonym pojazdem wjechałem na główny plac naszej bazy w dziurze, to co widziałem i co doświadczyłem dalej we mnie siedzi. Wysiadłem i udałem się prosto do gabinetu Smokera, wiedziałem, że nie będzie spał, bo zawsze czekał do późna, aż do powrotu zespółów z misji. Co jednak zastałem po wejściu do głównego budynku zmroziło mi krew żyłach. W wielu miejscach znajdowały się plamy krwi, po wejściu na stołówkę moim oczom ukazało się mnóstwo trupów żołnierzy należących do dziury. Wszyscy wyglądali na zabitych zaledwie kilka minut temu, niektórzy nawet byli jeszcze ciepli. Od razu wyjąłem i nabiłem broń, tu się dzieje coś bardzo złego. Ruszyłem w stronę biura od Smokera i weszlem do środka. Tutaj też było pełno krwi i nawet fragmenty mózgu, ale na całe szczęście nie było ciała od Smokera. Przeszukałem resztę budynku, żadnych żywych ludzi... Następnie udałem się do garażu, tutaj było zdecydowanie mniej ciał, nie było też tyle krwi, ale mimo wszystko też nikt nie przeżył. Wyszedłem z garażu, została mi do przeszukania jeszcze podziemna część, nie zdziwiłbym się, gdybym znalazł tam tych popierdolonych zabójców, którzy dopuścili się takiej masakry. Na samym wejściu zauważyłem coś, czego nie było - tabliczkę z napisem "wejście na własną odpowiedzialność". Nie zwróciłem zbytnio na nią uwagi, w zasadzie to tylko zarejestrowałem jej obecność. Powoli ruszyłem wgłąb dziury. Po kolei sprawdzałem pomieszczenia na pierwszym piętrze, w dawnej stołówce nie było nikogo, żadnych ciał, ani krwi. To samo w magazynie. Gdy dotarłem do schodów na dolne piętro zauważyłem kolejny znak "jeszcze masz czas zawrócić samobójco" nie zrobiłem tego jednak, tylko przyspieszyłem. Na dole spotkało mnie zaskoczenie, korytarz był pusty? Ponownie żadnej krwi, wszystko jednak się zmieniło, kiedy weszłem na trzecie piętro. Zabójcy zrobili se tu pierdolone laboratorium badań nad ludźmi. Było pełno łóżek, pikających urządzeń, oraz jacyś lekarze. Po cichu prześlizgnąłem się przez te piętro na najniższe piętro. Tam byli oni, ci mordercy. Stali do mnie tyłem, pilnowali wejścia do dalszej części korytarza. Po cichu powiedziałem - Nieznani żołnierze, rzućcie broń i poddajcie się, inaczej zostaniecie rozstrzelani - na moje słowa odwrócili się i unieśli broń. Bez zastanowienia oddałem w nich kilka strzałów. Lekko zasmuciła mnie ilość pocisków, którą musiałem zmarnować na każdego z nich, to wyglądało jak sytuacja z bazy GROMu. Przez tłumik moje strzały były niemal niesłyszalne, więc raczej nikt z dalszej części korytarza ich nie usłyszał. Gdy ruszyłem dalej i dotarłem do rozwidlenia, to zostałem zaskoczony. Ktoś przebiegł między dwoma drzwiami i wciągnął mnie do środka. Wycelował we mnie broń i dopiero po chwili obaj zrozumieliśmy, że jesteśmy po tej samej stronie. Kurwa Tomek, jakbyś tu przybiegł, to bym ci chyba łeb odstrzelił, te pojemny już kilka razy próbowały! - reakcja Marcina była jak najbardziej na miejscu, w końcu znajdowaliśmy się pod ziemią bez szans na ratunek. A te zwierzęta już na pewno kilka razy próbowały się tutaj dostać. Popytałem o ich ilość, ile mają amunicji, kto przeżył i przedewszystkim gdzie jest Smoker. Amunicji jest naprawdę dużo, bo udało się ochronić jej magazyn, ludzi jest czternaście, Smokera nie było w bazie kiedy zostali zaatakowani. Jak doszło do ataku? Cóż trzynaście minut wcześniej na bazę napadła ogromna licząca ponad sto osób grupa, mordowali wszystkich, nikt nie mógł przeżyć. Ostatnie osoby na górze przekazały komunikat na dół, do tego miejsca i pozostała czternastka stworzyła tu linię obrony. Już kilku musieli zwinąć i zabić. Osoby, które przeżyły dały im miano cichych zabójców, praktycznie wogóle nie wydają dźwięków, więc wykrycie jest niemal niemożliwe.
Automatyczny system obrony bazy zadziałał i bardzo szybko zlikwidował większość wrogów, ale część dalej tu jest. Udało mi się zdjąć dwóch na początku korytarza tego piętra - na moje słowa cała grupa się ożywia i mówi, że możemy w takim razie wyjść na zewnątrz. Na trzeciej piętrze wybić resztę zabójców i wyjść na świeże powietrze. Bierzemy się więc do roboty, po cichu wychodzimy ze skrytki i kierujemy się na schody. Ja idę przodem, bo moją broń jest oczywiście najcichsza ze wszystkich. Gdy wchodzimy na górę, to rozstrzeliwujemy wszystkich, którzy nie należą do dawnego składu bazy. Schodzi na to kilka magazynków, a i tak kilku musimy dobić jakimiś niehumanitarnymi sposobami, bo moralne nie działają. Po upewnieniu się, że jest bezpiecznie przystępuje do prób uratowania naszych ludzi. Udaje się uratować ośmiu z prawie dwudziestu... To co te pojeby zrobiły naszym ludziom w ciągu kilku minut jest niepojęte. Nieda się tego zrozumieć w żaden logiczny sposób, tych wszystkich badań na organach. Zostawiliśmy kilku ludzi tutaj pod ziemią, a reszta poszła na zewnątrz. Od razu skomunikowaliśmy się z odpowiednimi służbami, aby zająć się tą sprawą. Ten, kto tworzy te potwory musi zostać szybko zatrzymany, inaczej to się wymknie spod kontroli.
_______
To jest DUŻO krótszy rozdział niż reszta, ale już nie miałem na niego pomysłu, swoją drogą trwają już prace nad okładką do następnej książki B)
CZYTASZ
Next generation - Project Soldier
AcciónMłody chłopak - Tomek zgłasza się do projektu mającego na celu stworzenie nowej generacji żołnierzy, którzy mają być niezwykle dobrzy w wykonywaniu swoich zadań. Na początku swojego szkolenia spotyka Smokera i zaczyna mu ufać. W międzyczasie zaczyna...
