II Rozdział 25

96 7 0
                                    

Kiedy Damian mnie zawołał, prawie że od razu ruszyłam w jego kierunku. Wzięłam od niego mój telefon, żeby sprawdzić kto napisał sms'a.

Od: Eryk ^^: Przepraszam. Wiem, jestem skończonym dupkiem. Wystarczy Twoje jedno słowo, a już mnie więcej nie zobaczysz, ale wiedz, że nie będzie to dla mnie łatwe.

Przeczytałam tą wiadomość kilka razy. Jednak zamiast smutku wpadłam w furię. Dlaczego? Do teraz nie znam odpowiedzi na to pytanie. Opuściłam telefon na podłogę, po czym szybko podbiegłam do worka treningowego i zaczęłam w niego uderzać z całej siły.

- Weronika, co tym razem zrobił szanowny pan Eryk, że przez niego męczysz biedny worek - zadrwił, gdy znalazł się obok mnie z założonymi rękami. Jednak mi nie było wcale do śmiechu.

- Dajcie mi wszyscy wreszcie święty spokój! - fuknęłam, patrząc na niego ze złością.

Dobra fakt, może i trochę przesadziłam, bo przecież Damian miał prawo zapytać co się stało. Jednak ja jak zwykle zareagowałam zbyt impulsywnie. Zabrawszy telefon i butelkę z wodą - z której się w międzyczasie napiłam - ruszyłam w stronę szatni. Jak ktoś mnie dzisiaj jeszcze zdenerwuję, to przysięgam, że nie skończy się to dla niego dobrze.

Wracając do sprawy odpisałam Erykowi tylko tyle, że chcę się z nim spotkać i to wszystko wyjaśnić na spokojnie. Na szczęście zgodził się i umówiłam się z nim pojutrze w parku. Wolałam jeszcze jutro się z nim nie zobaczyć i przemyśleć wszystko po raz kolejny.

Przebrałam się we wcześniejsze ubrania, bo stwierdziłam, że nie ma sensu bycia dzisiaj już na treningu. Kiedy kończyłam pakować resztę rzeczy, do środka wszedł brunet.

- Możemy już jechać? Wiem, że zepsułam Ci.. - przerwał mi w tym momencie.

- Żeby było jasne. Też nie miałem ochoty dzisiaj, żeby tu przyjeżdżać - wycedził, pakując się i w ogóle na mnie nie patrząc.

Już nic nie odpowiedziałam, tylko wyszłam przed budynek w oczekiwaniu na chłopaka. Wyszedł po dłuższej chwili, więc od razu skierowaliśmy się do samochodu. Przez całą drogę panowała cisza, którą w pewnym momencie przerwał Damian.

- Masz okres? - zapytał. Zaskoczona odwróciłam się w jego stronę - No co się tak patrzysz? Zachowujesz się dzisiaj tak, jakby cię zalało morze czerwone.

- Jesteś niemożliwy - przewróciłam oczami, jednak po chwili wybuchłam śmiechem.

- Dobra, to w takim razie powiedź mi w końcu o co chodzi z Erykiem - spoważniał, a ja się lekko spięłam.

- Opowiem Ci w domu - oznajmiłam, ponownie odwracając twarz w przeciwnym kierunku.

Po kilku minutach byliśmy już na miejscu. Po wejściu do domu zaraz poszłam do salonu, bo chciałam zobaczyć, czy zastałam przyjaciół.

- Nie przeszkadzajcie sobie. Przyszłam wam tylko powiedzieć, że wróciliśmy wcześniej - Justyna leżała na kanapie bez bluzki, natomiast nad nią zwisał Tomek i całował ją namiętnie po szyi. Schodził coraz niżej. Kiedy mnie usłyszeli blondynka strąciła przyjaciela na ziemie, a sama szybko zakryła się bluzką. Nie wytrzymałam i wybuchłam niekontrolowanym śmiechem. Ich miny były naprawdę bezcenne.

- My.. Emm.. To znaczy.. - próbowała wykrztusić Justyna, jednak coś jej nie wychodziło.

- Kotku, spokojnie. Przecież nie musimy się im tłumaczyć - przerwał jej Tomek z nonszalanckim uśmiechem, a po chwili Damian dołączył do mnie ze śmiechem.

- Tylko wiecie.. Mam nadzieję, że się zabezpieczacie, bo nie chcę jeszcze zostać ciocią - zachichotałam, widząc ich zdezorientowane miny.

***

Zazdrość, Przyjaźń, Miłość (1&2)Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz