Rozdział #24

517 68 14
                                        

Nie wiem co robić. Mam uciec? Nie mogę, to będzie zbyt proste. Czuję się fatalnie. Jakby ktoś wyssał ze mnie całą energię. Nie dam mu tej satysfakcji. Chce zazdrości to będzie ją miał.

-Louis wszystko w porządku? - pyta Camila.

-Tak, chodźmy. - uśmiecham się.

Podchodzimy do stolika. Siadam na przeciwko Harry'ego i Morgan. Nadal znajduje się na jego kolanach. Nie wiem czy dam radę na to patrzeć. Mam ochotę skoczyć na nią i wytargac jej te kolorowe włosy.

-Może zagramy w dmuchawca? - mówi nieznany mi blondyn.

-Daj spokój Luke.. - mówi Lauren i jakaś dziewczyna siedząca obok.

-Będzie dobra zabawa! - krzyczy Morgan.

-W takim razie dzielimy sie, Lauren i ja, Micheal i Jadę, Harry i Morgan, Jasy i Ashton, Calum i Camila, Louis i.... - do pomieszczenia przychodzi Zayn.

-Coś mnie ominęło? - uśmiecha się.

-W samą porę, Louis i Zayn. - dokańcza Luke.

Nie wiem o co chodzi w tej grze. Jednak czuje ulgę, że jestem w parze z Zaynem. Ostre spojrzenie Harry'ego przeszywa mnie całego. Postanawiam go zignorować.

-Cześć Louis. - Zayn siada obok.

-Cześć. - uśmiecham się.

-No dobra, to zaczynamy. - Mówi Luke.

Panuje chwilowa cisza, Harry wgapia się raz na mnie raz na Zayna. Wygląda jakby nad czymś się zastanawiał. Mam ochotę zakończyć ten teatrzyk i po prostu stąd wyjść.

-Zayn, chodź. - Harry spycha z kolan Morgan i idzie na dwór.

-Zaraz wracam. - zwraca się do mnie po czym odchodzi.

Wszyscy patrzą na nich ze zdziwieniem. W szczególności Morgan. Chciałbym dowiedzieć się dlaczego wyszli.

-Do kąd idziesz Louis? - pyta Camila.

-Zaraz wracam. - odchodzę od reszty.

Wychodzę tarasem na dwór. Chcę podsłuchać ich rozmowę. Stoją przy ogromnym słupie. Opieram się o ścianę, próbuję stanąć jak najbliżej.

-Sprawa skończona Zayn. - mówi Harry. - Wygrałem.

-Jak to?

-Mowiłem że mi się nie oprze, jak każdy. - śmieje się Harry. O czym on mówi.

-Zaraz, zaraz. Pieprzyłeś go? - czy oni rozmawiają o mnie?!

-Oczywiście. - mówi dumnie, on kłamie, przecież nie robiliśmy tego.

-Co zamierzasz zrobić?

-Skoro zakład skończony, w końcu mogę wrócić do normalnego życia. - wzrusza ramionami.

-Wiesz co Harry, nie sądziłem, że jesteś takim dupkiem. - odchodzi.

-A ty co, że niby taki święty? - Harry się śmieje.

Tracę powietrza. Rozmawiali o mnie. To wszystko to była jedna wielka ustawka. Jak mogłem być taki naiwny. Harry to samolubny, egoistyczny dupek! On tylko grał. Łzy napływają mi do oczu. Mam ochotę się zabić. Czuję wielką pustkę. Myślałem, że ja i Harry.... Muszę się stąd wydostać.

Łzy zamazują mi cały obraz, potykam się parokrotnie o krzaki. Biegnę jak najszybciej potrafie. Muszę uciec od tego miejsca, od Harry'ego jak najdalej..

Jestem już daleko, klękam na chodniku i daje się ponieść emocjom. Kopię śmietnik, wszystkie śmieci wysypują się na ulicę. Zaczynam mocno płakać, ledwo co łapie oddech. Jak on mógł mi to zrobić?! On po prostu nie ma serca.. te kłamstwa, że coś dla niego znacze, to wielka jedna ściema. Po tym co usłyszałem nie mam zamiaru na niego patrzeć.

Big Change | LARRY STYLINSONOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz