Rozdział #34

533 61 19
                                        

Budzi mnie dzwonek telefonu. Próbuje go sięgnąć, ale ciało Harry'ego mi to utrudnia. W końcu mi się udaje. To Niall.

-Gdzie ty jesteś?

-Cześć, w łóżku. - szepcze.

-Dlaczego szeptasz i co ty robisz w łóżku o tej porze?!

-Spałem, co chcesz?

-Chciałem ci przypomnieć że za pół godziny miał być trening.

Odchylam telefon, żeby zobaczyć czas. Spałem dwie godziny. Jestem bardziej wyspany, niż po ośmio godzinnej nocce. Może to sprawka Harry'ego.

-Powiedz, że się trochę spóźnie. - rozłączam się.

Podnoszę głowe, ukazuje mi się piękna twarz Harry'ego. Jest idealny, mierze wzrokiem każdy kont jego twarzy.

-Co robisz? - otwiera jedno oko i uśmiecha się. Przyłapał mnie.

-Nic.. - opuszczam głowę.

-Chyba musimy wstawać, nieprawdaż? - unosi brew.

-Nie podsłuchuje się czyjejś rozmowy. - opieram się na łokciu i wpatruje w zielone oczy.

Nachyla się nade mną i wolno całuje.

-Masz najlepsze ciało jakie kiedykolwiek pieprzyłem. - szepcze mi w usta. Moją twarz zalewają rumieńce

Z niechęcią odsuwam się od niego i okrywam kocem. Próbuje wstać jednak ból w kroczu utrudnia mi to. Uważnie mnie obserwuje, nie mogę dać po sobie poznać, że mnie boli. Wstaje pomimo wszystko i idę do garderoby.

-Nie musisz się zakrywać. - zbiera swoje ciuchy.

-Ale chce. - zakładam bokserki.

-Jak masz zamiar grać? - uśmiecha się pod nosem.

-Normalnie.

-Nie udawaj, że nie boli. - sztywnieje i patrzę na niego.

-Aż tak to widać? - chichocze

-Tak. - śmieje się. - To moja wina, powinienem..

-Dobra, dobra. Ubieraj się. Nie chcę być spóźniony. - przerywam mu krępującą wypowiedź.

Korzystając z tego, że nie ma na sobie koszulki i jest odwrócony, obserwuje każdy zakoncik jego ciała.

-Po treningu cię odbiorę. - mówi po chwili.

-Okej. - ubieram koszulkę i wychodzę z pokoju.

Myję szybko zęby i układam włosy. Pakuje potrzebne rzeczy do torby treningowej. Cały czas czuję na sobie wzrok Harry'ego. Z jednej strony się krępuje, a z drugiej cieszę.

Idziemy w stronę auta. Harry niesie moją torbę na ramieniu.

Po rozmowie w pokoju czuję się trochę niezręcznie. Dla Harry'ego to pewnie codzienność, rozmawiać o takich rzeczach. No właśnie... codzienność. Myśląc o Harrym u boku innej osoby robi mi się nie dobrze. Czy ja się zakochałem?

Zajmujemy miejsca w aucie i ruszamy.

-Czyli Zayn, też tam będzie? - odrywa mnie od myśli.

-Bardzo możliwe, a co? - spoglądam na niego.

-Będe​ musiał go pilnować. - kładzie rękę na moje udo, co bardzo mnie zaskoczyło.

-Dlaczego?

-Jak widzę cię w stroju treningowym to ledwo co się hamuje i uwierz mi nie tylko ja.. - ściska mnie mocniej.

-Zdaje ci się. - czerwonieje, dlaczego jego słowa tak na mnie działają?

Big Change | LARRY STYLINSONOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz