Wtorek, 17 maja 2015
Godzina 9:32Perspektywa Michaela:
"Tym razem przylecieliśmy wcześnie. Za wcześnie. A tak chciałem sobie pospać... Mia i reszta przylatują dopiero we czwartek, więc miałem jeszcze sporo czasu.Od zawsze podobała mi się Barcelona. W końcu kibicuję tutejszemu klubowi - FC Barcelona. Ze wszystkim tamtejszych piłkarzy najbardziej podziwiam Andresa Iniestę. Potrafi rozgrywać akcje, które innym się nie śniły. Bardzo chciałem go spotkać, a że dziś jest mini mecz charytatywny kierowców F1 na piłkarzy Barcy tym bardziej biło mi serce z wrażenia. Graliśmy w składzie: ja, Carlos, Fernando, Max i Nico Rosberg. Po stronie Dumy Katalonii: Lionel Messi, Andres Iniesta, Gerard Pique, Ivan Rakitić i Rafinha. Nie będzie łatwo ale musimy pokazać, że nie tylko jeździć potrafimy.
Wtorek, 17 maja 2015
Godzina 17:00Mecz rozpoczął się. To co pokazywali gracze Barcy było istnym majstersztykiem. Nim się obejrzeliśmy było już 1:0 dla gospodarzy. Tym razem był nasz ruch.
Rozegraliśmy to krótko - ja zagrałem do Carlosa, ten szybko odegrał do mnie, ja wystawiłem mu piętką i ten strzałem między nogami pokonał Rafinhę. 1:1
Cały mecz zakończył się wynikiem 10:7 dla FC Barcelony. Nie strzeliłem żadnego gola, ale asystowałem przy pięciu. Po meczu mieliśmy okazję porozmawiać z piłkarzami Dumy Katalonii. Pierwsze co zrobiłem, podszedłem do Andresa.
- Świetny mecz Andres, mogę tak do ciebie mówić? - nieśmiało zacząłem.
- Nie krępuj się. Bardzo dobrze zagraliście. Świetnie kreujesz akcje.
- Wzorowałem się na twoim geniuszu.
- Przestań, aż takim geniuszem nie jestem - zaśmiał się.
- W oczach kibiców jesteś. Będziecie oglądać Grand Prix w ten weekend?
- Pewnie. O ile trener nam na to pozwoli. Czeka nas jeszcze finał Ligi Mistrzów z Juventusem, więc będzie ciężko.
- Życzę wam wygranej. Zasługujecie na nią!
- Dzięki Michael.
Po fantastycznej rozmowie z Andresem i wymianie autografów (on na koszulce ja na kasku) udałem się do hotelu. Pozostało mi tylko czekać na Mię."
Czwartek, 19 maja 2015
Godzina 12:00Perspektywa Kevina:
"Poszedłem na konferencję za Michaela, gdyż miał do odebrania "ważnych gości" z lotniska. Szczerze doskonale go rozumiem.Godzina 13:30
Po niej udałem się na miasto pozwiedzać trochę, wyluzować się przed weekendem. Zauważyłem wtem grupkę ludzi, w której był Michael. Pomachałem mu i jego gościom. Prawie wszyscy byli Hindusami. Czy ja o czymś nie wiem?
- Cześć Kevin! - krzyknął do mnie Michael.
- Cześć! To są twoi goście?
- Nie inaczej! A to moja dziewczyna, Mia.
Widać po niej było rumieńce, gdy to powiedział.
- Miło mi cię poznać, jestem Kevin Magnussen, partner zespołowy twojego ukochanego - uśmiechnąłem się dość szeroko.
- Mi również miło. Mia Forza.
Widziałem w nim najszczęśliwszego człowieka na ziemi. Chyba z niczego się tak nie cieszył jak z czasu ze swoją drugą połówką.
- To co idziemy na miasto? - zaproponowałem.
- To mieliśmy w planach - odparł Michael - Idziemy!"
CZYTASZ
Dominacja nade Wszystko
FanfictionKontynuacja przygód z poprzedniej powieści "Czas Zwycięstwa". Tym razem główny bohater będzie zmagał się z trudnościami Królowej Motorsportu - Formuły 1. Czy uda mu się zaznaczyć w historii jeszcze bardziej? Zapraszam do czytania, oceniania i koment...