O godzinie 6:00 pobudka, a raczej gwałtowne obudzenie, bo pobudce zwykle towarzyszy jakiś objaw troski, a to był po prostu pisk gwizdka i ręcznej syreny, następnie 15 minut na ubranie i umycie się, potem pyszne śniadanie, ale niestety tylko 15 minut na zjedzenie go... Następnie poranny apel, na nim są ponownie przedstawione zasady i wstępna wersja harmonogramu, która mogła się jeszcze zmienić w najbliższym czasie. O godzinie 8:00 po długim apelu zaczynamy szkolenie od ekstremalnej rozgrzewki: godzina biegania - 45 min. truchtem, potem piętnaście minut sprintu i tak w kółko przez trzy godziny. Potem 30 minut na odpoczynek, a raczej leżenie na glebie bez oddechu. O 11:30 zaczynamy teorie - planowanie akcji, poznawanie broni lekkiej i ciężkiej, zasady BHP - do 14:00, kiedy jemy obiad. Na obiad mięso, ziemniaki
i kapusta, wszystko bardzo smaczne jak w restauracji. Zdecydowanie nie chciano nas zagłodzić, a dobre posiłki przydały się z powodu trudnych treningów. Po obiedzie i krótkiej przerwie wracamy na teorię do 16:00. Potem strzelnica i ćwiczenia z granatami i pojazdami. Tak do kolacji o 18:00, o której wszyscy byli już padnięci ze zmęczenia wysiłkiem, ale jeszcze ćwiczenia wieczorne z noktowizją... O 23:00 powrót do baraków i spanie całą noc z wycieńczenia. Następnego dnia to samo, kolejnego też
i tak przez cały pierwszy miesiąc, ale po kilkunastu dniach zaczynamy się mniej męczyć i nawet nie padać w przerwach, trening zdecydowanie miał swój efekt. Ale po 2 tygodniach treningu część osób nie wytrzymała presji psychicznej i zaczął się protest. Standardowo wróciliśmy wieczorem do baraków, ale tym razem jedna z grup nie chciała spać, tylko namówić nas do buntu przeciw dowództwu placówki celem zmniejszenia trudności szkolenia, wiele grup przystało na tę propozycje, bo wtedy panował znaczny niepokój, że nie damy rady i odrzucą nas przez złe wyniki. W moim baraku na szczęście nie było takich pomysłów, by się zgodzić i wziąć udział, ale 34 z 38 baraków były pewne swojego udziału. Miało się zacząć następnego dnia po śniadaniu, by każdy był najedzony. No więc pobudka, standardowo piętnaście minut na umycie i ubranie się, potem półtorej godzinny apel poranny z ogłoszeniem nagród z poprzedniego dnia - 100 pompek dla dwóch najgorszych pod względem wyniku baraków - na szczęście nie nas. Potem śniadanie i zaczyna się protest żołnierzy, w którym chciano wymusić zmniejszenie wymagań treningu i możliwość kontaktu z rodzinami. O 8:00 zaczyna się od ostrzału z ciężkiej broni ćwiczebnej siedziby dowództwa i wparowanie tam aż 8 grup treningowych, instruktorzy jeszcze bez broni o tamtej porze są całkowicie zaskoczeni i zamykają się w podziemnym schronie. Zespoły biorące udział w akcji trzymają przy nim straż przez siedem godzin, do momentu przybycia prawdziwego wojska... Przed biorącymi udział w buncie stawiają alternatywę: albo się poddają i rezygnują ze szkolenia na zawsze, albo walczą do śmierci ostatniego buntownika. Buntownicy wybierają walkę, ale część osób rezygnuje i oddaje broń, reszta walczy z użyciem amunicji szkoleniowej z wojskiem przez cały dzień i noc do następnego dnia rano, kiedy poddają się z powodu braku żywności i wody. Wszyscy walczący do poddania się trafiają do aresztu i po kilku dniach otrzymują wyrok - kara 25 lat pozbawienia wolności za bunt, oraz ranienie żołnierzy Wojska Polskiego. Przez czas buntu nie siedzieliśmy bezczynnie jako nie buntujący się, tylko dalej ćwiczyliśmy kondycję i planowanie pola bitwy, za co zostajemy nagrodzeni całym dniem wolnego. Zdecydowanie opłaciło się nam nie brać udziału w buncie, bo tylko zyskaliśmy w oczach dowódców. Dochodzi jednak do pewnych zmian, przede wszystkim nie mamy dostępu do broni poza strzelnicą, nawet wiatrówek, zmienia się lekko harmonogram treningu na lżejszy
z większą ilością przerw. Nowy harmonogram wyglądał następująco:
- godzina 6:30 - pobudka, umycie się i ubranie
- godzina 7:00 - śniadanie
- godzina 7:20 - poranny apel
- godzina 8:30 - szkolenie siłowe (bieganie, pompki, przysiady, deska)
- godzina 10:30 - półgodzinna przerwach
- godzina 11:00 - teoria (ponownie planowanie akcji, rodzaje broni i pojazdów)
- godzina 15:00 - praktyka (przemieszczanie się, ćwiczenia w współpracy z pojazdami)
- godzina 18:00 - kolacja
- godzina 18:30 - szkolenie nocne zbliżone do praktyki, ale w nocy i z użyciem latarek i noktowizorów
- godzina 22:00 - powrót do baraków, czas wolny i prysznic
- godzina 23:00 - cisza nocna
Taki harmonogram pozostał niezmienny przez długi czas
w którym zyskaliśmy jedną z najlepszych kondycji fizycznych na świecie i ogromny zasób wiedzy, który miał się nam przydać w trakcie służby zawodowej. Ale trening miał też negatywne cechy, przede wszystkim pozbywał się uczuć z naszego myślenia, w większości przypadków bardzo skutecznie. Działo się tak na skutek długiego przebywania na odludziu, bez kontaktu z rodzinami i w wielu przypadkach kochankami. Ja nie byłem wstanie pozbyć się uczuć z mózgu, ale nauczyłem się je ukrywać, do dzisiaj nikt nie byłby wstanie odkryć, że zachowałem uczucia.
___
Pierwszy rozdział, jak to będzie dalej wyglądało?
CZYTASZ
Next generation - Project Soldier
AksiMłody chłopak - Tomek zgłasza się do projektu mającego na celu stworzenie nowej generacji żołnierzy, którzy mają być niezwykle dobrzy w wykonywaniu swoich zadań. Na początku swojego szkolenia spotyka Smokera i zaczyna mu ufać. W międzyczasie zaczyna...
