Rozdział #40

771 66 25
                                        

18+

Bez zastanowienia, wychodzę z domu. Wolę jej nie denerwować, szczególnie że już jest zła. Odchodzę na bezpieczną odległość i siadam na murku.

Do: Harry
Czekam przed domem Katy.

Przyznam, że miałem małą nadzieję, że rozstaniemy się w spokoju i zgodzie. Myślę, że dobrze zrobiłem odchodząc od niej. Najgorsze jest to, że mogę stracić z nią kontakt, a naprawdę ją lubię.

Po 15 minutach, na wjazd podjeżdża samochód Harry'ego.

-Cześć. - uśmiechnięty wychodzi  z auta.

-Cześć.

-Jak to przyjęła? - siada obok, oplatając moją dłoń palcami.

-Jak to dziewczyna, zezłościła się i mnie wygoniła.

-Biedny Lou.. mogło być gorzej. - szturcha mnie, gdy jest przy mnie wszystko wydaje się być lepsze.

Siedzimy chwilę na zewnątrz i obserwujemy wszytko dookoła. Jest tak przyjemnie, że najchętniej zostałbym tu na zawsze. Jednak wolę nie siedzieć przed domem Katy.
Wstaje i ciągnę go za rękę w stronę auta.
Gdy otwieram drzwi, słyszę krzyki.

-To twoja wina!

Odwracam się i widzę jak Katy pobycha Harry'ego. Ten jednak nie drga, jest dwa razy większy i silniejszy.
Jednak szybko do nich podchodze.

-O co ci chodzi? - patrzy na nią jak na wariatke.

-To twoja wina, że Louis mnie zostawił!

-To nie jest niczyja wina. Nawet jeśli by go nie było i tak bym podjął taką decyzję. - staje między nimi.

-Nieprawda, gdyby on cię nie omamił, wszystko byłoby w porządku. - wciąż patrzy na Harry'ego.

W sumie ma rację, gdyby nie Harry nadal tkwił bym w tym bezsensownym związku.

-Nie pomyślałaś, że on cię po prostu nie kocha? - słyszę za sobą.

-Od początku wiedziałam, że między wami coś jest. - mówi ze łzami w oczach.

Jest mi jej troche żal, ale przesadza. Niepotrzebnie robi z siebie wariatke.

Obserwujemy się na wzajem. Brunetka dramatycznie ociera łzy.

-Chodź Louis. - zerkam na nią ostatni raz i obkrążam auto.

Zajmuje swoje miejsce.
Gdy Harry otwiera drzwi, Katy rzuca się na niego z zaskoczenia. Obaj przewracają się i upadają na betonowy wjazd.

Wychodze szybko z auta i do nich podbiegłam.

-Jesteś jakaś wariatką! - unika jej uderzeń, trzymając za nadgarstki. Wiem że by jej nie uderzył, jest honorową osobą.

-Katy! - obejmuje ją rękoma i podnoszę, ona szarpie się jak wariatka.

-Masz szczęście, że nie bije kobiet. - wstaje i wyciera zadrapany policzek.

-Kompletnie oszalałaś! - wyrywa mi się z objęć i biegnie w stronę domu.

Obaj zdezorientowani obserwujemy jak znika za drzwiami. Co ona wyprawia? To była najdziwniejsza sytuacja w moim życiu.
Podchodzę do Harry'ego i patrzę na zakrwawiony policzek.

-To nic takiego. - ściąga moje ręce ze swojej twarzy.

-Harry przepraszam, kompletnie nie wiem co jej odbiło. Nigdy tak się nie zachowywała. - przytulam go.

-Widocznie tak działasz na kobiety. - śmieje się.

Patrzę na niego jak na debila i odpycham żartobliwie.

Big Change | LARRY STYLINSONOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz