18+
Bez zastanowienia, wychodzę z domu. Wolę jej nie denerwować, szczególnie że już jest zła. Odchodzę na bezpieczną odległość i siadam na murku.
Do: Harry
Czekam przed domem Katy.
Przyznam, że miałem małą nadzieję, że rozstaniemy się w spokoju i zgodzie. Myślę, że dobrze zrobiłem odchodząc od niej. Najgorsze jest to, że mogę stracić z nią kontakt, a naprawdę ją lubię.
Po 15 minutach, na wjazd podjeżdża samochód Harry'ego.
-Cześć. - uśmiechnięty wychodzi z auta.
-Cześć.
-Jak to przyjęła? - siada obok, oplatając moją dłoń palcami.
-Jak to dziewczyna, zezłościła się i mnie wygoniła.
-Biedny Lou.. mogło być gorzej. - szturcha mnie, gdy jest przy mnie wszystko wydaje się być lepsze.
Siedzimy chwilę na zewnątrz i obserwujemy wszytko dookoła. Jest tak przyjemnie, że najchętniej zostałbym tu na zawsze. Jednak wolę nie siedzieć przed domem Katy.
Wstaje i ciągnę go za rękę w stronę auta.
Gdy otwieram drzwi, słyszę krzyki.
-To twoja wina!
Odwracam się i widzę jak Katy pobycha Harry'ego. Ten jednak nie drga, jest dwa razy większy i silniejszy.
Jednak szybko do nich podchodze.
-O co ci chodzi? - patrzy na nią jak na wariatke.
-To twoja wina, że Louis mnie zostawił!
-To nie jest niczyja wina. Nawet jeśli by go nie było i tak bym podjął taką decyzję. - staje między nimi.
-Nieprawda, gdyby on cię nie omamił, wszystko byłoby w porządku. - wciąż patrzy na Harry'ego.
W sumie ma rację, gdyby nie Harry nadal tkwił bym w tym bezsensownym związku.
-Nie pomyślałaś, że on cię po prostu nie kocha? - słyszę za sobą.
-Od początku wiedziałam, że między wami coś jest. - mówi ze łzami w oczach.
Jest mi jej troche żal, ale przesadza. Niepotrzebnie robi z siebie wariatke.
Obserwujemy się na wzajem. Brunetka dramatycznie ociera łzy.
-Chodź Louis. - zerkam na nią ostatni raz i obkrążam auto.
Zajmuje swoje miejsce.
Gdy Harry otwiera drzwi, Katy rzuca się na niego z zaskoczenia. Obaj przewracają się i upadają na betonowy wjazd.
Wychodze szybko z auta i do nich podbiegłam.
-Jesteś jakaś wariatką! - unika jej uderzeń, trzymając za nadgarstki. Wiem że by jej nie uderzył, jest honorową osobą.
-Katy! - obejmuje ją rękoma i podnoszę, ona szarpie się jak wariatka.
-Masz szczęście, że nie bije kobiet. - wstaje i wyciera zadrapany policzek.
-Kompletnie oszalałaś! - wyrywa mi się z objęć i biegnie w stronę domu.
Obaj zdezorientowani obserwujemy jak znika za drzwiami. Co ona wyprawia? To była najdziwniejsza sytuacja w moim życiu.
Podchodzę do Harry'ego i patrzę na zakrwawiony policzek.
-To nic takiego. - ściąga moje ręce ze swojej twarzy.
-Harry przepraszam, kompletnie nie wiem co jej odbiło. Nigdy tak się nie zachowywała. - przytulam go.
-Widocznie tak działasz na kobiety. - śmieje się.
Patrzę na niego jak na debila i odpycham żartobliwie.
CZYTASZ
Big Change | LARRY STYLINSON
FanfictionLouis Tomlinson 19 letni student i piłkarz o błękitnych oczach, któremu grzech się nie oprzeć. Prowadzi normalne, proste życie. Ma dużo planów na przyszłość, których nie zamierza zmieniać. Jednak gdy na jego drodze pojawia się samolubny, arogancki H...
