Po rozstawieniu i powrocie Melanie do mnie aktywujemy wieżyczkę. Już po kilku sekundach wszyscy terroryści leżą na ziemi i albo jęczą z bólu, albo w dziwnej ciszy. Szybko wypadamy z pomieszczenia i związujemy żywych, po czym opatrujemy im rany, muszą pójść przed sąd za zabójstwo. Następnie uwalniamy wszystkich cywili, ci reagują różnie, są tacy, którzy nam dziękują i nazywają nas bohaterami i są też tacy, którzy Wrzeszcza nam w twarz, że mogliśmy się pospieszyć i ze złożą na nas skargi - tymi nie przejmujemy się za bardzo, bo i tak nam nic nie zrobią. Gdy wszyscy są rozwiązani, to przystępujemy do sprzątania, jest pełno syfu, bo kilka szyb zostało wybite, drzwi zniszczone, a niektóre części pomieszczenia osmolone przez eksplozje minirakiet. Ponownie do sprzątania nie przyłączają się wszyscy, więc zajmuje to trochę dłużej, niż możnaby się spodziewać. Gdy wszystko jest sprzątnięte - dwadzieścia siedem minut później - przybywają polskie siły specjalne... Podchodzę do dowódcy ich oddziału i mówię - Kapitanie, wasza pomoc nie jest już potrzebna, możecie wrócić do swojej siedziby - na moje słowa Kapitan się cały spina i podniesionym głosem mówi mi - Przedewszystkim, to szacunku trochę dla służb specjalnych, a po drugie, to nie będę słuchał jakiegoś tam żołnierzyka, który pewnie nawet oficerem nie jest - po tych słowach poczułem się, jakby ktoś splunął mi w twarz, ten człowiek nie ma pojęcia, w co się pakuje... - tak się składa KAPITANIE, że rozmawiasz z Super Żołnierzem mianowanym przez podpisany tutaj dokument Majorem - wyciągam przy tym podpisany przezemnie dokument i z niemałą satysfakcją stwierdzam, że Kapitan niema już nic do powiedzenia. Jestem w Polsce bardzo popularną osobą, nie tylko przez zniszczenie Sky Bridge, ale przez odkrycie Rosjan pod Warszawą na samym początku mojej służby, a w zasadzie jeszcze w czasie szkolenia. Wykazał się za to jeden z jego podporuczników, młodzik na oko dwudziestopięcio latek, w jego przypadku popatrzyłem na imię, Bartosz - to jeśli niema już nikogo do tłuczenia, to może pomożemy ludziom dostać się do jakiegoś hotelu, żeby mogli odpocząć przed powrotem? - takiego podejścia mi trzeba, zanim więc odpowiadam zapisuje sobie jego nazwisko i imię w notatniku, a następnie mówię - jeśli jesteście do tego chętni, to jak najbardziej możecie to zrobić.
Po całym tym zdarzeniu udaje się do Humvee i czekam, aż wróci Melanie. Widzę, że rozmawia z jednym z żołnierzy, jednym z tych, co poparli podporucznika, pewnie omawiają coś z akcji, ale niestety nie... Pocałowali się. Kiedy Melanie podchodzi do pojazdu, to mówi, że zostaje z tymi specjalsami, dali jej całkiem fajną propozycję stanowiska i przyjęła ją. Zapytałem ją - naprawdę nie chcesz już brać udziału w tych misjach razem? Przecież staliśmy się bardzo dobrymi przyjaciółmi - dziewczyna odpowiedziała od razu, że jej się już nie chce i chce czegoś nowego, a ja dostaję tylko "stare" zadania i ona woli iść do specjalsów, aha no i są trochę lepsi niż ty. W głębi duszy zabolało, mieliśmy brać udział w misjach razem, a ona z tego zrezygnowała, ale nie mam na to wpływu, więc odpowiadam - okay, uważaj na siebie - po czym odjeżdżam. Nie daje jej nic wytłumaczyć, po prostu stwierdzam, że nasza przyjaźń została właśnie zniszczona, domyślam się, dlaczego wybrała oddziały specjalne nad naszymi, ale mogła to powiedzieć w nieco inny sposób. Do dziury docieram o 3:35 i od razu kieruje się do łóżka spać.
Rano budzę się i udaje się zjeść na stołówkę, tam spotykam Smokera, więc przy okazji składam mu słowny raport z wydarzenia. Wydaje się być zaskoczony decyzją Mel, ale też stwierdza, że skoro i tak nie możemy nic zdziałać, to czemu się mamy przejmować. Muszę się na czymś wyżyć, więc udaje się na strzelnice, ściągam przy tym PTA i strzelam na własne oko. Dalej jestem dobry, zawsze byłem, nawet w dzieciństwie, jak tata zabierał mnie czasami na strzelnicę, to się wyróżniałem, potem na szkoleniu to udoskonaliłem i jestem zdecydowanie najlepszy w całej jednostce. Po około godzinie strzelania udaje się do swojego biura i prowadzę rozmowy z chłopakami, którzy chcą do nas dołączyć. Nie przychodzą do mnie byle osoby, wszyscy są młodzi, jeszcze nie walczyli, ale wykazują niezłe wyniki w testach, lub treningach, więc narazie niekogo nie odrzuciłem. W pewnym momencie do mojego gabinetu puka i wchodzi Smoker, jako że trwa oficjalne wydarzenie, to nie mówi mi po imieniu tylko po stopniu - Super Żołnierzu, przyszła twoja dawna przyjaciółka, pyta się, czy może z tobą porozmawiać - kiwam przecząco głową, więc wychodzi i już nie wraca, nikt też nie przeszkadza w dalszej części. Po całości udaje się na obiadokolację, bo już jest odpowiednia pora, gdy wchodzę na stołówkę, to od razu zauważam Melanie siedząca w rogu przy jednym z wolnych stolików, patrzy na mnie. Ja jednak ignoruje to i siadam razem ze Smokerem. Bardzo rzadko to robię, więc ten patrzy na mnie lekko zdziwiony, po czym rozgląda się i wyłapuje dziewczynę w kącie. Cieszę się, że nareszcie zdecydowałeś się tutaj przysiąść, w końcu nie każdy może siedzieć i jeść w obecności sławnego Tomka Ratio - przetacza rozmowę na lżejszy temat i już po kilku minutach prowadzimy rozmowę, jakby nic się nie stało.
Po kolacji, którą spędziłem w naprawdę miłej atmosferze udałem się pod prysznic i potem do swojego pokoju, jutro muszę odwiedzić rodziców, dawno mnie u nich nie było. Przed spaniem standardowo czytałem książkę, kiedy ktoś zapukał do drzwi. Mało kto puka w tych czasach do drzwi, więc mnie to zaskoczyło, ale powiedziałem - Wejść! - drzwi się otwarły i zobaczyłem kogoś, kogo zdecydowanie nie chciałem teraz widzieć - Melanie. Weszła, jakby nic się nie stało i po prostu siedziała, czekała, aż coś powiem. Chcesz tak siedzieć, aż zaśniesz i cię wywalę za drzwi, czy sama wyjdziesz? - powiedziałem po chwili, bo jej obecność zaczęła lekko denerwować, po tym, co zrobiła zdecydowanie nie chce jej w swoim życiu, mam jej dość. Tomek, posłuchaj mnie - zaczęła mówić, ale jej przerwałem - Nie, nie posłucham cię, a teraz wyjdź - dziewczyna jednak dalej siedziała i zaczęła się tłumaczyć - to nie jest do końca tak jak myślisz... Oni naprawdę mnie zachęcili do służby tam, tu też możesz się zapisać! - spojrzałem na nią krzywo i wybuchnąłem - Weź się kurwa nie odzywaj i wypierdalaj z mojego pokoju, mam gdzieś, czy będziemy dalej służyć, czy nie, po prostu zniknij z mojego życia - dziewczyna dalej siedziała, ale już nie tak niewzruszenie, jak wcześniej. Odłożyłem czytnik, bo w takiej sytuacji nieda się czytać, a ręce muszę mieć wolne, żeby nikomu nie zrobić krzywdy. Tomek, ja cię kocham... - dziewczyna poddała się emocjom i to powiedziała, ale ja widziałem, co tam się stało, więc odpowiedziałem - jeśli tak jest, to dlaczego całowałaś się z facetem, potem zrezygnowałaś ze służby tutaj i jeszcze kłamiesz? Spierdalaj stąd i nie wracaj - widziałem w jej oczach zbliżający się płacz, ale nie mogłem odpuścić. Ponieważ dalej siedziała w moim pokoju, to zrobiłem coś, czego sam po sobie się nie spodziewałem - wyjąłem pistolet i celując w Melanie ponownie kazałem jej wyjść. Tym razem mnie posłuchała i wybiegła z płaczem. Z jednej strony byłem dumny z siebie, że udało mi się oprzeć jej słowom, ale z drugiej? Uważam, że mimo wszystko nie zasłużyła na takie potraktowanie.
_____
Trochę mniej pozytywny rozdział, ale na inne rozwiązanie problemu nie miałem pomysłu =_=
CZYTASZ
Next generation - Project Soldier
AcciónMłody chłopak - Tomek zgłasza się do projektu mającego na celu stworzenie nowej generacji żołnierzy, którzy mają być niezwykle dobrzy w wykonywaniu swoich zadań. Na początku swojego szkolenia spotyka Smokera i zaczyna mu ufać. W międzyczasie zaczyna...
