Culver City, Kalifornia, 21 lipca 2016, 10.30 wieczorem
Może czas uwierzyć w prawo przyciągania? Do tej pory brałem te brednie za pseudonaukę, ale najwyraźniej moje myśli zwabiły Clark. Niedawno wyszła z mojego mieszkania.
Nie wiem, co czuć. Byłem pewny, że to Luke. Otworzyłem, bo to miał być Luke. Nie stał tam Luke. Kurwa. Zaskoczyła mnie. Po raz kolejny zjawiła się bez ostrzeżenia. W przypływie złości zapragnąłem zamknąć jej drzwi przed nosem. Nie chciałem z nią rozmawiać. Zamierzałem spędzić ten wieczór spokojnie, w samotności, ale ona wyglądała jeszcze gorzej niż w warsztacie, choć nie sądziłem, że to możliwe. Płakała, nim do mnie przyszła. Uległem ciekawości.
Clark była niepewna. Mylnie założyła, że spodziewałem się jej wizyty. Chciałem przejąć kontrolę nad sytuacją, więc nie wyprowadziłem jej z błędu. Wiedziałem, że ona uważnie mnie obserwuje. Ja natomiast ledwie mogłem na nią patrzeć. Victoria Clark jest przypomnieniem wszystkich błędów, które popełniłem, idei, jakie zatraciłem. Ciągle drążyła, nie chciała ustąpić. Czułem coraz większe rozgniewanie. Ona najwyraźniej też. Potem wybuchła. Zaczęła krzyczeć, próbując wmówić mi, że ta sytuacja nie jest moją winą, choć oczywiście, to kurwa, nieprawda. Zniosłem tę część, ale potem ona- Wiele miesięcy zajęło mi zrozumienie, że Darcy nie chciała walki dedykowanej ze względu na naszą rzekomą miłość, ale po to, by zdobyć immunitet. On jest trwały, solidny, nie można go cofnąć. Darcy Wilson zawsze myśli tylko o sobie.
Victoria Clark- Po krzywdzie, jaką jej wyrządziłem- Ona się o mnie martwi. I kompletnie nie wiem, co z tym zrobić.
Wyznała, że jeśli coś mi się stanie, uzna to za swoją winę. Szczerość, strach i wyrzuty sumienia bijące z brązowo-zielonych oczu były tak wielkie, czyste i jasne, że przez moment zapomniałem o oddychaniu. Nikt nigdy nie patrzył na mnie tak jak ona. Nie w ten sposób. Clark nic nie ukrywała. Otworzyła się przede mną w sposób, który jeszcze godzinę temu uznałbym za niemożliwy. Świadomie podała mi każdą ze swoich emocji jak na tacy. Nie próbowała ich ukrywać. Nie wstydziła się być przy mnie bezbronna. Dlaczego? Nie wiem, czy przypisać jej zachowanie odwadze czy może kompletnej głupocie. Zamykam powieki i ją widzę. Wielkie, sarnie, błyszczące oczy. Przejrzyste tak mocno, bym widział wszystko – lęk, zmartwienia i nadzieję.
I poddałem się. Nie uwierzyłem słowom Victorii Clark. Uwierzyłem jej oczom.
Wciąż wierzę. Ona naprawdę nie chce tej walki, bo się o mnie martwi. Przez cały ten czas nie udawała przejętej, by coś ugrać. Clark nie pragnie mojego cierpienia czego, kurwa, nie rozumiem. Ze wszystkich osób w tym mieście ona powinna chcieć go najbardziej. Od tygodni niszczę jej życie. KURWA. Nie chcę tego. Nie chcę jej dobroci, bo kurwa, na nią nie zasłużyłem. Nie po tym syfie, w który ją wpakowałem. Czy ona robi to specjalnie? To jakaś sztuczka psychologiczna mająca na celu pozbawić mnie zmysłów oraz zdrowego rozsądku? Jeśli tak, Clark odniosła sukces, bo nie umiem znaleźć logicznego wytłumaczenia tej sytuacji i jej zachowania. Co nią, do cholery, kieruje? Głupota? Naiwność?
Clark ignoruje fakt, że Brooklyn może wyrządzić jej potworną krzywdę. Obchodzi ją tylko to, że naraża mnie na niebezpieczeństwo. Zapragnąłem nią potrząsnąć. Nieustępliwa, uparta baba. Groźba nie pomogła. Ciężkie czasy wymagają desperackich działań, więc zdobyłem się na cholerną prośbę, bo kurwa, nie mogę znieść nawet myśli, że po wszystkim, przez co z mojej winy przeszła, nadal będzie tak uparcie stać przy swoim. Złamałem się. Odpuściłem kłamstwa i przyznałem do prawdy, bo nie wiedziałem, co innego miałbym zrobić. To był horror stworzony z dyskomfortu i niechęci. Każde słowo smakowało jak popiół. Gardło miałem wyschnięte na wiór, ale nie żałuję ani sekundy.
Rozpłakała się, ale pożar w jej oczach nie zgasł. Atmosfera była ciężka, ale czystsza. Clark odpuściła. Tyle dobrego. Musiałem jak najszybciej zostać sam. Ledwie powstrzymałem się przed wypchnięciem jej z mieszkania. Rozkazała, abym nie dał się zabić. Odeszła dopiero, gdy zapewniłem ją, że nic mi nie będzie.
Zaraz zwymiotuję. Ja pierdolę.
Muszę się uspokoić, by zasnąć i właściwie zregenerować organizm przed jutrem. Nieważne, ile krwi przeleję ani ile kości po drodze połamię. Wygram tę walkę, bo Victoria Clark jest dobrym człowiekiem.
***
kocham i do następnego xx
CZYTASZ
Zmiana Narracji
RomanceNotatki z dziennika Nathaniela Gabriela Sheya opowiadające o tym, jak czuł się z Victorią Clark. © Pizgacz 2022-2025
