Rozdział #6

773 80 12
                                        

HARRY POV

-Hazz co ty robiłeś przez ostatnie 3 dni, nie widziałem cię ani razu. - mówi Zayn. Nie przyznam mu, że uganiam się za jakimś chłopakiem.

-Nie twoja sprawa. - mam nadzieję że ta odpowiedź go usatysfakcjonuje.

-Spoko, ale trzeba mieć czas dla przyjaciela, nie? - drwi.

-Daj mu spokój Zayn, widać że ugania się za jakąś dupą. - śmieje się Dann. Postanawiam to zignorować, żeby dali mi spokój. Mam w dupie co myślą.

Otwieram drzwi do kawiarni. Pierwsze co widzę to Louis siedzący z blondynem. Chciałbym usiąść jak najbliżej, żeby słyszeć o czym rozmawiają.

Szybszym krokiem idę do stolika obok i zajmuje miejsce na przeciwko niebieskookiego. Zayn i Dann są zbyt zajęci rozmową, dlatego nawet nie patrzą, gdzie siadają. Nasze wzroki się krzyżują, po minie Louisa mogę wywnioskować, że jest skrępowany.

-Co zamawiasz? - pyta mnie Zayn, nie zauważyłem, że kelner stoi przy nas.

-Kawe.

Mój wzrok skupiony jest na Louisie. Słyszę jak blondasek pyta go o tą sytuację w przebieralni. Nic nie poradzę że śmieje się na zakłopotaną odpowiedź Louisa. Wiem, że jest tego świadomy, że ich podsłuchuje. Postanowiłem napisać sms-a Louisowi i się z nim trochę podroczyć. Dobrze, że udało mi się na treningu wziąć jego telefon i spisać numer.

Do: Louis
Hej piękny

Od razu spogląda na telefon i robi skwaszoną minę, znowu się śmieje. Zayn patrzy na mnie jak na kretyna, ale Dann odwraca jego uwagę, myśli że piszę do jakiejś laski. Nigdy nie miałem prawdziwego związku i nigdy nie będę miał, więc Dann jest naiwny myśląc tak o mnie. Po chwili Lou pokazuje sms blondaskowi.

-Nie wiem, jakiś idiota- słyszę, więc postanawiam mu odpisać.

Do: Louis
Sam jesteś idiotą

Znowu pokazuje Niallowi, a on odpowiada śmiechem.

-Z czego się śmiejesz? - pyta blondaska. Odpowiada mu szeptem dlatego nic nie słyszę.

-Zignoruje to, nie mam ochoty na podchody - Louis odpowiada mu.

Do: Louis
Nie ignoruj mnie

Po tym sms-ie zignorował mnie i zmienił temat. Usłyszałem tylko, że idą na boisko. Wiem, że nie mają auta i będą szli na piechotę. Pojadę tam, żeby być przed nimi. Chcę popatrzeć na niebieskookiego, odbijającego piłkę.

-Idziemy na boisko? - pytam Danna i Zayna, dopiero teraz zauważyłem, że nie odezwałem się do nich odkąd tu jesteśmy.

-Ty i boisko? - Zayn wybucha śmiechłam, nigdy nie widział jak grałem.

-Ja chętnie - odpowiada Dann z uśmiechem.

-To chodź, a ty Zayn jak chcesz.... - wstaje i idę w stronę auta

-Masz piłkę?- pytam Danna. Na co potakuje głową. Jakie szczęście, nie wiem czemu mi tak zależy, może mam chęć kogoś powkurzać.

                                   ***

Wychodzimy z auta i idziemy na boisko, nie mam za dobrych butów do grania, ale zwisa mi to.

-To co mamy zamiar robić niby we trójkę? - marudzi.

-Przecież są tu inni - pokazuje palcem na chłopaków, których miałem okazję już poznać, gdy byłem tu na treningu z Louisem.

-Co cię wzięło? - znów pyta, sam się dziwię, rzsdku tu przychodziłem.

Big Change | LARRY STYLINSONOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz