Do miasta wjeżdżają nasze czołgi, nasze BWPy, transportery opancerzone, mnóstwo żołnierzy. Wszystko wygląda, jakby w mieście miała wybuchnąć wojna na skalę światową. Z powietrza samoloty zrzucają wodę do gaszenia pożarów, żebyśmy mogli przemieszczać się dalej wgłąb miasta. W moim oddziale dowodzi Smoker - swoją drogą nie spodziewałem się, że on jeszcze wróci do służby, bo uważał, że jest już na to za stary i chciał przejść na wczesną emeryturę - mamy też jednego BWP "Borsuk", który zapewnia nam wsparcie ogniowe i jest naszym pojazdem ewakuacyjnym, gdyby zaczęło się dziać coś złego. My idziemy za nim i ciągle rozglądamy się dookoła po wieżowcach. Przez kilkaset metrów wszystko idzie dobrze, nie napotykamy żadnych terrorystów, zero zagrożeń. Problemy zaczynają się, gdy znajdujemy się w okolicach pierwszej stacji benzynowej, zostajemy ostrzelani z boku przez kilku wrogów, odpowiadamy ogniem, nasz BWP oddaje kilka strzałów z użyciem swojego działka Bushmaster II i zostają zlikwidowani dość szybko. Myśleliśmy, że to już koniec, ale nie, Niespodzianka! W naszą stronę zostaje wystrzelony pocisk z bezodrzutowego działa, z pewnością byłby w stanie zadać nam spore straty, ale na całe szczęście "Borsuk" jest wyposażony w Trophy i zestrzeliwuje zagrożenie, po czym oddaje kilka strzałów w stronę osoby, która wystrzeliła pocisk. Dopiero wtedy ruszamy dalej, w celu jeszcze większego zabezpieczenia się przed niespodziewanymi atakami niektóre osoby zakładają noktowizory i termowizory. Naszym finalnym celem jest galeria Katowicka, tam mamy się spotkać z pięcioma innymi oddziałami, żeby ustalić kolejny cel i zwiększyć nasze siły. Po drodze spotykają nas jeszcze cztery wrogie oddziały, żaden z nich nie zadał nam jakichś znaczących strat, Po drodze przez radio możemy słyszeć, jak jedna z załóg czołgu woła o pomoc, są w krytycznej sytuacji i nadają na otwartym kanale, bo nie mają pojęcia, kto jest blisko i da radę do nich dotrzeć na czas. Niestety są ponad trzydzieści kilometrów od nas i nie mamy żadnych szans tam dotrzeć względnie szybko. Gdy docieramy pod galerie pełniąca też funkcję dworca kolejowego. To czekają na nas już trzy oddziały, tutaj panuje względny spokój i nic się nie pali, galeria wygląda na opuszczoną, bo nie działają nawet światła awaryjne. Kontaktujemy się z resztą przez radio i wynika z tego, że lekko się spóźnią, bo spotykają wiele wrogich jednostek. Poczekamy na nich, bo i tak jesteśmy jednostkami działającymi samodzielnie. Raz na jakiś czas widać i słychać przelatujące śmigłowce i samoloty, a czasem przez drogę przy galerii przejeżdża jakiś czołg, czasem przechodzi oddział piechoty, a raz nawet pojawiła się ciężarówka ewakuująca cywili. Będziemy za mniej więcej pięć minut - dostajemy sygnał przez radio, to będzie już ostatnia jednostka. W międzyczasie jednak zostajemy zaatakowani przez czołg... Na początku słyszymy tylko zbliżający się dźwięk gąsienic, żadna z naszych jednostek nie znajduje się teraz po stronie, z której zmierza jakiś pojazd pancerny, więc to musi być wróg. Nasze pojazdy odwracają się w stronę drogi, z której słychać zbliżający się cel i ładują amunicję przeciwpancerną, całość piechoty chowa się za znajdującymi się naokoło pojazdami, budynkami i ogrodzeniami, niektórzy wychylają się i przygotowują działa bezodrzutowe do strzału. Faktycznie to był wrogi pojazd - czołg. Na chwilę przed jego wyjazdem z uliczki oddaje strzał do jednego BWP, który po kilku sekundach eksploduje w płomieniach. Natychmiast odpowiadamy ogniem, reszta BWP zaczyna nawalać z działek, a piechota wystrzeliwuje kilka pocisków. Większość zostaje przechwycona przez jakiś system ochrony aktywnej, więc nie możemy używać dużego kalibru. Nasze działka nic im nie robią, więc pojazdy chowają się za budynki. I wtedy do mojej głowy wpada porąbany pomysł. Ale może być jedynym rozwiązaniem, wbiegam do budynku i po schodach na dach, potem na następny i jeszcze kolejny dach, aż znajduje się nad czołgiem. Stąd widzę już, że jest to T90ms i nie wie o mojej obecności tutaj, rozgląda się wieżą i KM-em na dachu po całym placu przy galerii, szuka nas. Ściągam z pleców zabrane od inżyniera działo bezodrzutowe i przygotowuję je do strzału. Gdy wszystko jest gotowe, to poprawiam pozycję na bardziej stabilną, po czym oddaje strzał niemal pionowo w dół. Wiem, że system ochrony aktywnej nie przechwyci pocisku, bo ten trafi pod zbyt dużym kątem, więc trafienie jest pewne. Pocisk trafia bezpośrednio w dach czołgu, zostaje wysadzony pancerz ERA, po czym wpada do wnętrza wieży. Na chwilę wszystko ustaje, wieża przestaje się obracać, KM również. Nagle dochodzi do eksplozji i wieża wylatuje w powietrze na kilkadziesiąt metrów. Załoga nie miała żadnych szans, całkowite zero. Zeskakuje z dachu i ładuje na ziemi przy użyciu nowych silników w zbroi. Szybko podbiegają do mnie żołnierze, a "Borsuki" wyjeżdżają z powrotem na plac. Co było w tym takiego szalonego? Może fakt, że żeby dobiec do budynku musiałem przebiec przed czołgiem i nie zostać przez niego trafiony. Moja zbroja po remoncie niema już tej odporności na pociski z czołgów, którą miała wcześniej, zamieniłem to na możliwość latania. Po chwili dołącza do nas reszta oddziałów i ruszamy dalej, na nasze szczęście nie spotykamy już żadnych czołgów, bo strasznie ciężko się z nimi walczy. Zastanawia mnie jednak, skąd oni wogóle mieli T90ms, bo Rosjanie raczej nie sprzedają go ugrupowaniom terrorystycznym. Ale nie mi się nad tym zastanawiać, niech głowi się nad tym dowódtwo armii. Jako nasz następny cel mamy się udać na lotnisko Katowice-Muchowiec, mamy je zabezpieczyć i umożliwić lądowanie samolotom. Jest spora szansa, że spotkamy tam duży opór, więc przygotowujemy się na najgorsze. Po drodze uzupełniamy jeszcze systemy ochrony aktywnej w naszych pojazdach, tak żeby mogły zneutralizować więcej zagrożeń. W miarę jak zbliżamy się do lotniska coraz bardziej da się zauważyć, że za to musi odpowiadać jakaś ogromna grupa terrorystów, bo takie uszkodzenia są niemożliwe do zadania w tak krótkim czasie. No i ci wszyscy, którzy do nas strzelają, to naprawdę wygląda jak wojna na dużą skalę. Gdy docieramy na parking przed głównym budynkiem lotniska, to komunikujemy się z dowództwem, co tu mamy zrobić, ilu wrogów się spodziewać i czy mają jakiś sprzęt opancerzony. Z tego, co nam powiedzieli jest tu dość sporo wrogów, prawdopodobnie ich największe skupienie, ale nie mają żadnych pojazdów opancerzonych. Faktycznie gdy zbliżyliśmy się do budynku, by część piechoty mogła przejść wnętrzem zostaliśmy ostrzelani ze stanowisk CKM-ów, które zostały rozstawione przez terrorystów dla obrony obiektu. Nasze pojazdy odpowiadają ogniem, gdy kilka stanowisk zostaje opróżnione z żywych wrogów, to wchodzimy do środka. Pojazdy mają przejechać bramką dla pojazdów serwisowych i spotkamy się dopiero na płycie lotniska. Kilka lat temu ryzykowaliśmy zniszczenie tych maszyn, ale w obecnych czasach piechota niema żadnych szans podejść do takiego pojazdu i wykluczyć go z walki. Wchodzimy do terminala lotniska i na początku wszystko wydaje się być w porządku, jest cicho.
CZYTASZ
Next generation - Project Soldier
ActionMłody chłopak - Tomek zgłasza się do projektu mającego na celu stworzenie nowej generacji żołnierzy, którzy mają być niezwykle dobrzy w wykonywaniu swoich zadań. Na początku swojego szkolenia spotyka Smokera i zaczyna mu ufać. W międzyczasie zaczyna...
