LOUIS POV
Budzi mnie budzik nastawiony na 7:00. Zwlekam się z łóżka, na początku postanawiam wziąć prysznic.
Układam włosy jak zawsze, ubieram czarne dżinsy i białą bokserke. Jest dzisiaj ciepło, więc uważam ten strój za stosowny.
Robię sobie kanapki, jest już 7:20 zjadam je szybko. Słyszę pukanie, nie muszę się nawet domyślać kto to.
-Gotowy? - Harry stoi przede mną opierając się o futryne.
-Nie jadę z tobą. - krzyżuje ręce.
-W takim razie zrobię cyrk przed twoimi sąsiadami i wyniose cię na rękach. - po jego wyrazie twarzy widać że nie żartuje.
-Po co to robisz?
-Wyręczam cię - w końcu się uśmiecha.
-Z czego niby? - unoszę brew, naprawdę mnie to ciekawi.
-Z tego, że nie musisz o mnie zabiegać i trudzić się jak mnie zobaczyć, żeby zaspokoić swoje pragnienia.
-Że co, ja wcale nie zabiegam o ciebie! - czuję rumieńce na twarzy, ale wiem że trochę ma racji.
-Podyskutujemy o tym potem, idziesz czy masz zamiar spóźnić się na zajęcia? - wzdycha
-Idę.
Biorę klucze i zamykam mieszkanie. Harry podąża za mną, co trochę mnie krępuje bo wiem, że patrzy na mój tyłek. Parokrotnie go na tym przyłapałem, ale nic nie mówiłem. Dochodzimy do auta, gdy otwieram drzwi w powietrzu unosi się ten zapach od, którego jestem uzależniony. Zajmuje miejsce.
-Kim jest dla ciebie Gemma? - próbuję znaleźć jakiś temat żeby nie milczeć całą drogę.
-A co, jesteś zazdrosny? - patrzy przed siebie, ale na jego pięknej twarzy pojawia się uśmiech. Zaraz, o czym ja myślę?
-Nie jestem, pytam z ciekawości. - dlaczego miałbym być zazdrosny.
-Gemma to moja siostra
-Wiedziałem, czyli jest wolna? - chce zobaczyć jak zareaguje. Tak naprawdę Gemma interesuje mnie tylko jako przyjaciółka.
-Ona nie jest dla ciebie..... - zmienił ton na szorstki.
-Jesteś zazdrosny? - powstrzymuje się od śmiechu, jednak nie wytrzymuje, jego mina była bezcenna.
-Lubie gdy to robisz - patrzy na mnie.
-Ale co? - jestem zdezorientowany.
-Śmiejesz się. - nie odrywa odemnie wzroku.
Znowu oblewają mnie rumieńce, świetnie. Odwracam się żeby tylko na niego nie patrzeć. Co on wygaduje, chyba jest pod wpływem jakiś narkotyków czy co. Harry nigdy nie był, ani nie jest dla nikogo miły. Na szczęście dojeżdżamy, Harry parkuje auto, a ja tylko czekam aż będę mógł przed nim uciec. Wysiadam i idę pośpiesznym krokiem.
-Louis! - krzyczy.
-Co? - odwracam się.
-Może zaczekasz? - podchodzi do mnie, idziemy w stronę uczelni.
-Dlaczego nic nie odpowiedziałeś po tym jak oznajmiłem ci, że lubię gdy się śmiejesz? - czy on musi tak utrudniać.
-Bo to było dziwne, nie podobne do ciebie. - próbuję nie patrzeć w jego stronę.
Wchodzimy do klasy, spoglądam na Nialla siedzącego w ławce, rozmawia z jakimś chłopakiem.
-Cześć blondasku - mówię wesoło i podaje mu rękę na co on odzwazajemnia uścisk.
CZYTASZ
Big Change | LARRY STYLINSON
FanfictionLouis Tomlinson 19 letni student i piłkarz o błękitnych oczach, któremu grzech się nie oprzeć. Prowadzi normalne, proste życie. Ma dużo planów na przyszłość, których nie zamierza zmieniać. Jednak gdy na jego drodze pojawia się samolubny, arogancki H...
