Rozdział XXII - Drongar

710 79 14
                                    

Ja, poraniona, brudna i w przepoconych ubraniach, z krwią na twarzy, posklejanymi włosami, blasterem w dłoni i mieczem świetlnym przy pasie.

A naprzeciwko mnie młody mężczyzna, z lśniącymi, brązowymi włosami, bystrym spojrzeniem i cienką blizną przecinającą prawą brew.

Padme Solo i Anakin Skywalker.

Wnuczka i dziadek.

Wyciągnęłam powietrze z cichym sykiem i wetknęłam blaster za pas.

- Cześć? - powiedziałam niepewnie.

- Witaj - uśmiechnął się dziadek - zaskoczona?

- Nawet bardzo - pokiwałam wolno głową - spodziewałam się, że się pojawisz, ale nie tutaj i nie teraz. Bez obrazy, to nie jest odpowiedni moment na to spotkanie.

- Najmniej odpowiedni moment jest najbardziej odpowiednim - powiedział, jak zwykle tajemniczo i mądrze.

- Mówię poważnie. Szanuję, że mnie odwiedzasz, jestem zaszczycona i w ogóle, ale to nie jest dobry moment. Jestem ranna, głodna i bez grosza przy duszy, a z zepsutym X-wingiem - powiedziałam z odrobiną smutku - Nie mam czasu na szkolenie, przepraszam - odwróciłam się w stronę statku i weszłam do niego, by zobaczyć, gdzie wylądowałam.

- Nie przybyłem cię szkolić.

- W takim razie po co? - zapytałam, gdy ekran wyświetlił dwie nazwy Drongar i Zewnętrzne Rubieże.

- By cię wesprzeć.

- W jakim sensie? - wygramoliłam się z X-winga, trzymając w dłoni rolkę bandaża.

- Moralnym, psychicznym...

- Miło z twojej strony - uśmiechnęłam się - fajnie będzie mieć z kim rozmawiać, nie licząc Artoo.

Dziadek nie odpowiedział odrazu, ale intensywnie wpatrywał się w moją twarz. Trwało to dłuższą chwilę, aż wreszcie spiełam opatrunek byle jak i przekrzywiłam głowę, patrząc na dziadka spod przymrużonych powiek.

- Coś nie tak? - zapytałam wreszcie.

- Jesteś tak podobna do ojca - odpowiedział - właściwie identyczna, ale kiedy się uśmiechasz...

- Widzisz we mnie swoją żonę? - dokończyłam za niego - To dlatego wybrałeś mnie, a nie mojego brata, prawda?

- Nie, nie dlatego. Moja obecność nie napawa cię dumą, a Anakin mógłby stać się pyszny - wyjaśnił dziadek ze spokojem - a to nie jest nic dobrego.

- A niby wzbudzanie w nim zazdrości jest dobre? - zapytałam z ironią.

- Chodzi ci o miecz? - kiwnęłam potakująco głową - Tak musiało być. Inaczej uważałby się za najważniejszego i zacząłby chcieć jeszcze więcej. Nie pozwolę mu popełniać moich błędów.

- Ale czekaj - wspięłam się na dach X-winga i usiadłam na nim po turecku - czy to nie zazdrość i gniew są najgorszym zagrożeniem?

- Nie - pokręcił przecząco głową - to strach.

- Anakin się czegoś boi?

Star Wars - Córka legendyOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz